Sponsorem tytułu jest Artur Rojek.
Aż ciężko mi uwierzyć, że do końca serialu pozostały jedynie cztery odcinki, gdyż cały czas mam wrażenie, że obecny sezon nie pozamyka wszelkich wątków z należytą starannością i widzom pozostanie spory niedosyt.
Aczkolwiek trzymam kciuki.

Niedawno odświeżałam sobie “Jana Serce”, a tutaj miła niespodzianka - Kazimierz Kaczor w gościnnej roli. Odrobinę ubolewam nad tym, że wątek z tym wspaniałym aktorem został zupełnie zmarginalizowany, a Pan Kazimierz nie pokazał nawet odsetka swoich możliwości.

Pamiętam jak w Prawie Agaty pojawiały się nawet trzy sprawy sądowe związane z obroną klientów. Obecnie Dorota nadal jest jedynie tłem dla poczynań Agaty, Bartek żyje swoim życiem, a Dębski u Czerskiej od dawna nie zabłysnął jako prawnik.

Sprawa odcinka chociaż ciekawa i wzruszająca w finale nie znajdzie się w moim osobistym Top. Typowy przeciętniak bez efektu WOW.

Natomiast na duży plus zaliczam życie prywatne i rozmowy bohaterów.
Na pierwszy ogień Bartek, który zdał sobie sprawę, że jest pokłócony ze wszystkimi ludźmi, którzy kiedykolwiek mu pomogli i przeprasza Anielę.

Bardzo podobała mi się również scena pożegnania z Justyną, podczas której nie wykorzystał zdjęć, które otrzymał od Czerskiej (brawa dla Anieli za zdrowy rozsądek i wywiad środowiskowy).
Nie uważacie, że jako kochający i walczący do upadłego ojciec otrzymał od matki Franka bardzo mało? Cóż to jest godzina w tygodniu na Skype z dzieckiem, które nie potrafi mówić i dwa tygodnie wakacji.
A gdzie cotygodniowe spotkania z synkiem w Brukseli na które młody prawnik miał zbierać pieniądze?

Miałam nadzieję, że Dębski opowiadający o tym, że jego szefowa wyciśnie go jak cytrynę, a Agata zawsze da mu szansę inaczej podziała na prawnika. Nic z tego. Bartek odchodzi z Kancelarii i zakłada własną. Ciekawa jestem co na to powie Aniela.

Tak jak się spodziewałam - Michał nie jest damskim bokserem. Jego żona została pobita przez ludzi, którym Cybulski jest winny sporo pieniędzy.
Agata pomogła finansowo i została zaproszona na urodzinowy obiad.
Dzieciaki są świetne, brat dla dobra żony poprosił Przybysz o rodzinną przysługę. Świetne sceny. Nawet nie denerwuje mnie fakt, że najstarszy bratanek ewidentnie jest zafascynowany ciocią i chce ją całować ;)

W domu Doroty nadal pytania o to, czy najstarszy synek przypadkiem nie woli chłopców. Szczerze mówiąc wolałabym aby mecenas Gawron na koniec pokazała widzom, że jest prawnikiem idealnym, niż roztrząsała orientację pierworodnego.

Poza obiadem u brata i krótką rozmową z jego żoną (Ewa Kaim idealna!) nic mnie nie porwało.

Za prapremierę zliczając wszystkie plusy i minusy - 3 bobry.

PS.Podejrzewam, że finałowe odcinki zupełnie skupią się na pomocy Cybulskim.
Mam też nadzieję, że Marek w końcu pożegna się ze swoją obecną pracodawczynią.