Once Upon a Time – miłość, smoki i magiczne uroki. Po finale.

A tak mi się jakoś w tytule zrymowało 🙂
Po raz kolejny będzie krótko i na temat. Jak wcześniej wspominałam pojawiły się dwie nowości serialowe w oparciu o baśnie. Ja dotrwałam do finału Once Upon a Time, porzucając po drodze”Grimm”.
Czy finał wynagrodził mi poświęcony czas? No właśnie nie jestem pewna.

Nie przeszkadza mi postać Emmy, chociaż momentami Jennifer Morrison pląta się po planie, nie wiedząc jaką miną zagrać. Ale jak obiecywałam będzie krótko.

W każdym epizodzie widzieliśmy historię jednego z mieszkańców miasteczka i jego powiązanie z baśniową krainą. Najlepsze moim zdaniem były odcinki z Czerwonym kapturkiem i Rumplestiltskin’em (i zdecydowanie wybieram jego miłosną historię niż sytuację z synem). W finale sprowadzona przez Henry’ego Emma w końcu uwierzyła, że mieszka w miejscu, które jest alternatywą krainy baśni, a jej przyjaciele i znajomi to postacie znane z książek czytanych w dzieciństwie.

Jej syn zjadł kawałek ciasta z zatrutym jabłkiem i zapadł w „śpiączkę” tylko po to aby udowodnić biologicznej mamie, że nie zmyśla. Zła królowa przyznała się do sprowadzenia postaci z bajek do świata „bez magii” i obie panie rozpoczęły akcję ratunkową.

Akcja polegała na zjechaniu windą do pewnego lochu, gdzie Pani szeryf walczyła z prawdziwym smokiem! Smok był tak prawdziwy, jak miliony na moim koncie 😉 Aczkolwiek przez dobre kilkanaście minut widzieliśmy człapiącą bestię, która zionęła ogniem i nie widziała, że jej ofiara chowa się za rogiem. Nie pomogła broń palna, więc bohaterka w końcu użyła miecza. Znalazła jajo, ze schowanym „eliksirem prawdziwej miłości”, który na końcu rozlał się po mieście – za sprawą Golda.

Wcześniej jednak klątwa została złamana, wszyscy przypomnieli sobie, że są z bajki, zła Królowa uciekła i schroniła się w domu, Henry ożył (przez łzy Emmy), a Bella – ukochana Rumplestiltskina odzyskała wolność. I pamięć. A Pinokio wyzdrowiał 😉
Śnieżka i książę przypomnieli sobie, że się kochają, chociaż od połowy sezonu naprawdę nie wiedziałam o co chodzi scenarzystom.

Zastanawiam się czy warto kontynuować oglądanie tego serialu. Efekty specjalne są okrutne. Smok był tak potrzebny jak żabie rower, sceny z udziałem bestii polegały na ukrywaniu się przed okiem. Setki/tysiące wróżek latało nad zamkiem, każda miała tajemniczy proszek, tylko kilkanaście z nich zdołało go użyć.
Historie bajkowych bohaterów zostały dokładnie przeanalizowane. Wiemy już, że Śnieżka nie była delikatną księżniczką, co wydarzyło się u Jasia i Małgosi, kim naprawdę jest Czerwony kapturek, co stało się z Pinokio…

W kolejnej serii poznamy nowych bohaterów bajek? W zasadzie kto jeszcze został?
Powiedzcie mi dlaczego Królowa wysłała wszystkich do miasta w środku USA. Po co jej była kraina bez magii? Przecież łatwiej jej było rządzić poddanymi w baśni (miała swoje lustro, strażników, piękny zamek i władzę).

Głupota goni nielogiczność. Nie będę się rozpisywać.
Smok w finale przeważył szalę goryczy. Ale z pewnością zerknę co dalej wymyślają scenarzyści. Zwiastuję rychły koniec.

8 odpowiedzi do “Once Upon a Time – miłość, smoki i magiczne uroki. Po finale.”

