Piąty sezon, jak wszyscy pamiętamy przekroczył granice absurdu, a momentami nawet dobrego smaku. Wiemy, że CW postanowiła zakończyć przygody “młodzieży” z UES na szóstym sezonie i 10 epizodach.
Martwiłam się o poziom kolejnych odcinków. Zdaje się niepotrzebnie.

Oczywiście, to już nie ten sam serial, co kiedyś, problemy dorosłych bohaterów Gossip Girl nie są już tak zajmujące, jak to miało miejsce na samym początku ale szósty sezon, po okrutnie słabych poprzednikach rokuje całkiem nieźle.

Zaginęła Serena. Przez całe wakacje nikt nie przejmował się losem przyjaciółki, która odtrącona przez znajomych wyjechała i nie dawała znaku życia.
W końcu wróciła jej matka (po długich wakacjach w różnych zakątkach świata z nowym, bogatym mężem) i zauważyła, że przez kilka miesięcy córki nie było w mieszkaniu - o czym świadczyła nieuporządkowana korespondencja i rozmowa z boyem hotelowym.

Plotkara stwierdziła enigmatycznie, że Serena dla niej “umarła”. Aczkolwiek cała rodzina i przyjaciele domu uznali, że to nie pierwszy, taki wybryk panny van der Woodsen i na pewno niebawem się znajdzie.
(Wsadzę dygresję z prywatnego życia, bo aż ręka świerzbi ;) Jaka to musi być kochająca się rodzina… Kiedy ja nie dzwonię do mojej mamy przez 2-3 dni, zaniepokojona rodzicielka od razu sprawdza, czy wszystko w porządku i czy aby na pewno “żyję” ;)

Kiedy Lily zaczyna poszukiwania córki, włączają się w nie wszyscy “przyjaciele” i wrogowie Sereny. Mamy więc mocną grupę wsparcia, która opuszcza wszelakie zakątki świata i stara się na każdy możliwy sposób dowiedzieć się, gdzie dziewczyna obecnie przebywa. Najwięcej poświęca Nate, który zawiera swoisty pakt z Plotkarą.
Serena - Sabrina odnajduje się, w nowym mieście (a raczej na dalekich przedmieściach), pod innym nazwiskiem i historią życia. Okazuje się, że jest w szczęśliwym związku i nie ma najmniejszej ochoty na przyjaźń z Blair i całą, wesołą kompanią.

Na końcu odcinka powraca jednak na UES z nowym chłopakiem do mieszkania z wielkim napisem PRADA na ścianie, więc jak widać, nie porzuciła Nowego Jorku na długo.

Pomimo, iż cały epizod był poświęcony poszukiwaniom, pojawiło się kilka, innych wątków. Po pierwsze Chuck szuka haka na swojego ojca. W tym celu wynajmuje tłumaczkę z Dubaju, która dostaje od Bass’a 10 milionów $. Kobieta nie ma pojęcia dlaczego jej milczenie jest warte, aż tyle pieniędzy i zgadza się pracować z synem multimilionera.
Dan i Georgina jako współpracownicy piszący książkę obnażającą wszystkie grzechy znajomych (w tym serialu już nic mnie nie zdziwi. Georgina, to kolejna nominacja w kategorii “matka roku” ;)
Przygaszony Rufus, który w końcu wpada w sidła nieprawdziwej kuzynki Ivy i ląduje z nią w łóżku? W zasadzie w poprzednim sezonie został tak szybko odstawiony przez Lily, która wybrała byłego, bogatego męża, że wcale mu się nie dziwię.

Relacja pomiędzy Blair i Chuckiem przedziwna. Ale do kupienia. Niech już powyjaśniają sobie wszystkie sprawy i tak większość widowni ogląda nowe odcinki tylko po to aby w końcu zobaczyć ich razem (ciekawostka: na castingach pojawiło się dziecko. Ciemnooki, kilkumiesięczny brunet, który jest typowany na synka tej pary).

Nie było aż tak źle, co nie oznacza, że było idealnie, a nawet dobrze. ALE Odcinek był zdecydowanie dużo lepszy, niż wszystkie epizody z poprzedniego sezonu.

Plotkara już się kończy - kto ze mną poczeka na informacje, kim jest prawdziwa plotkara? I kto tak jak ja, stawia, że nad wszystkim czuwa Dorota? (której nota bene bardzo brakowało w tym odcinku).