Nie wiem, czy ktokolwiek z widzów wytrzyma cierpliwie do przyszłego wtorku ;)
Jeśli jednak znajdzie się taki śmiałek - proszę o nieklikanie przycisku “Dalej”.

Prawo Agaty wróci już w wiosennej ramówce.

Jak się rozpocznie, skoro wszelkie sprawy zostały tak uroczo naprostowane w dzisiejszym odcinku?

Mam szczerą, wielką nadzieję, że między Agatą i Markiem w końcu dojdzie do czegoś więcej i na kolejne pocałunki nie będziemy musieli czekać do ostatnich minut w siódmym sezonie.

Ale zacznę od początku.
Jedna, ważna sprawa odcinka, czyli udowodnienie, że Górecki jest zamieszany w handel kobietami.

Nie było łatwo.

Dzięki determinacji całej kancelarii w końcu udało się odnaleźć dziewczynę, która z własnej woli świadczyła usługi seksualne we Francji, a później - jak po nitce do kłębka trafić na cały erotyczny biznes, którym sterowali bardzo wysoko postawieni ludzie w Polsce.

Agata zagrała Va banque. Mając w ręku ciężkie dowody zaproponowała Góreckiemu status świadka koronnego - w zamian za oczyszczenie Doroty z zarzutów i zeznania, które pozwoliły uwolnić przetrzymywane Polki.
Mam wrażenie, że biznesmen, podobnie jak Hubert pojawi się w kolejnych sezonach, aby się zemścić na problematycznej prawniczce. Miejmy jednak nadzieję, że scenarzyści dadzą już sobie spokój z odgrzewaniem kotletów ;)

Dębski mógł stracić możliwość wykonywania zawodu.
Obawiałam się, że w siódmym sezonie po wątkach z przywracaniem Agaty i Doroty do pracy będziemy musieli mordować się z “czyszczeniem” dobrego imienia Marka. Trzymam kciuki za to, aby Górecki nie zaszkodził swojemu byłemu adwokatowi i w końcu scenarzyści wymyślili ciekawe intrygi na kolejne, trzynaście odcinków.
Po cichu liczę, że będą mieć coś wspólnego z życiem prywatnym naszych ulubionych bohaterów.
Spraw na sali sądowej zdecydowanie wystarczy ;)

Ostatnie 5 minut odcinka było ujmujące.
Bartek, który zdał sobie sprawę, że Aniela wyjeżdża na zawsze i nie była tylko jego “przyjaciółką”. W końcu zachował się jak prawdziwy facet. Zamiast sypać banałami, zdecydował się na prawdziwy pokaz uczuć. Były pocałunki - i to naprawdę namiętne :)

Tak jak pisałam poprzednio - wiedzieliśmy, że w finale Marek i Agata w końcu się pocałują. Obstawiałam, że stanie się tak w ostatnich minutach - i w zasadzie się nie pomyliłam.
Szkoda, że nie usłyszeliśmy żadnych słów, żadnej, nawet kilkuminutowej rozmowy, która oczyściłaby atmosferę i wróciła do straty ich wspólnego dziecka.
” No i co? PSTRO!” :)
Aczkolwiek - wspólne malowanie kancelarii i “chińczyk” z pudełka przypomniał widzom o początkach Prawa Agaty.
Zatęskniłam za tymi czasami, kiedy wszyscy razem wygłupiali się budując swoje miejsce pracy od podstaw.
Być może Sędzia Gawron przeniesie się do Warszawy, a Dębski odejdzie od Czerskiej? Już nie mogę się doczekać.

W ostatniej minucie Agata bez słowa wsadziła rękę w kieszeń Marka, a on odwzajemnił to uściskiem. Piękna muzyka zespołu Lemon, świetne zdjęcia, radość i miłość na twarzy głównych bohaterów i namiętny pocałunek.
Czego chcieć więcej?

Mogę narzekać, że za krótko, że za mało i w zasadzie nie o to mi chodziło.
Ale tak naprawdę popłakałam się jak dziecko ;)

Mam wiele zastrzeżeń w stosunku do szóstego sezonu. Ale dzisiaj nie będę o nich pisać. Dzisiaj cieszę się finałem.
4,5 bobra