Piosenka idealnie podsumowała stan ojca Agaty, który dwukrotnie uniknął śmierci. Momentami śmiesznie, pojawiły się również wzruszenia.
Świetna relacja ojciec-córka - która po raz pierwszy pokazała strach i dała upust emocjom.
Opania - jako malkontent z dużym poczuciem humoru również wypadł bardzo dobrze.

Świetne ceny w szpitalu. Spodobał mi się również wątek ojca Wojtka, który wszystko wyjaśnił żonie, sprawiając, że Dorota pozbyła się w końcu upierdliwej teściowej (ostatnie minuty były bardzo romantyczne).

Główna sprawa czyli Maciej Zakościelny w roli ojca walczącego o prawo do spotkań z córką… Nie było źle, jednak w Prawie Agaty widywaliśmy już lepsze “gościnne występy”. Rola dość przewidywalna, scena z porwaniem banalna. Finał i decyzja byłej żony również w stylu TVN’owskiego happy endu.

Ku przestrodze dla mężów,
którzy mając szczęśliwą rodzinę uganiają się za sekretarkami/asystentkami. Tak to się kończy moi drodzy…

Drugą sprawę prowadził Dębski. I cieszę się, że w końcu ta postać pojawiła się na ekranie. Nie dość, że udzielał porad za darmo, to jeszcze z własnej kieszeni zapłacił za pobyt dziewczyny z dzieckiem w hotelu. Adwokat stał się prawdziwym bohaterem dla swojej klientki, która miała nawet ochotę umówić się z nim poza “kancelarią”.
W końcu zobaczyliśmy Marka w swoim żywiole - luz, poczucie humoru i ta uwielbiana przez fanki serialu ironia.

+ Bartek, który okazał się synem dewelopera z milionami i niesamowitą posiadłością, podobną do tej, którą możemy podziwiać w amerykańskich programach o leciwym właścicielu Playboya i jego “króliczkach” (tak mi się skojarzyło ;)
Na razie porzucił karierę prawniczą ale jak wiemy ze streszczeń niebawem to się zmieni.

Całkiem przyjemny odcinek, ale zdecydowanie nie należy do moich ulubionych. Za Agatę i jej wybuch w szpitalu dodaję jednego bobra.
Miło, kolorowo + zdjęcia Warszawy nocą (robią wrażenie).

3 bobry.