O mnie się nie martw „Żmijowata intrygantka” – po odcinku 10

Prapremierę czas opisać.
Wszystkie spostrzeżenia tradycyjnie poniżej.

Przed finałem akcja odrobinę opada i zaczynam się nudzić (a tak niedawno chwaliłam poziom!).

Nie zdarzyło się nic specjalnego, a bohaterowie zachowują się jak „przyczajone tygrysy i ukryte smoki” 😉

Pani Irenka.
Jej rola polegała na bieganiu z zakręconym słoikiem. Już wiemy, że ze związku z Karolem nic poważnego nie będzie, bowiem na horyzoncie pojawił się narzeczony sprzed lat.
(Wydaje mi się, że wpadnie z deszczu pod rynnę).

Krzysztof.

Szkoda, że scenarzyści zapomnieli o jego relacjach z Martą. Zanosiło się na ślub, aż nagle wszystko przycichło i Małecki służy tylko za tło dla innych.
Mam mieszane uczucia wobec wątku Grażyny, która wpadła z nalewką pojednawczą i opowiedziała o przeszłości córki. Pani Kurowska odrobinę przeholowała.
Miało być śmiesznie wyszło… jak wyszło.

Sylwia.
Bez większych rezultatów szuka męża.
Miałam wrażenie, że ona niekoniecznie chce go znaleźć. Przecież do mieszkania, w którym był zameldowany w Warszawie można było już wcześniej podjechać…
Dobrze, że istnieje Kaszuba. Jedyny rozsądny człowiek w stolicy 😉

Marcin.
Nie rozumiem jego wybuchu w ostatnich minutach.
Owszem może być przemęczony opieką nad córeczkami Igi, gotowaniem i pracą. Ale:
1. Sam się na to zgodził;
2. Niedawno był na dwutygodniowym urlopie w USA;
3. Do pomocy ma cały sztab ludzi.
I tak sobie pomyślałam o matkach, które samotnie wychowują dzieci i tyrają w fabrykach, aby związać koniec z końcem…

Joanna.
Jak zwykle na deser historia kobiety, która sama nie wie czego chce.
Teraz poczuła co to znaczy namiętność i myśli o rozwodzie.
Mam wrażenie, że stawia na złego konia i wkrótce poniesie konsekwencje decyzji.
Paweł nie chce się wiązać, nie planuje ślubu, Ba! nawet boi się wspólnego mieszkania. Cóż za wspaniałe perspektywy na przyszłość 😉

Obie sprawy odcinka bardzo przeciętne.
Po raz kolejny dzieci pojawiły się w Kancelarii. Ileż można wałkować ten sam temat? Produkcja chyba stwierdziła to samo, bowiem maksymalnie wycięto wątek Pauliny Holtz.
Antykwariusz z białymi zębami ledwo mignął…

Wszystko przeładowane akcją, która niczego nowego do fabuły nie wniosła.
Kolorowo, wesoło, z gagami typu spadające wiadro z wodą…

2 bobry.

9 odpowiedzi do “O mnie się nie martw „Żmijowata intrygantka” – po odcinku 10”

  1. Co do Marcina, to ja nie bardzo rozumiem, dlaczego nagle mu się przejadło tatusiowanie na dwóch etatach, przecież sam się na to zgodził, a opiekunki czy tam gosposi nie chciał zatrudnić.
    Pojawiła się Sylwia, postać cokolwiek dziwna, ale powiedzmy, że Marcin zobaczył w niej namiastkę Igi i byle wspólnie zjedzona zupa i zachowuje się jak gówniarz?

    Radecki, jeśli skrzywdzi Aśkę powinien dostać bilet w jedną stronę do fililnej kancelarii spółki Z&K lub w ogóle wilczy. Mam nadzieję, że nie będzie drugim Marcinem, co to Zarzycką będzie wodził za nos i wzdychal do Sylwii…

    Marylin Monroe z Podkarpacia, czyli macocha Krzyśka toż to łażąca patologia społeczna. Przyznaję rację Admince, że niby z założenia komediowe sceny, wyszły bardzo niesmacznie. Upita butelka pigwóweczki, a potem rozmowy o córki perypetiach małżeńskich z pasierbem to jeszcze nic w porównaniu z finałem na piętrówce. Rodzi się pytanie, czy Sylwia to aby jej córka i Brunona?

