Po prapremierze na gorąco - kilka słów poniżej.

Jesteśmy już w połowie sezonu, a dotychczas Baśka zorganizowała jedno wesele z prawdziwego zdarzenia i dwie “akcje ratownicze”.
Mam wrażenie, że organizatorka ma strasznego pecha - jak nie narzeczony zdrajca, to śmierć ojca panny młodej. Boję się o jej reputację w branży.

Ciocia dzięki wstawiennictwu Producenta dostała rolę w serialu. Beatka ewidentnie musiała połknąć żabę i iść przeprosić pyskatą aktorkę. Będzie wesoło na planie ;)
Żal mi Mirka, który nadal stara się o względy Zofii.

Justyna została zwolniona z pracy, po czym po burzliwej przemowie “o drugiej szansie” (promocja konkurencyjnego serialu ;) Oskar pozwolił jej parzyć kawki i kserować.
Szkoda, że widzowie nie widzieli momentu wypowiedzenia. Jestem ciekawa w jakim momencie prawnikowi puściły nerwy.

Mam wrażenie, że ja pomyliłam luz bohaterów ze skrajną nieodpowiedzialnością i brakiem kultury. Trzymanie nóg na siedzeniu w autobusie?
Wiktor rozwalił system. Chory ojciec i prośba matki o dopilnowanie biznesu przez kilka tygodni. Nie lubię, nie chcę, sprzedajcie firmę, pozbawcie ludzi pracy - ja będę sobie brzdąkał na gitarze.
Dorosły facet i brak jakichkolwiek chęci wsparcia rodziców.

Baśka nie ma ochoty na związek z Filipem - chłopak wyjeżdża do Londynu na dziesięć dni - ale to za długi czas oczekiwania na lubego.
Dodatkowo zero tłumaczeń dla Olgi - pożyczyłam sobie twojego faceta na kilka godzin, aby udawał mojego narzeczonego - “Głupio wyszło”.
Nie mam żadnych wątpliwości, że gdyby przed akcją z odwiedzeniem konkurencji Basia wyjawiła wspólniczce swój pomysł - nie byłoby większego problemu. Ale cóż…

Pani Jadzia szybko pogodziła członków zespołu.
Na plus również nocna wizyta cioci.

Za odrobinę chaotyczny całokształt - 2 bobry.