  1. oj oj widać że niedokładnie oglądało się serial 😉 bo gdybyś to zrobiła wiedziałabyś dlaczego królowa przeniosła wszystkich do naszego świata. Została zdegradowana, straciła wszystko prócz swojej mocy, po za tym szukała zemsty na Śnieżce za pozbawienie jej miłości a nie mogła tego zrobić w bajkowym świecie bo tam magię można byo pokonać inną magią, natomiast tutaj gdzie o magii nic nie wiadomo i tylko ona miała pojęcie jak jej użyć mogła swobodniej manipulować ludźmi. I właśnie ta klątwa działał miedzy innymi w ten sposób że odbierała wszystkim wszystko i sprawiała że widzieli świat w krzywym zwierciadle. Bo to już nie była bajkowa kraina tylko prawdziwe życie. Nie chce powiedzieć nic negattywnego o tobie czy coś po prostu chciałam wyjaśnić. I rozumiem że nie każdy musi lubić takie seriale jak Once Upon a Time. 😉

  2. zgadzam się z Hellcat. 🙂
    i jeszcze kilka nieprawidłowości jest w Twoim artykule: Henry nie ożył przez łzy Emmy, tylko przez pocałunek prawdziwej miłość. Pinokio/August nie wyzdrowiał, tylko umarł. A eliksir prawdziwej miłości nie rozlał się po mieście – Gold rzucił kolejną klątwę.
    i ja też się nie czepiam, po prostu chciałam wyjaśnić 🙂 pozdrawiam

  3. Zgadzam się z dziewczynami wyżej, z tym że w sumie to nie wiemy, czy August umarł- zmienił się w drewno i tyle, myślę, że możemy go jeszcze zobaczyć.
    I tak to nie była żadna prawdziwa miłość tylko magia, którą Gold utracił przybywając tu- przecież woda z tamtej studni oddaje co raz utracone.

  4. Bardzo dobrze, że w końcu jest jakaś dyskusja 🙂 Oczywiście, że przez pocałunek ożył Henry, podobnie jak jego babcia Śnieżka. Skrót myślowy. Jak to eliksir miłości nie rozlał się po mieście? Rumplestiltskin schował jajko z owym eliksirem w smoku (to znaczy nie dosłownie on sam schował żeby nie było). Emma odzyskała jajko, Gold jej ukradł i odzyskał eliksir, który wlał do studni. Po mieście rozlała się fioletowa mgła, która oznaczała, że do miasta powróciła magia – tak? Czyli w skrócie – „eliksir miłości rozlał się po mieście” jest chyba prawdą? 🙂
    Co do Pinokia. Macie rację nie wiadomo czy umarł, czy żyje. Pospieszyłam się. Zostaje ta nieszczęsna królowa i kwestia umieszczenia postaci z bajek w prawdziwym świecie i czy lepiej jej było kontrolować mieszkańców posiadając magię, czy przeciwnie. „Została zdegradowana, straciła wszystko prócz swojej mocy” – jak pamiętam pierwsze odcinki to miała swoją armię potworów i olbrzymią moc, która pozwoliła jej rzucić klątwę (przeniesienie bohaterów do naszych czasów). Dalej uważam, że w baśniowym świecie mogła wyrządzić o wiele więcej zła niż w Storybook 🙂

  5. Uważam że opinia krzywdząca. Serial ruszał wyobraźnie, niekonwencjonalne przedstawienie starych historii i przede wszystkim „zespojenie” ich w logiczną całość (takie pary jak Maleficent i Zła Królowa, Czerwony Kapturek i Królewna Śnieżka i wiele innych w jednej opowieści to zdecydowanie ciekawe, niespodziewane połączenia i ciekawie opowiedziane historie) zdecydowanie wciągały.
    Jedyne co można zarzucić serialowi to według mnie zbytnia infantylność, ale w końcu to taka tematyka i to ABC.
    Historia przyjemna, świetna na niedzielne wieczory, a niektóre z wątków były naprawdę brawurowo poprowadzone.
    Dobre cliffhangery i zwroty akcji.
    Jedna z lepszych familijnych produkcji kończącego się roku serialowego.

  6. Jeśli ktoś oczekiwał innej recenzji i nie zgadza się z moją to proszę bardzo napisać swoje wrażenia po ostatnim odcinku i wysłać na maila podanego w kontakcie wraz z nickname, pod którym chce ją opublikować. Nie widzę problemu.

  7. Tylko, że gdyby to eliksir miłości rozlał się po mieście to chyba wszyscy byliby zadowoleni 😉 a tak to mamy kolejny dramat i otwarcie piękne drugiej serii, która z tego co wiem będzie obejmować Małą Syrenkę, kilku odcinkowy wątek poświęcony matce złej królowej i mnóstwu innych bohaterów, których przecież nie brakuje, bajek jest mnóstwo i nie muszą one pochodzić tylko z kultury europejskiej.
    Nad powodami przeniesienia postaci do Storybrooke nie będę się rozwodzić, bo serial i moje poprzedniczki doskonale je wyjaśniły 🙂
    I tak efekty specjalne są PASKUDNE! Ale i tak jest to jeden z moich ulubionych seriali, choć odcinek finałowy niestety uważam, za jeden ze słabszych w tej serii.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *