To już ostatnia prapremiera, którą recenzuję. Jesienna ramówka powoli dobiega końca.
Za tydzień, o tej porze będę już pewnie spać ;)
Niebawem kilka słów, w których podsumuję pierwszy sezon “To nie koniec świata”. A dzisiaj tradycyjnie zapraszam poniżej.

Do końca miałam nadzieję, że pojawi się Stanisław, który wytłumaczy Halince swój długi wyjazd. Niestety nic takiego się nie stało. Szkoda, że widzowie nie wiedzą gdzie on się podziewa…

Wszyscy zaczęli układać sobie życie i jak to tradycyjnie bywa w finałach seriali - kwitła miłość.

Kazimierz i Irmina postanowili dać sobie szansę. Trochę się dziwię, że to uczucie wybuchło z taką siłą zaledwie po dwóch spacerach ;)

Niesłusznie oskarżony Darek wyszedł z więzienia i zastał swoją narzeczoną na lepieniu dla niego pierogów. Było to bardzo nieudolne i aż strach pomyśleć czym Ulka będzie karmiła męża w przyszłości. Ale należy docenić gest.
Miłość, termin wesela za tydzień i szybka organizacja wieczoru kawalerskiego, na której przyszła żona zjawiła się w roli tancerki go-go.
Darek, który początkowo oszalał na punkcie “atrakcji” i rzucał banknotami bardzo szybko zwariował z zazdrości (kiedy jego ukochana w bardzo skąpym stroju rozpoczęła erotyczne wygibasy).
Wątek przeciętny, lekko humorystyczny, jednak najbardziej podobała mi się reakcja Młodego, który nie stracił rezonu i niezauważony przez nikogo szybko pozbierał szczodre napiwki pracodawcy :)
Na plus rozmowa Darka z Pawłem o przeszłości i “porszawce”.

Anka szuka pracy w Warszawie. Nie podobał mi się pomysł opuszczenia Białej i pożegnania z mieszkańcami, więc zupełnie jej nie kibicowałam.

Kazimierz pogodził się z ojcem Pawła i zaprosił go na dereniówkę. Szkoda, że nie przeprowadzili ze sobą męskiej, oczyszczającej rozmowy. Być może ten wątek pojawi się już w drugim sezonie.

Finał zupełnie mnie nie wzruszył. Owszem było miło, melodramatycznie, a momentami nawet śmiesznie.
Ale kolejny wypadek samochodowy?
Czy scenarzyści w Polsce nie potrafią już wymyślić innego zakończenia? Przecież te wypadki i potrącenia robią się już nudne - były w Przepisie na życie, Przyjaciółkach, Lekarzach i Domu nad Rozlewiskiem - (wymieniam z pamięci i na szybko) i tak samo zakończył się “To nie koniec świata”.
Ankę potrącił samochód, więc w nowym sezonie będziemy oglądać jej powrót do zdrowia, rehabilitację itp. Być może okaże się, że dziewczyna straci pamięć ;)
Czego oczywiście nikomu nie życzę…

2,5 bobra.
Edit. Przemyśleniu dam 3,5. W porównaniu do innych finałów było bardzo dobrze.