Niejednokrotnie pisałam o moim uwielbieniu do gry aktorskiej Pana Łukasza Simlata.
Podobnie jest w przypadku Pana Topy.

I “Pod powierzchnią” w tej kwestii niewiele zmieniło ;)

TVN zdecydował się na krótsze formaty, z czołówkami dość ściśle związanymi z wodą.
Jak wypadła druga nowość?

Całkiem nieźle.

Tradycyjnie dodano wątek kryminalny związany z przeszłością i tajemnicę, którą rozwiążemy na przestrzeni sezonu , a ja wolałabym, aby obyczajówka bardziej skupiła się na relacjach pomiędzy bohaterami, gdyż tam aż kipi od emocji.

Dwie pary - mąż i żona, którzy stracili dziecko i pogubili się we wzajemnych relacjach + Ojciec i zbuntowana, nastoletnia “pociecha”.

Bardzo szybko dochodzi do swoistego “przemieszania”.
Mąż ratuje z opresji dziewczynę, zauroczenie, pocałunki… Bach! Nieznajoma okazuje się być jego nową uczennicą, a zarazem córką zdegradowanego nauczyciela.
Ów polonista stanie się powiernikiem Gajewskiej, a w przyszłości może i kimś więcej?

Atmosfera będzie gęstniała z godziny na godzinę, a ja czekam na niespieszne rozmowy i rozdrapywane emocje.

Topa i Simlat - bez niespodzianek. W stosunku do Pani Boczarskiej mam jeszcze mieszane uczucia (kibicuję).
Nieźle dobrani młodzi aktorzy, którzy udają licealistów, ale moim faworytem jest Stanisław Linowski i jego oczy ;)

Przeczytałam gdzieś zarzut, że to polski odpowiednik “The Affair”. Owszem kilka szczegółów się zgadza: śmierć synka, romans, woda…
Ja uznaję to zaletę. Jeśli zżynać - to od najlepszych!

Na dobry początek 3,99 bobra.
Efektu “Wow” nie odnotowałam, ale czekam na więcej.