I jak Wam się podobał kolejny odcinek?
Dla tych, którzy uwielbiają prapremiery - poniżej krótka recenzja.

Nadal jestem pod wrażeniem poprzedniego epizodu z operacją domino. Tym razem skupiono się na relacjach lekarzy z toruńskiego szpitala.
I niestety, zupełnie zapomniano o przypadkach medycznych.

Kobieta, która wjechała pod tramwaj dowiedziała się, że jej mąż zakażony jest wirusem HIV. Wątek trwał dosłownie kilka minut w skali odcinka, więc nie wyróżnię żadnej kreacji.
Dodatkowo historia nie miała drugiego dna - małżonek, który chciał mieć dzieci po prostu sypiał z innymi kobietami (nie zakaził się ratując dzieci w Afryce itp. ;)

Ordynatora Karkoszkę nadal lubię. Na plus jest to, że stawia dobro pacjentów nad personel medyczny i nie ma ochoty na dalszą współpracę z lekarzem, który non stop wydaje złe decyzje.

Alicja zawaliła egzamin, ponieważ mały Kubuś się rozchorował i zamartwiała się o jego stan, chociaż zostawiła go pod opieką wykwalifikowanej pielęgniarki, a zarazem przyjaciółki.  Dwa lata ciężkiej pracy poświęcone w ciągu 10 sekund.
Wcale nie dziwię się Elżbiecie, która uważa, że Keller przyda się pomoc psychologiczna.

Orda dostał propozycję pracy. Ma zostać przedstawicielem handlowym, z pensją, która przyprawia o szybsze bicie serca. Jak myślicie - jaka suma była napisana na wizytówce?
Obstawiam 8-9 tysięcy złotych ;) Chociaż naprawdę nie znam się na branży…

Basia zaproponowała Leonowi ślub. Jak wiemy ze streszczeń mężczyzna nie przyjmie “oświadczyn” bez swoich warunków.

Cisza u Beaty i Piotra Wanata.

Odcinek przeciętny.
2 bobry