Czyli dotarliśmy do finału drugiej serii, a już na wiosnę zobaczymy kolejne odcinki przygód Anki, Jerzego ich rodzin, przyjaciół i przede wszystkim wrogów. Jednak przed nami podsumowanie ostatniego odcinka.

Epizod podzieliłabym na pół. Pierwsza część strasznie nudna, przewidywalna i po raz kolejny oglądaliśmy skłócone pary i durne wyczyny małolatów.

Gruba pisze na ścianie szkoły paszkwil na swoją konkurentkę Śliczną. Grochol i Mania uczynnie jej pomagają, po czym zostają nakryci przez dyrektora szkoły (który nie odmówił sobie “psiknięcia” sprayem ;).
Mimo, że pozują na dorosłych zachowali się jak banda dzieciaków. Wątek durny i w zasadzie zupełnie niepotrzebny.

Anka i Jerzy nad Rozwalinem. Przyznać mi się kto pomyślał, że błyskawiczne pogodzenie się zakochanych w pokoiku, do którego wystarczyło tylko słowo: “Przepraszam za wczoraj” to sen Anki?
Takie normalne podejście zupełnie nie pasowało do ostatnich wydarzeń z udziałem tej pary! Sądziłam, że zaraz któreś się obudzi i okaże się, że to co się wydarzyło to tylko mrzonki, a oni nadal nie rozmawiają ze sobą. Scenarzystka nie pozwoliła nam długo cieszyć się zgodą. Pijany Jad wyznał Ance uczucia, dostał w twarz od Knappe i wylądował w jeziorze. Anka rzuciła mu się na pomoc, a obrażony Jerzy odjechał.
Uff - czyli wróciliśmy do stałego tematu, którym “cieszyliśmy” się przez całą drugą serię. Para znowu się pokłóciła i nie miała ochoty ze sobą rozmawiać. Tradycji stało się zadość, a mnie po raz kolejny opadły ręce. Tym bardziej, że Jerzy świetnie zachował się przy grillu, nie dał się sprowokować rywalowi, byłej żonie i Małgorzacie. Anka również się postarała nie wytargać Elki za tlenione kudły ;)
Cały Rozwalin nie miał żadnego znaczenia dla akcji w serialu. Drobne złośliwości, cyniczne komentarze, w zasadzie to już wszystko było… No może poza propozycją dań na grilla. Bardzo apetycznie wyglądała propozycja kucharzy, w odróżnieniu od typowych kiełbas i karkówek, które znamy z własnego podwórka.

Irena zerwała ze swoim Witoldem, w zasadzie nie rozumiem tego wątku - nie dowiedziała się, że ma żonę, on niczego nie wyjaśnił. Przyjaciele jak zwykle genialni, tekst “Może się już przetarli” powinien zostać mottem odcinka.

Liczyłam na wątek Poli z Tadeuszem. Krótka reklama kokosowych pyszności, odwiedziny, zero wrażeń.
Beatka i Andrzejek u Pani psycholog rewelacyjni :) Wątek jakoś wepchnięty na siłę aczkolwiek przeuroczy. Skok na bungee i łzy Adamczyka zmiotły mnie zupełnie.

A jeśli miałyście mało cukru w cukrze, to czeka na nas jeszcze jedna scena. Anka daje “ostatnią” szansę swojemu nowemu związkowi. Zostawia Gniewka i wskakuje do fontanny na spotkanie z ukochanym, który pędzi do niej po kolana w wodzie. Wyznają sobie miłość przy pięknej piosence, rodem z klasycznych melodramatów. Piękna scenka.

Podsumowując. Przez połowę odcinka nudziłam się kompletnie. Stare rozwiązania, znane teksty, znani wrogowie. Pomysł z Rozwalinem był kompletną porażką. Podobnie jak Gruba, która chce się odchudzać. Końcówka całkiem udana. I finał zdecydowanie lepszy niż ten, który widzieliśmy w pierwszym sezonie!
Bardzo lubię ten serial i mam nadzieję, że w trzecim sezonie scenarzystka udowodni nam, że życie Anki i Jerzego bez kolejnych adoratorów, obrażania się i pogoni za sobą ma sens.
Czekam na intrygi. Ale na Boga! to są dorośli ludzie!

2,5 bobra. A nawet 3 :) 3 bobry z nadzieją na dużo więcej. I dziękuję za muzykę.