Po maratonie Black Mirror 3

Platforma Netflix wypuściła sześć nowych odcinków Black Mirror.
Tradycyjnie każdy z nich opowiada inną historię, więc jeśli tylko macie godzinkę wolnego czasu – namawiam na seans.
Bez Spoilerów, w kilku słowach.

Wszystkie opowiastki wywarły na mnie „jakieś” wrażenie. Jednak szczerze mówiąc żaden z odcinków trzeciego sezonu nie sprawił, że straciłam kapcie, czy zostałam z opadniętą szczęką. Ale ciężko będzie np. przebić Premiera UK i jego świński wyczyn celem ratowania księżniczki.
Ogólnie mam wrażenie, że klimat brytyjski bardziej serialowi pasował.

Zdaję sobie sprawę, że zdania będą mocno podzielone, a każdy z Was będzie miał innego ulubieńca.
Ja pochwalę „Shut up and dance”, który naprawdę cały czas trzyma widza w napięciu i ostatni w sezonie „Hated in the Nation” – bowiem nie spodziewałam się, aż takiego obrotu spraw.

Black mirror to serial, który daje do myślenia.
Jednak z bólem serca przyznaję, że to już nie to samo… Czekam na więcej.
Chociaż to głupia fantazja – to chciałabym, aby kolejna odsłona znowu zostawiła mnie z bólem głowy i w kompletnej psychicznej rozsypce 😉

Jedna odpowiedź do “Po maratonie Black Mirror 3”

  1. Black Sails obejrzaіem z dziewczyn№ odcinek i obydwoje uznaliњmy, ze straszna bzdura – te dialogi, makijaїe, postaci. Ostatnia scena 4 sezonu Vikingow miala jakis glebszy sens, czy po prostu zapowiedziano nowego przeciwnika?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *