„Pod powierzchnią” 7 – Po Finale

„Bardzo Cię polubiłam chłopie” – Tak mówiłam w poprzedniej odsłonie.
Co się wydarzyło?

Mam w sobie takie… „Eeee?”, „Serio?”, „Naprawdę?”.
Finał za nami. A w tle czai się nowy sezon – co do tego chyba nie macie żadnych wątpliwości.

Zacznijmy od sprawy dziecka.
OPIEKUNKA!
A jednak?
Scenarzyści poszli po linii najmniejszego oporu. Psychopatka zakochana w Bartku porwała dziecko i wychowuje je jak swoje.
Ktoś jej pomógł. Pewnikiem sam najbardziej zainteresowany. Albo przyjaciółka. Tylko, że już nie jestem zaciekawiona tym wątkiem.
Chciałabym jedynie zobaczyć minę Marty, kiedy dowie się, że Maksio żyje.
Jak można to zrobić matce? I co mogło kierować chorym mózgiem?
Może to jest jednak kolejny bękart Dyrektora?

Wracając do nieślubnych dzieci. Wiemy, że Ola nie poddała się aborcji. Ojciec ubolewa nad romansem i ma w sobie żądzę zabójcy.
„Maleńka” Ola wepchnęła nóż w brzuch konkurentce i uciekła.
Najgłupsza sprawa w historii tego serialu. Ot taka pomyłka, błahostka.
Cała scena wyglądała jak niedorobiona sytuacja w „Trudnych sprawach”. Niby chce dziabnąć kłamcę, ale gdzieś ta ręka się przekręca, ktoś wskakuje przed szereg, a w efekcie poszkodowana z raną kłutą w brzuchu traci głos.
Sekundę później już jest gotowa do marszu na salę balową. Tak. Pani z dziurą zagrażającą życiu, z narzędziem zbrodni w ręce, aby efekt był lepszy. I cała na biało. Prawie jak ZOMBIE 😉
+ Ten nóż wbity w parkiet.

Jak to zobaczyłam, to gdzieś ulotniła się cała sympatia do aktorów, ról, scenariusza itp.

Po co to komu? Jakbym widziała drugi sezon Belfra, bez Belfra.

Mogłabym pisać o innych relacjach, tylko nie wiem po co klepać w klawiaturę.
Po świetnych sześciu odcinkach jeden jest zmarnowany. Cóż, że to Finał.
2 bobry.

7 odpowiedzi do “„Pod powierzchnią” 7 – Po Finale”

  1. Jak już wcześniej pisałam nie jest to mój ulubiony serial, ale jakoś przyciągał moja uwagę i go oglądałam. Po ostatnim odcinku stwierdzam, że scenariusz jest robiony mocno pod publikę, nic zaskakującego. Chociaż nie, zaskoczona jestem bzdurą niektórych wydarzeń, mocno oderwanych od życia.

  2. Oglądając finałowy odcinek stwierdzilam, że to straszna głupota. Czy będę oglądać 2 sezon, pewnie tak. Wielkie brawa dla Pana Simlata, mój ulubiony bohater, reszta też ok, młodzież też świetnie.

  3. Oj tak i ja się zawiodła na finale, wręcz się rozczarowałam.
    Co do dziecka to jednak jest to Maksio a nie nieślubne dziecko Bartka. W napisach końcowych był podpisany Maks a nie Staś tak jak zawołała go opiekunka.

  4. Skończyło się dokładnie tak jak pisałam. Marta z nożem w brzuchu, nie wiadomo czy przeżyje i koniec. A jakby skończyło sie jak z Belle Epoque i jednak 2 sezon z jakichś przyczyn jednak nie powstał. I zostaliśmy z umierającym Janem a Konstancja zwiała.
    Tylko, że Pod powierzchnią był lepszym serialem, a w finale co? zrozpaczony Kostrzewa, Marta teoretycznie nie wiadomo czy przeżyje, kochanka – opiekunka ma się za to świetnie, Bartkowi też uchodzi na sucho wszystko póki co, wątek z przyjaciółką która coś ukrywa niewyjaśniony, wątek z synem pani komisarz.. po co to było wprowadzone, skoro do finału cisza.. jest tak jakby brakuje jeszcze jednego odcinka.. niech kolejny sezon będzie jak najbardziej, mogą w nim chociażby poszukiwać synka, ale ten powinien sie jakoś spójnie zakończyć.

  5. Ale przyznam, że jedna rzecz mnie zaskoczyła, spodziewałam się że gdzieś do czegoś przydadzą się filmiki, które tak namiętnie nagrywała ta jedna uczennica a tymczasem jej postać gdzieś całkiem poszła w tło z odcinka na odcinek, chyba że w kolejnym sezonie to jeszcze wykorzystają.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *