Po “Prawie Agaty” nie było w Polsce serialu stricte prawniczego.
Oczywiście urodziło się coś na kształt “Mecenas Barskiej”, ale wytrzymałam tylko kilka minut.

TV4 po raz kolejny zainwestowało pieniądze i narodził się projekt “Oko za oko”.
Za sukcesem (albo i nie) stoi Tadeusz Lampka. Producent wszystkiego co jest “Hitem” ;) (Poza nieodżałowanymi “Lekarzami na start”).
Nadrobiłam dwa odcinki (są w Iplii) i bez zbędnych ceregieli zabieram się za pisanie.

Prawniczą parę poznajemy na rozprawie rozwodowej.
Żona nie wybaczyła zdrady, on chce ratować rodzinę.

Kilka przepychanek słownych, konfrontacja z dzieciakami - nastoletnia zbuntowana córeczka i młodociany synek, który tęskni za tatą (nie powinnam czepiać się gry aktorskiej, ale proszę o zwrócenie uwagi na poczynania Franka. W drugim odcinku szło takie drewno, że bolało).

Poza prywatnymi niesnaskami rodzice okrutnie dokuczają sobie w pracy.
Prokurator kilka chwil po wyroku aresztuje przełożoną Anny. Żona przyjmuje sprawę morderstwa dziewczyny i uciera nosa byłemu. I tak w “koło Macieju”.

Widać, że scenariusz ma być lekki i łatwy. Dodatkowo zadbano o wątki i bohaterów komediowych.
Jest kilka ciekawych postaci. Chociażby Alicja Wieniawa-Narkiewicz - modliszka pracująca dla Macieja, wesoły adwokat, podrywacz - Konstanty zwany Leszczem, policjant Szlaban, czy też właściciel suki o imieniu Janusz.

Łukasz Konopka jest “Smolnym” ze starych czasów, a Dominice Łakomskiej jeszcze się muszę przyjrzeć. Nie wiem czy to wina dialogów, czy napisanego charakteru, ale nie potrafię jej polubić.

Sprawa kryminalna mnie zaintrygowała. Przede wszystkim jestem ciekawa, co wspólnego z wypchnięciem ma żona i syn. Więcej nie będę spoilerować ;)

Nie jest to żadna wybitna produkcja. Tylko może już wszyscy mamy dosyć tych baaardzo ambitnych?
Myślę, że raz za czas przyda się zwykła obyczajówka, która nie udaje niczego specjalnego.
“Oko za oko” nie stanie się wydarzeniem jesieni. Tak przynajmniej podejrzewam. I nic w tym złego.
Na dobry początek, za kilka barwnych postaci 3 bobry.