Ósmy odcinek jest zdecydowanie najlepszym w tej serii. Przynajmniej na razie. Żałobnicy spotykają się na stypie aby pożegnać przyjaciela i pracodawcę. Przy okazji szanowna małżonka wraz z synem “nieutuleni w żalu”, rozmawiają tylko o pieniądzach i braku czasu na załatwienie spraw ze spadkiem. Córka zmarłego nie pofatygowała się na pogrzeb, nie chciała przerywać sobie urlopu.

W przeciwieństwie do hien, na pogrzebie pojawiają się również pracownicy zmarłego, którzy byli z nim do końca.
I czeka nas niespodzianka! Na filmie, zamiast pożegnań, zmarły przedstawia dowody zdrady żony. Przy okazji informuje zgromadzonych, że jego syn fałszował czeki i wyprowadzał pieniądze z firmy.
Potężny wstyd dla rodziny. Jednak to nie wszystko. Został przecież jeszcze spadek, na który liczy “szacowna” rodzinka. Dom otrzymują ogrodnik i sprzątaczka, a rodzina musi podzielić się udziałami podupadającej fabryki.

Bardzo dobry wątek, bez chaotycznego biegania i kolejnych pomyłek z zamianą pokoi. Przy okazji żal mi Andrzeja Deskura, który wcielił się w rolę syna. W zasadzie w każdym serialu, w jakim się pojawi gra “złego” ;)

W hotelu kilka zmian. Strasznie irytująca przyjaciółka Natalii, która pakuje ją w kłopoty. Źle jej z oczu patrzy i sieje niezdrowy zamęt. Ale cieszę się, że scenarzyści postanowili trochę odmienić życie skwaszonej i smutnej właścicielce. Denerwuje mnie fakt, że po raz kolejny ogrywany jest wątek “obrażania” się Artura i Natalii. W finale tradycyjnie powinni się pogodzić. Ale to już było.

Nowy wątek znajomości Artura z niewidomą Aśką nieźle rozpoczęty, jednak już można przewidzieć jego finał. Na szczególną pochwałę zasługuje “wzrok” Moniki Mrozowskiej. Nie ślizga się po przypadkowych przedmiotach, cały czas skupiony w jednym miejscu. Natomiast muszę skarcić Panią Monikę za zupełnie nietwarzową fryzurę.

W zasadzie nie ma w ogóle scen z udziałem personelu. Nie ma rozmów Kuby i Marty, brak kuchni, najbardziej ubolewam jednak nad tym, że Lucyna stała się zupełnie bezbarwną postacią. Szkoda.

Czas odcinka zajmuje nam romans Igora i związek jego matki.

Na plus. Charakteryzacja postawiła na normalne, modne i podkreślające (lub świetnie ukrywające mankamenty figury) stroje bohaterek. Na szczęście zrezygnowano z przebojowych fryzur, które nijak nie pasowały do pracowników prestiżowego hotelu.
Nadal bardzo dobrze aktorsko.

Na minus. Jesteśmy za połową serii i brakuje mi wątków komediowych, które najlepiej sprawdzały się w odcinkach. Mam wrażenie, że w rolach gości w tym sezonie znalazło się mniej znanych nazwisk - ale już w przyszłym tygodniu zostanie to nadrobione za pomocą Pawła Wawrzeckiego i Katarzyny Figury.

Dzisiejszy odcinek oceniam na 3,5 bobra
(gdyby oceniać go tylko w skali 4 sezonu miałby pełne 5)