Prapremierę czas opisać.
Wszystkie spostrzeżenia tradycyjnie poniżej.

Przed finałem akcja odrobinę opada i zaczynam się nudzić (a tak niedawno chwaliłam poziom!).

Nie zdarzyło się nic specjalnego, a bohaterowie zachowują się jak “przyczajone tygrysy i ukryte smoki;)

Pani Irenka.
Jej rola polegała na bieganiu z zakręconym słoikiem. Już wiemy, że ze związku z Karolem nic poważnego nie będzie, bowiem na horyzoncie pojawił się narzeczony sprzed lat.
(Wydaje mi się, że wpadnie z deszczu pod rynnę).

Krzysztof.

Szkoda, że scenarzyści zapomnieli o jego relacjach z Martą. Zanosiło się na ślub, aż nagle wszystko przycichło i Małecki służy tylko za tło dla innych.
Mam mieszane uczucia wobec wątku Grażyny, która wpadła z nalewką pojednawczą i opowiedziała o przeszłości córki. Pani Kurowska odrobinę przeholowała.
Miało być śmiesznie wyszło… jak wyszło.

Sylwia.
Bez większych rezultatów szuka męża.
Miałam wrażenie, że ona niekoniecznie chce go znaleźć. Przecież do mieszkania, w którym był zameldowany w Warszawie można było już wcześniej podjechać…
Dobrze, że istnieje Kaszuba. Jedyny rozsądny człowiek w stolicy ;)

Marcin.
Nie rozumiem jego wybuchu w ostatnich minutach.
Owszem może być przemęczony opieką nad córeczkami Igi, gotowaniem i pracą. Ale:
1. Sam się na to zgodził;
2. Niedawno był na dwutygodniowym urlopie w USA;
3. Do pomocy ma cały sztab ludzi.
I tak sobie pomyślałam o matkach, które samotnie wychowują dzieci i tyrają w fabrykach, aby związać koniec z końcem…

Joanna.
Jak zwykle na deser historia kobiety, która sama nie wie czego chce.
Teraz poczuła co to znaczy namiętność i myśli o rozwodzie.
Mam wrażenie, że stawia na złego konia i wkrótce poniesie konsekwencje decyzji.
Paweł nie chce się wiązać, nie planuje ślubu, Ba! nawet boi się wspólnego mieszkania. Cóż za wspaniałe perspektywy na przyszłość ;)

Obie sprawy odcinka bardzo przeciętne.
Po raz kolejny dzieci pojawiły się w Kancelarii. Ileż można wałkować ten sam temat? Produkcja chyba stwierdziła to samo, bowiem maksymalnie wycięto wątek Pauliny Holtz.
Antykwariusz z białymi zębami ledwo mignął…

Wszystko przeładowane akcją, która niczego nowego do fabuły nie wniosła.
Kolorowo, wesoło, z gagami typu spadające wiadro z wodą…

2 bobry.