Sponsorem tytułu jest piosenka - Tabb & Sound’N'Grace.

Uwierzycie, że do końca Prawa Agaty zostały jedynie TRZY odcinki! W maju zakończymy na dobre przygodę z jedną z najciekawszych produkcji TVN i zostanie czekanie na jesień, w której Dyrekcja ma zamiar postawić na nowości.
Mam nadzieję, że to co zobaczymy za kilka miesięcy przetrwa w ramówce chociaż jeden sezon.

Kilka słów po prapremierze.

Mam niedosyt. Owszem sprawy odcinka były dość ciekawe i seans minął szybko. Ale z uwagi na to, że serial dobiega końca miałam nadzieję, że zobaczymy więcej z prywatnego życia bohaterów.
I nie mówię tutaj o Dorocie, czy Bartku.
Chciałabym zatrzymać się na chwilę w mieszkaniu MarGaty i zobaczyć jak radzą sobie we wspólnej przestrzeni, o co się kłócą, co oglądają, jakie żarty sobie robią, a czego nie lubią…
Mam wrażenie, że kiedy Dębski był w związku z Marią (która w obecnym sezonie zupełnie nie istnieje) miał więcej “domowych” wątków. A to wyrzucanie spranych koszulek, a to zakupy, planowanie wakacji itp.
Czegoś takiego właśnie mi brakuje. I chociaż oczywiście cieszę się, że para jest ze sobą bez durnych komplikacji - typu dziewczyny/mężczyźni z przeszłości to chciałabym upajać się ich widokiem w domowych kapciach.

Samosąd nijaki. Od początku odcinka miałam pewność, że to niewinni i praworządni sąsiedzi, którym wydawało się, że złapali i ciężko pobili pedofila są w błędzie. Zero zaskoczeń.
Podobała mi się sprawa rozwodowa Bartka. Miałam tylko wrażenie, że zabrakło dosłownie “kropki nad i”. Cały czas czekałam, aż kobieta, która spędziła ze swoim mężem pięćdziesiąt lat życia w końcu wstanie i opowie o swoich marzeniach - typu podróż na Jamajkę, czy skok ze spadochronem ;) których nie zrealizowała, gdyż zajęła się gotowaniem obiadków i utrzymywaniu rodziny razem.
Małżeństwo rozstało się z powodu rutyny i braku rozmów.

Bartek, któremu wydawało się, że prawniczy świat stoi otworem i tylko czeka na jego skinienie został odarty ze złudzeń. Nikt nie chce, aby jego pełnomocnikiem był młokos.
Na szczęście udało mu się zdobyć niezbyt zamożną klientkę i przeprowadzić jej rozwód. Pożyjemy zobaczymy.
Mam wrażenie, że niebawem wróci do Kancelarii z podkulonym ogonem.

A teraz o tej, która wróciła do Kancelarii w blasku chwały - czyli o Dorocie. Jej prawniczy wątek w zasadzie nie istnieje od kilku odcinków. Szczerze mówiąc lepiej mi się oglądało Sędzię Gawron, która rozstrzygała w sprawach zmywarki, niż kobietę, która zupełnie nie ma pracy…
Największa tajemnica siódmego sezonu nadal nie została rozwiązana - Czy Jasiek jest gejem? Podejrzewam, że rodzice podjadając kabanosy znanej marki, gotując makaron Lubella, czy oglądając strony Orange dowiedzą się tego dopiero w finale sezonu.
Szlag mnie trafia, że tak świetna rodzinka pozostała w serialu tylko po to, aby promować product placement.
Jedynie upierdliwa teściowa dała radę ;)

U Cybulskiego dzieję się dużo. Dużo złego. Zadarł z nieodpowiednimi ludźmi i już niebawem trafi do aresztu.
Ten wątek zapowiadał się smakowicie i miałam wrażenie, że w końcu zobaczymy Agatę z innej strony. Jako siostrę i ciotkę dla maluchów.
Czeka nas jednak kolejna sprawa w Sądzie. Szkoda.

Odcinek oglądało mi się przyjemnie. Ale z perspektywy czasu fani Prawa Agaty wiedzą na co stać scenarzystów i lubią być zaskakiwani finałem.
Ja nie zostałam zaskoczona ani przez chwilę.

Za wszystko co napisałam - 2,5 bobra.