Prapremiera!
Recenzja tradycyjnie poniżej.

Czas odcinka zabrała sprawa walki o życie dzieciaka, którego dziadkowie nie zgadzali się na transfuzję.
Kontrowersyjna, religijna - bo chodziło o Świadków Jehowy i ich przekonania.

Cieszę się, że mimo wszystko Sąd przyznał rację lekarzom i ojcu i udało się uratować życie Antka.

Nie będę rozpisywać się na tematy religijne, czy podważać zachowania dziadków. Dziwi mnie tylko jedno. Dlaczego zamiast starać się sprowadzić syntetyczny zamiennik krwi i próbować za jego pomocą ratować wnuka starsi Państwo wykorzystali swój cenny czas na przesłuchania w Sądzie.
Dlaczego ekspert - profesor nie wykorzystał swojej wiedzy w praktyce?

Sprawa ciekawa, ale miałam wrażenie, że oglądam odgrzewany kotlet.
Świadkowie Jehowy i ich przekonania pojawiały się w wielu serialach.

Bartek cały cenny czas poświęcił na szukanie Anieli i nagrywanie się na jej komórkę.
Dziewczyna chce odejść. Nie dziwię się, że nie może patrzeć codziennie na ukochanego, jednak nie wyobrażam sobie “Prawa Agaty” bez jej udziału.

Agata i Dębski odbyli krótką rozmowę. Ona jest wściekła, on zły i zraniony.
I chociaż Pani mecenas zdobyła się na gest i pofatygowała z przeprosinami nic dobrego z tego nie wynikło.
W zasadzie nie mam racji. Jedyną dobrą sprawą było rozstanie Marka z rudą przyjaciółką z młodości.
Cieszę się, że w końcu scenarzyści postanowili pozbyć się Ewy. Trzymam kciuki - może coś w końcu “ruszy” w wątku Przybysz-Dębski.

Jedynym konkretnym facetem w tym sezonie okazał się Wojtek. Po raz kolejny pochwalę jego postać.
Wspiera żonę, rozładowuje nastroje w domu, przynosi prezenty, gotuje obiady - ideał ;)
W poprzednich sezonach narzekałam na granego przez Karolaka bohatera, który były zupełnie zbędny dla rozwoju akcji. Obecnie nie wyobrażam sobie odcinka bez jego udziału.

Epizod przeciętny. Taki zapychacz czasu przed finałowymi wydarzeniami.
Za Wojtka, za sprawę i rozstanie z Ewą 3 bobry.