    Mnie tam brakuje w serialu Igi i Wiktora, a i Kaszubowie mogliby pojawiać się częściej. Irence, na miejcu scenarzystów, skroiłbym narzeczonego z fantazją, a nie profesora dotkniętego chorobą polegającą na braku pamięci do twarzy lub safandułę doktorka, co to wykorzystywał walory jej stołu i sypialni. Mógłby być nawet młodszy…

  2. zdzisiek – mnie jeszcze brakuje tatki Francuza. Jakoś to fajnie wpleść w perypetie, tym bardziej, że Iga wyjechała…
    Z resztą 100% racji. Nic dodać nic ująć 😀
    PS. Na Marylin z Podkarpacia serdecznie się oplułam ze śmiechu i zabieram 😉

  3. o takk, Francuza brak bardzo!!
    poprawcie mnie jeśli się mylę, ale czy Joanna nie jest przypadkiem prawnikiem? Przecież pracowała w kancelarii w pierwszej i drugiej(?) serii… tylko jako kto? Na oficjalnej stronie OMSNM ma w opisie „bogata prawniczka” więc czegoś tu nie rozumiem. W poprzednim sezonie radziła się i Marcina, i Pawła, i do ojca dzwoniła, a teraz przyszła prosić o pomoc Marka. Chociaż to może normalne w tym serialu, bo Sylwia niby po prawie ale nie potrafiła się sama zabrać za namierzenie męża…

  4. Czyżby Marcinowi po dniu spędzonym z Sylwią przypomniały stare dobre czasy, imprezki, kobiety?

    Do tej pory jakoś Marcinowi nie przeszkadzała obecność dziewczynek, ani nie wydawał się że tego wszystkiego nie ogarnia

  5. Po odcinku 10 jakoś nie widzę tego ślubu w 13 odcinku. Też nie rozumiem Marcina i jego pretensji przecież to on namawiał Igę na wyjazd i sam się zadeklarował opieki nad dziewczynkami. Jedynie mogę to tłumaczyć tęsknotą za ukochaną, no i wszystkich wtrącaniem się i „insynuowaniem” że ma się jakieś inne uczucia niż przyjaźń w stosunku do Sylwii. Bo rano Krzysiek, popołudni ojciec, i może dlatego zareagował takim wyrzutem.
    Nie bardzo rozumiem tylko pytania Marka że może on porozmawia z Igą, ale o czym? Że Marcin sobie nie radzi, żeby wracała tez 3 tyg. wcześniej?

  6. Odcinek 12:

    Sylwia i Marcin odwiedzają w więzieniu Igora, męża Sylwii. Kobieta oznajmia mu, że zamierza wystąpić o rozwód, lecz wiadomość ta tylko wywołuje uśmiech na jego twarzy. Kaszuba dostrzega, że mężczyzna wciąż ma na nią ogromny wpływ, dlatego postanawia przeprowadzić z nim rozmowę w cztery oczy. Więzień zdaje się nie odczuwać żadnego poczucia winy za morderstwo, które popełnił. Wkrótce koledzy Krzyśka poznają Sylwię. Wybierają się do Grażyny, która zwraca szczególną uwagę jednego z nich. W kancelarii Pawła zjawia się kobieta, która oskarża jubilera o sprzedaż „fałszywego” pierścionka z brylantem. Sprawa okazuje się o wiele bardziej skomplikowana, gdy narzeczony kobiety prosi mecenasa, by skutecznie zniechęcił ją do niego. Paweł przystaje na tę prośbę, lecz sprawy przybierają nieoczekiwany obrót i trafia do szpitala. Sylwia i Marcin spieszą mu na pomoc. Tymczasem Iga szykuje niespodziankę, która zaskoczy wszystkich.

  7. W Świecie Seriali, tej gazecie napisali, że Sylwia uświadomi sobie że zakochała się w Marcinie. Gdy się dowie o ślubie Marcina z Igą i o jej powrocie (13 odc.) załamie się, ale PAweł postanowi zastosować terapię szokową i zabierze ją na ich ślub. Sylwia zobaczy szczęśliwych nowożeńców i postanowi pogodzić się z porażką.

    I tak lubię Sylwię, pomimo tego, że się zakochała w Marcinie, nie zrobiła przecież tego specjalnie. 🙂 Ciekawe jak sobie poradzi z tym uczuciem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *