Opowieść podręcznej – po czterech odcinkach

Natrafiłam na ten tytuł przez przypadkową reklamę na youtube.
Włączyłam i cztery godziny później szukałam wszelkich informacji na temat serialu.

Wiadomo, że powstał na podstawie książki Margaret Atwood, a platforma Hulu zamówiła już drugi sezon (i tutaj zaczynam się obawiać o spadek jakości).

Kilka słów poniżej.
Spoilery będą, ale lekkie.

Po obejrzeniu zdjęć promocyjnych byłam przekonana, że cofamy się do czasów Średniowiecza – kobiety w habitach, z nietypowymi nakryciami głowy przypominającymi siostry zakonne.
A tutaj niespodzianka! Akcja dzieje się w przyszłości.

Nie będę Wam pisać o szczegółach, ale ostrzegam. Dzieło jest brutalne, momentami drastyczne. To co przeżywają kobiety przeznaczone jedynie do rodzenia dzieci – boli prawie fizycznie.
Wszystkim kieruje religia – interpretowana w bardzo radykalny sposób.

Historię opowiada Freda – niegdyś szczęśliwa żona i matka. Teraz jest tytułową „podręczną” – utrzymywaną przy życiu ze względu na płodność.
I tyle.
Więcej napiszę po premierze całego sezonu. Nie chcę Wam psuć przyjemności.

Podoba mi się warstwa wizualna – oczywiście nie przebije Młodego Papieża, ale znalazłam kilka podobieństw.

Po czterech odcinkach, z zainteresowaniem oczekując kolejnych odcinków przyznaję 4,5 bobra.

3 odpowiedzi do “Opowieść podręcznej – po czterech odcinkach”

  1. Też mogę polecić mimo że obejrzałam jeden odcinek. Jestem w trakcie czytania książki i walczę ze sobą żeby nie oglądać serialu. Na jeden odcinek się zlamałam i teraz walka jest jeszcze większa 🙂
    Rozwaliła mnie scena „linczu na gwałcicielu” oczywiscie w kontekście poprzedniej sceny komendanta i podręcznej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *