Poniżej krótka recenzja i bobry :)
Przepraszam za opóźnienie.

Piąty odcinek zdecydowanie lepszy niż poprzedni.
Niestety “Sama słodycz” nadal nie zachwyca…


Na plus
oczywiście Ilona Ostrowska i jej spotkanie z Marianką. Przerażona kochanka i szczęśliwa żona, która pogoniła w końcu zdradzieckiego “Radzia”.
W końcu trochę więcej Osy i szczęśliwy Tajfun, który znalazł szkołę językową przyjazną inwalidom. Niespecjalnie podzielam jego radość - mimo wszystko placówka Fryderyka powinna postarać się o podjazd (tym bardziej, że ma trzy stopnie).

Staś, który po raz kolejny ucieka, a ojciec z rodziną i przyjaciółmi biegają po mieście - to już naprawdę zrobiło się nudne.
Gra młodego aktora pozostawia wiele do życzenia ale o tym pisałam już kilkakrotnie i tym razem sobie daruję.

Patrycja - odrzucona i obrażona postanawia “rzucić mężczyznę na kolana”. Zupełnie nie rozumiem tej postaci. Wykształcona, elegancka kobieta, a zachowuje się jak za przeproszeniem “napalona małolata”.
Obecnie wpadła na pomysł uwodzenia Wiktora aby wzbudzić zazdrość, niestety wywołała u Fryderyka tylko uśmiech politowania.

Epizod lepszy niż poprzednie, jednak tak słabej gry aktorskiej i przerysowanych do granic możliwości postaci już dawno nie było.
Za Tajfuna i psychoterapeutkę:
2,5 bobra.