„Ożeń się ze mną” – po odcinku 4×03

I jak Wam się podobał kolejny odcinek?
Dla tych, którzy uwielbiają prapremiery – poniżej krótka recenzja.

Nadal jestem pod wrażeniem poprzedniego epizodu z operacją domino. Tym razem skupiono się na relacjach lekarzy z toruńskiego szpitala.
I niestety, zupełnie zapomniano o przypadkach medycznych.

Kobieta, która wjechała pod tramwaj dowiedziała się, że jej mąż zakażony jest wirusem HIV. Wątek trwał dosłownie kilka minut w skali odcinka, więc nie wyróżnię żadnej kreacji.
Dodatkowo historia nie miała drugiego dna – małżonek, który chciał mieć dzieci po prostu sypiał z innymi kobietami (nie zakaził się ratując dzieci w Afryce itp. 😉

Ordynatora Karkoszkę nadal lubię. Na plus jest to, że stawia dobro pacjentów nad personel medyczny i nie ma ochoty na dalszą współpracę z lekarzem, który non stop wydaje złe decyzje.

Alicja zawaliła egzamin, ponieważ mały Kubuś się rozchorował i zamartwiała się o jego stan, chociaż zostawiła go pod opieką wykwalifikowanej pielęgniarki, a zarazem przyjaciółki.  Dwa lata ciężkiej pracy poświęcone w ciągu 10 sekund.
Wcale nie dziwię się Elżbiecie, która uważa, że Keller przyda się pomoc psychologiczna.

Orda dostał propozycję pracy. Ma zostać przedstawicielem handlowym, z pensją, która przyprawia o szybsze bicie serca. Jak myślicie – jaka suma była napisana na wizytówce?
Obstawiam 8-9 tysięcy złotych 😉 Chociaż naprawdę nie znam się na branży…

Basia zaproponowała Leonowi ślub. Jak wiemy ze streszczeń mężczyzna nie przyjmie „oświadczyn” bez swoich warunków.

Cisza u Beaty i Piotra Wanata.

Odcinek przeciętny.
2 bobry

11 odpowiedzi do “„Ożeń się ze mną” – po odcinku 4×03”

  1. Odcinek był moim zdaniem jednym z lepszych. Dziwne by było, gdyby Alicja ćwierkała medycyne wiedząc, że kilkadziesiąt (kilkaset?) kilometrów od niej jest jej chory syn.Nie ma co gadać, że nie jest jej, bo to ona go wychowuje. Bardzo ładnie pokazana służba zdrowia, inna od Copernicusa. Szara rzeczywistość walnęła z ekranu, dotknęła szanowaną panią chirurg, która sama się na ludzi ze swojej branży denerwowała 😉
    W końcu wielkie wahania Leona, który dostrzegł bardzo dużą różnicę wieku i zaczął się nią przejmować. „Chce tylko Twojego szczęścia” – bardziej mi pasuje do tego odcinka.
    Wątek z Hivem – nie wiem czy był sens dalszego rozwijania, pokazana słabość Alicji, w dodatku bardzo fajne ujęcie sprawy. Na początku myślałam, że kobieta chce się rozstać z mężem tylko ze względu na wirusa, potem się okazało, że chodzi o zdradę.
    Odcinek oceniam na 4+. Oglądałam go bez przerw na fejsbuka, a jak wiecie u mnie przy nudach to sie często zdarzało 🙂

  2. Jak dla mnie poprzedni odcinek był rewelacyjny, a ten słabiutki. Zabrakło mi historii pacjentow szpitala, zupełnie nie rozumiem też dlaczego Piotr Wanat, który jest oskarżony o wycięcie macicy nie bronił się i nie streszczał widzom szczegółów rozprawy.
    Sama Alicja z Kubusiem nie udźwignie głównego wątku.
    Hiv słabiutki i po nic. Chyba tylko po to aby Alicja miała wątpliwości. A można byłoby z tego zrobić majstersztyk 🙂
    Ja się wynudziłam w momentach, kiedy Ala biegała po aptekach i przychodniach. W zasadzie chore dziecko mogła dać na oddział w szpitalu, który zna i wie, że zajmą się nim najlepiej.

  3. zgadzam się Ann w 100%. Mi natomiast sceny z bieganiem po aptekach się podobały, być może sytuacja nie wymagala aż takiego zaangażowania ze strony Alicji ale widać że coś w niej pękło, że od pierwszego odcinka tego sezonu Alicja wypiera śmierć Maksa, bardzo podobała mi się scena Krzysztofa,Eli i Leona myślę dokładnie tak samo!

  4. Dla mnie też bardzo słaby ten odcinek, powinni jakoś lepiej zachowywać proporcje, w tamtym odcinku prawie tylko medycyna i mało spraw prywatnych (może troszkę za mało, ale było super!), ten zdominowany zdecydowanie za bardzo przez problemy Alicji, wątki medyczne prawie nieistniejące, gdzieś tam daleko w tle. Nie rozumiem, po co Florczyk się nadal wtrąca w sprawy Ali, nie widać między nimi jakiejś wielkiej przyjaźni, nigdy nie było scen żeby razem rozmawiali o swoich problemach, czy sobie pomagali nawzajem, itp., a ten niby nagle taki pomocny.

  5. Oj były takie sceny inzi np. pod koniec drugiego sezonu jak Maks został porwany w Somalii i Alicja robiła wszystko żeby go uwolnić.

  6. Martucha, pamiętam to, ale to było bardziej na zasadzie, że Leon do niego zadzwonił i go poprosił, żeby pomógł Alicji i się nią zaopiekował, a nie, że Florczyk to robił z własnej, nieprzymuszonej woli. Poza tym sytuacji odwrotnej nie pamiętam, żeby to ona mu w czymś pomagała, czy doradzała, ok Krzysiek nie miał jak dotąd jakiś wielkich problemów w tym serialu, ale mimo wszystko jakoś nie wierzę w ta ich ‚niby’ przyjaźń.

  7. Nie mam zdania, ponieważ odkąd pojawiła się Olga w ciąży, dobry serial zwyczajnie zaczął mnie irytować i nie oglądam. Wtedy już było widać łaty w scenariuszu podyktowane decyzją Małaszyńskiego o odejściu z produkcji.

  8. jestem świeżo po emisji tego odcinka więc tylko dodam coś od siebie… sama mam małe dziecko i podczas pierwszych chorób, gorączki bardzo panikowałam.. więc ok, mogę zrozumieć tę izbę przyjęć nocą, aptekę itd.. nawet podobały mi się te sceny, ale oblanie egzaminu? skoro się już zdecydowała jechać, a dziecko ma leki i jest pod opieką, i ma „zwykłą” chorobę..a nie, że jest w zagrożeniu życia… no i ona jako lekarz.. powinna bardziej racjonalnie do tego podejść, szczególnie że już tam jest, siedzi w sali, na jedno pytanie już odpowiedziała a tu nagle rezygnuje i wychodzi… trochę to naciągane moim zdaniem… co ją to zbawiło? kilka minut i byłoby po wszystkim… szczególnie, że dzięki temu że zdałaby egzamin skończyła by si ta bieganina między pracą a domem w takim tempie jak teraz to było… sama tak mówiła, że jeszcze tylko chwilka, do egzaminu a potem się uspokoi wszystko..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *