Jako, że Polsat nadal wypuszcza odcinki w prapremierze kilka słów poniżej.
:)


Tradycyjnie muszę pochwalić aktorów za luz i bezpretensjonalność.

Przybycie siostry niewiele zmieniło. Kolejna impreza, tym razem pożegnalna i Anna Karczmarczyk wyjedzie do UK. Jak widać w zwiastunie pojawi się jeszcze w jednym odcinku.

Ostatnio cieszyłam się, że nie w każdym epizodzie mamy ślub i już dzisiaj żałuję napisanych słów ;) Oczywiście jest pełen realizm - Basia nie może znaleźć klientów, jej firma prawie bankrutuje, a kolejni chętni rezygnują.
Ale ja czekam na weselisko z prawdziwego zdarzenia, a otrzymuję kłótnie w zespole, oszukiwanie żony, czy miotanie się po pustych pokojach…

Justyna po wyzywaniu swojego niedoszłego narzeczonego od debili przeszła w etap seksu. Już jej nie przeszkadza brak pierścionka, czy różnica wieku. Ważne, że chłopaczyna potrafi umiejętnie ściągać spodnie.

Wiktor to dobry człowiek. Idealista, który ma chwile słabości. Mimo, iż ma odmienne zdanie niż rodzice czuwa przy szpitalnym łóżku ojca. Widać, że zależy mu na Basi, która potwornie mnie irytuje.
Nie dość, że mami biednego Wiktora namiętnymi pocałunkami (powiedzcie mi po jaką cholerę robi mu nadzieję?), to jeszcze bez konsultacji z Olgą  wyciąga byłego narzeczonego na spotkanie z organizatorkami wesel (i jeszcze to oburzenie na telefon do Michała).
I na deser cmokasy z gościem, którego poznała kilka chwil wcześniej…

Ciocia bez dochodów nadal unosi się honorem. Ale w jej przypadku aktorska duma sprawiła, że producent jest nią poważnie zainteresowany. Poczekam na rozwój wydarzeń.

Wypad do konkurencji udany, chociaż w tej kwestii scenarzyści mogli się bardziej zabawić formatem.

Ogólnie odcinek oceniam przeciętnie.
Za płaczącego Pawła Domagałę wyciągam tłustego bobra.
Razem 2,5.