Na to czekaliśmy od początku drugiej serii. I ósmy odcinek powinien być co najwyżej drugim. Chodzi oczywiście o pierwszą, prawdziwą randkę Anki i Jerzego!
Chciałoby się rzec przy pewnych scenach ;) - w końcu! Bardzo ładnie poprowadzony wątek, nawet dzwoniące do Anki telefony miały dzisiaj sens.

Dzisiejszą recenzję sponsoruje przysłówek “bardzo” ;)

Bardzo dobry wątek młodzieżowy. Równie krótki co ostatnio ale dzięki telefonicznej pomocy Jerzego, który radził Mańce jak zrobić pucharki z czekoladą i bitą śmietaną ujmujący. Przy okazji potwierdzam jego słowa - ktoś kto nie lubi i nie je nic słodkiego, z własnej nieprzymuszonej woli - jest podejrzany ;)
Dobrze, że Mańka nie poszła na całość z ornitologiem. Abstrahując - ornitolodzy nie są ostatnio ulubieńcami TVN-u (wątek w Na Wspólnej). Bardzo mało Grubej i nad tym ubolewam zazwyczaj - jednak dzisiaj była zbędna.

A propos “pierwszy raz” Jerzego i Anki świetnie podsumowała Pola. Od pół roku dwójka dorosłych ludzi nie może się porozumieć w kwestii łóżkowej, mimo, iż oboje za sobą szaleją. Jestem podobnego zdania co przyjaciółka Pani Adamowicz - za dużo ceregieli.

Na co Jerzy zabrał Ankę do kina? Brzmiało jak kolejna chińska bajka z pokemonami w tle ;) Było jednak dużo gotowania, okulary, łąka, wata cukrowa i maliny. I świetne dialogi, w końcu! bez trzaskania drzwiami i bezsensownego obrażania. Dobrze również, że para kucharzy wyjaśniła sobie sprawę wygranego konkursu.

Anka dostała pierwszą pozytywną recenzję w lokalnej gazecie. Szykuje się mocny konkurent Jerzego. Pola - w końcu przejrzała na oczy. Młodszy asystent, na którego polowała jest przystojny owszem, ale od początku ich znajomości byłam pewna, że to tylko na chwilę i ten związek oparty na “nielubieniu” piłki nożnej nie może się udać.

Miejscowa idiotka, z tutejszą kretynką (parafrazując Tuwima) czyli dwie konkurentki, zaproszone na karty sprawiły ostatecznie, że Irenka z Wandzią pogodziły się ze swoimi przyjaciółmi. Nie ma to jak zazdrość.
Była dyskoteka, załatwianie przez Stefanka “marihuany” i scena pobicia. Uważam jednak, że to jeden z niewielu polskich seriali, który udowadnia, że mimo problemów natury ortopedycznej  seniorzy mogą się bawić jak nastolatkowie. I tak trzymać!

Cudowna scena w przymierzalni. Beatka - jako zazdrośnica po raz kolejny mnie rozwaliła. Podobnie jak scena z upierdliwą Kasią.

Ósmy odcinek oceniam na bardzo udany. Z pewnością jeden z najlepszych w tej serii. Było logicznie, jak zwykle kolorowo. Główny wątek w końcu miał przełom, wątki poboczne były bardzo dobrze poprowadzone i w kilku nastąpi zwrot.
Duży + za improwizację w dialogach Anki i Jerzego. Widać, że aktorzy bawią się równie dobrze, jak widownia.

4,5 bobra.