Pośpiewamy? „Galavant” – recenzja

W jednym z programów rozrywkowych Elżbieta Zapendowska stwierdziła, że jeśli coś jest tak dziwne, pokręcone i niespotykane, to ona daje TAK.
Jeszcze nie wiem czy ja daję „Tak”, aczkolwiek serial o rycerzu i jego przygodach to jedna z najbardziej zwariowanych rzeczy, którą widziałam ostatnio.
Głupie – jak najbardziej. Przerysowane – oczywiście. Śmieszne – owszem.


Czy ja to kupuję? No i „zastrzelcie mnie” – nie wiem co napisać.
Opowieść osadzona w czasach księżniczek i walk ze smokami, w komediowym stylu, z musicalowym zacięciem.
Po pierwszym odcinku odrobinę opadła mi szczęka i z niedowierzaniem kręciłam głową, że którakolwiek ze stacji telewizyjnych postanowiła wypuścić taki serial. Jednak bardzo szybko postanowiłam zapoznać się z kolejnym epizodem, który jest jeszcze bardziej zwariowany, jeszcze głupszy i jeszcze bardziej przerysowany.

To nie jest zły serial bo bawi się z widownią zupełną zmianą konwencji. Ale to serial przede wszystkim dla fanów Monthy Pythona zmiksowanego na dużych obrotach z komediami typu „Szklanką po łapkach”, czy „Hot Shots” z potężną domieszką durnych, amerykańskich komedii z piciem, wymiocinami i żartami z najniższej półki.

Jako, że ja nigdy nie byłam fanem takowych produkcji to nie turlałam się po dywanie z bolącym brzuchem. Aczkolwiek wiem, że kilka znajomych osób będzie bardzo dobrze bawić się podczas emisji „Galavant’a”.

Jednakże bardzo sceptycznie nastawiona do tak durnych komediowych propozycji kilkakrotnie się uśmiechnęłam – a to ostatnio rzadko mi się zdarza (podczas oglądania seriali stricte komediowych 😉
Na duży plus Timothy Omundson jako król Ryszard. To moja ulubiona postać w serialu i czekam na każdą scenę z tym aktorem.

A teraz w skrócie fabuła. Nieustraszony rycerz Galavant jest zakochany w pięknej Madalenie. Niestety pewnego dnia do wioski przybywa król, który porywa jego ukochaną. Dzielny rycerz dociera do zamku aby odbić swoją miłość. Okazuje się, że kobieta pokochała luksus i nie chce wrócić do pogromcy smoków, tylko woli zostać poślubiona przez starszego, aczkolwiek bardzo bogatego władcę.

„Galavant” trwa tylko 20 minut, więc aby wyrobić sobie opinię – śmiało możecie zerknąć na pierwszy epizod.

Fani komedii z pewnością podniosą ocenę – bo to serial stworzony dla tej grupy. Ja na dobry początek daję 2,75 bobra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *