Oglądalność w telewizji jest najważniejsza i to ona kontroluje cały serialowy rynek. Dlatego wydaje mi się, że widz, który zasiada w danej godzinie przed odbiornikiem powinien być dopieszczany w każdy możliwy sposób.
W USA nie ma czegoś takiego jak “prapremiery” i wszyscy od lat żyją i mają się dobrze. W Polsce dochodzi do kuriozalnych sytuacji, które powoli zaczynają mnie irytować.
Bo jakim cudem już dzisiaj mogłam zobaczyć dwa odcinki “Dziewczyn ze Lwowa”? Przecież epizod nr 8 będzie miał premierę 25 października!
Podobnych sytuacji jest całe mrowie.

Chociażby Przyjaciółki. Emisja w TV anulowana ze względu na mecz. W Ipla jak najbardziej jest dostępna za darmo, w dobrej jakości. Mało tego, w kolejnym tygodniu znowu pojawia się premierowy odcinek w serwisie (a raczej PrapraPremierowy ;) - bo w Polsacie zobaczymy go dopiero za dwa tygodnie).

Owszem, zdaję sobie sprawę, że za granicą istnieją takie serwisy jak Netflix, czy Amazon, które postanowiły umieszczać całe sezony w jednym dniu. Ale do diaska! Oni nie będą emitować ich w cotygodniowych odstępach. Oni liczą pieniądze, które uzyskali za sprzedaż produktu w internecie. Bo na internecie się kończy.

Zabawa trwa nadal.
Piszę sobie recenzję “O mnie się nie martw” odcinek 4. I wklejam streszczenie odcinka szóstego, a za dwa dni pojawia się również super-duper szczegółowa analiza odcinka siódmego.
Ja rozumiem, że muszą pojawiać się w sieci opracowania kolejnych epizodów. Ale powiedzcie mi KTO WPADŁ na pomysł wyścigu?
W zasadzie do końca października poznamy zapowiedzi i streszczenia finałów.

Tempo szalone.
Nawet człek nie ma czasu nacieszyć się tym co widział w telewizji, bo już wie co czeka bohaterów za miesiąc.

Nie chodzi mi o to, żeby narzekać, ograniczać kogokolwiek, czy coś zmieniać.
Ale tak na chłopski rozum - ile widzów tracą telewizje publikując legalnie odcinki z kilkutygodniowym wyprzedzeniem?

Bardzo podoba mi się decyzja Polsatu w przypadku “Skazanych”. Z żelazną konsekwencją od początku czekają na widza przed odbiornikiem, spokojnie publikują materiały dodatkowe, zwiastuny, zdjęcia, itp. Dla porównania - “Przyjaciółki” z tego samego źródła, na które już dzisiaj narzekałam ;)

W Polsce nie ma sezonu “letniego”, czy “zimowego”, gdzie emitowane są inne, nowe produkcje. Seriale cotygodniowe zakończyły się w połowie maja 2015. Czekaliśmy więc cały czerwiec, lipiec i sierpień, aby poznać nowe losy ulubionych bohaterów.
Zaczęło się we wrześniu, a w takim pośpiechu, gdzie stacje potrafią emitować dwa odcinki w przeciągu jednego dnia - wszystko zakończy się pod koniec października.

Moje Top 3 wygląda następująco:
Po 1 - zaprzestać prapremier (niech widz decyduje co chce oglądać w telewizorni). Odcinki online dostępne od razu po emisji. Publikowanie epizodów online z wyprzedzeniem 2-tygodniowym powinno być zakazane ;)
Po 2 - Koniec ze streszczeniami miesiąc do przodu. Jak można tak psuć zabawę widowni?
Po 3 - Tutaj mam największy problem, bo zdaję sobie sprawę, że sama czerpię z tego dużymi garściami. Ale może odrobinę ograniczyć wylew informacji do portali i prasy?
Jak można w tytule artykułu napisać, że Hanka, Anka, czy Janka umrze w odcinku 2022? Nota bene ten odcinek będzie miał premierę za kilka miesięcy!
Widzowie widzą szczęśliwą bohaterkę, a w prasie kolorowej szczegółowo jest opisywany jej wypadek, walka o życie w szpitalu, a na deser grób. Czy oglądalibyśmy jakąkolwiek produkcję z USA np. Chirurgów, gdybyśmy wiedzieli kto zginie i w jaki sposób?
Raczej nie…

To tyle na dzisiaj. Streszczenia nadal się będą pojawiać. Podobnie jak recenzje prapremier.
Naprawdę ciężko walczyć z czymś co jest dostępne i bardzo atrakcyjne dla użytkownika Internetu.
Dobranoc :)