Serial z Indiami w tle pisałam w poprzedniej notce. Jednak nie nastawiajcie się na krajobrazy z Gangesem w roli głównej. Klimat i koloryt tworzą pracownicy - rdzenni mieszkańcy Indii, którzy biegle władają po angielsku.


Kryzys dotknął sprzedaż telemarketingową w USA i szef aby obniżyć koszty postanawia sprzedawać śmieszne rzeczy przez Indie, gdzie wysyła swojego najlepszego pracownika.
Ale jak mieszkańcy tego pięknego ale zarazem biednego kraju mają zrozumieć po co Amerykanom kapelusze w kształcie sera, sztuczne psie kupy i sztuczne wymiociny?
Todd dostaje najdziwniejszy zespół świata, którym stara się kierować. Na szczególne wyróżnienie zasługuje Madhuri, która nie mówi tylko cichutko szepcze i Gupta, który jest niepoprawnym gadułą.

Na stołówce Todd poznaje rodaka, który przestrzega go przed kilkoma sprawami związanymi z Indiami, a przede wszystkim przed jedzeniem, po którym choruje się ciężko przez 5 dni. Jak myślicie Todd go posłuchał? To wyjaśnią ostatnie sekundy pierwszego odcinka.

Moim zdaniem serial ma potencjał i z pewnością kolejne odcinki jeszcze to potwierdzą. Jak na razie mój nr 1 wśród komediowych propozycji USA.