Prawo Agaty 7×05 „Między słowami” – po odcinku

Sponsorem recenzji jest Kasia Cerekwicka.
Aby nie mnożyć zaległości kilka słów z prapremiery znajdziecie poniżej.

Najciekawszymi momentami w piątym epizodzie były: rozmowa z bratem i zapowiedź kolejnego odcinka – czyli kilka ostatnich minut. Przynajmniej w moim przekonaniu.

Nie za bardzo rozumiem zawziętości Agaty do sądowej walki z Michałem. Miałam wrażenie, że w poprzednich epizodach po wizycie w Domu dziecka prawniczka opuściła gardę i wykazała się dużą empatią.
Owszem wiem, że znikające samochody, czy kolejne pozwy mogą irytować. Ale liczyłam na rozmowę rodzeństwa, wyjaśnienie sobie oczywistych spraw i zakopanie topora wojennego – przynajmniej wszystko na to wskazywało.
W piątym odcinku wróciliśmy do punktu wyjścia. Z tą jednak różnicą, że rodzeństwo szykuje się do ostrej i bezpardonowej walki.

Agata zakłóciła spokój świadka koronnego… Nawet bardzo nieuważny obserwator wie, że to jej brat pierwszy wytoczył działa.

Sprawa Anieli przewidywalna. Dziewczyna przyznała się do winy chcąc chronić Kancelarię. Nie mam ochoty powielać opinii z ubiegłego tygodnia – ten wątek pojawił się tylko po to, aby pokazać widowni, że kolejny główny bohater będzie mieć kłopoty z prawem.

Sprawa źrebaków również pozostała niewyjaśniona. Mam wrażenie, że niebawem do niej wrócimy.

Dorota nie chciała być posądzona o kumoterstwo, a wyszło jeszcze gorzej.
W TVN24 pojawił się właściciel Fundacji i jak bumerang powrócił problem z łapówką.

Do domu zawitał Jasiek, a jego złotowłosa koleżanka Marlenka wytknęła Wojtkowi kilka zbędnych kilogramów.
Mam nadzieję, że Gawron da radę oprzeć się pokusie romansu z nastoletnią córką sąsiadów (chociaż aktorka jest po prostu śliczna).

Na duży plus wyjście na wino. Uwielbiam momenty, w których widać, że starzy bohaterowie niewiele się zmienili. Zamiast luksusowej restauracji i kryształów – ognisko nad Wisłą, wino z butelki i rozmowy o mijającym dniu.
Ubolewam, że romantyczną scenerię przerwała bójka z żulami (też macie wrażenie, że za tym stoi Michał?).

Odcinek przeciętny.
Poza romantycznym wieczorkiem Margaty niczego szczególnie nie wyróżnię.

3 bobry za wszystko.

9 odpowiedzi do “Prawo Agaty 7×05 „Między słowami” – po odcinku”

  1. a nie ogarniam jednego o co pozwano Agatę i czy to miało związek z tym ogniskiem i czemu pojechała później do Cybulskiego ?

  2. Ja też myślałam,że Agata powinna mieć zrozumienie dla brata ale skoro on tak pogrywa to chyba już nie: kradzieże rzeczy, pobicie Marka ( też mi się wydaje,,że Michał za tym stoi).
    Czy że ten aktor co gra adwokata Michała to chyba grał kiedyś jednego z klientów kancelarii, tak go z skądś kojarzę, ale może się mylę.

    Dorocie tak łatwo nie uda się pozbyć łatki „tej od łapówki”, nawet jeśli jest nie winna.

  3. to jest rzecznik dyscyplinarny z 3 serii, co udowadniał winę Agaty w procesie o pozbawienie prawa do wykonywania zawodu 🙂 nie cierpiałam go wtedy, ale 3 serię ubóstwiam i ciesze się, że nią zapachniało 🙂 Odcinek mi się podobał bo się na nim uśmiałam, szczególnie na scenie z autami.. Bartka to ja już długo nie lubię.. ale Anieli mi szkoda… Sprawa z bratem i matką Agaty będzie się ciągnęła do końca. Jak znam Prawo to najciekawsze odcinki dopiero przed nami 🙂

  4. mnie nie zachwycił ten odcinek, nadal nie przekonuje mnie Margata, ani piętrzące się problemy Agaty. Czy ta dziewczyna będzie miała chwilę spokoju…? Może lepiej niech już Marek ma trochę pod górkę. Postać Marka moim zdaniem została zmarginalizowana, a szkoda, bo dodawała kolorytu serialowi. Ja Bartka lubię w takim wydaniu, w końcu wie czego chce i potrafi się postawić. Nadal brakuje mi poczucia humoru, zadziorności, klimatów z pierwszych sezonów, ciekawych, lekkich spraw sądowych. Czekam na to w kolejnych odcinkach…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *