Prawo Agaty 7×10 – „Nadzieja” – po odcinku

Sponsorem tytułu jest piosenka – Tabb & Sound’N’Grace.

Uwierzycie, że do końca Prawa Agaty zostały jedynie TRZY odcinki! W maju zakończymy na dobre przygodę z jedną z najciekawszych produkcji TVN i zostanie czekanie na jesień, w której Dyrekcja ma zamiar postawić na nowości.
Mam nadzieję, że to co zobaczymy za kilka miesięcy przetrwa w ramówce chociaż jeden sezon.

Kilka słów po prapremierze.

Mam niedosyt. Owszem sprawy odcinka były dość ciekawe i seans minął szybko. Ale z uwagi na to, że serial dobiega końca miałam nadzieję, że zobaczymy więcej z prywatnego życia bohaterów.
I nie mówię tutaj o Dorocie, czy Bartku.
Chciałabym zatrzymać się na chwilę w mieszkaniu MarGaty i zobaczyć jak radzą sobie we wspólnej przestrzeni, o co się kłócą, co oglądają, jakie żarty sobie robią, a czego nie lubią…
Mam wrażenie, że kiedy Dębski był w związku z Marią (która w obecnym sezonie zupełnie nie istnieje) miał więcej „domowych” wątków. A to wyrzucanie spranych koszulek, a to zakupy, planowanie wakacji itp.
Czegoś takiego właśnie mi brakuje. I chociaż oczywiście cieszę się, że para jest ze sobą bez durnych komplikacji – typu dziewczyny/mężczyźni z przeszłości to chciałabym upajać się ich widokiem w domowych kapciach.

Samosąd nijaki. Od początku odcinka miałam pewność, że to niewinni i praworządni sąsiedzi, którym wydawało się, że złapali i ciężko pobili pedofila są w błędzie. Zero zaskoczeń.
Podobała mi się sprawa rozwodowa Bartka. Miałam tylko wrażenie, że zabrakło dosłownie „kropki nad i”. Cały czas czekałam, aż kobieta, która spędziła ze swoim mężem pięćdziesiąt lat życia w końcu wstanie i opowie o swoich marzeniach – typu podróż na Jamajkę, czy skok ze spadochronem 😉 których nie zrealizowała, gdyż zajęła się gotowaniem obiadków i utrzymywaniu rodziny razem.
Małżeństwo rozstało się z powodu rutyny i braku rozmów.

Bartek, któremu wydawało się, że prawniczy świat stoi otworem i tylko czeka na jego skinienie został odarty ze złudzeń. Nikt nie chce, aby jego pełnomocnikiem był młokos.
Na szczęście udało mu się zdobyć niezbyt zamożną klientkę i przeprowadzić jej rozwód. Pożyjemy zobaczymy.
Mam wrażenie, że niebawem wróci do Kancelarii z podkulonym ogonem.

A teraz o tej, która wróciła do Kancelarii w blasku chwały – czyli o Dorocie. Jej prawniczy wątek w zasadzie nie istnieje od kilku odcinków. Szczerze mówiąc lepiej mi się oglądało Sędzię Gawron, która rozstrzygała w sprawach zmywarki, niż kobietę, która zupełnie nie ma pracy…
Największa tajemnica siódmego sezonu nadal nie została rozwiązana – Czy Jasiek jest gejem? Podejrzewam, że rodzice podjadając kabanosy znanej marki, gotując makaron Lubella, czy oglądając strony Orange dowiedzą się tego dopiero w finale sezonu.
Szlag mnie trafia, że tak świetna rodzinka pozostała w serialu tylko po to, aby promować product placement.
Jedynie upierdliwa teściowa dała radę 😉

U Cybulskiego dzieję się dużo. Dużo złego. Zadarł z nieodpowiednimi ludźmi i już niebawem trafi do aresztu.
Ten wątek zapowiadał się smakowicie i miałam wrażenie, że w końcu zobaczymy Agatę z innej strony. Jako siostrę i ciotkę dla maluchów.
Czeka nas jednak kolejna sprawa w Sądzie. Szkoda.

Odcinek oglądało mi się przyjemnie. Ale z perspektywy czasu fani Prawa Agaty wiedzą na co stać scenarzystów i lubią być zaskakiwani finałem.
Ja nie zostałam zaskoczona ani przez chwilę.

Za wszystko co napisałam – 2,5 bobra.

7 odpowiedzi do “Prawo Agaty 7×10 – „Nadzieja” – po odcinku”

  1. Bartek nie ma kasy na wyjazd do Brukselki. Smiech na sali. Gdyby tak bardzo chciał jechać to zawsze może pożyczyć od ojca. Swoja drogą nie wiedziałem że bilety są aż tak drogie 🙂 Jednak dobrze że to ostatni sezon

  2. Odcinek bardzo przyjemny, fajnie się go oglądało, ale faktycznie czuć nie dosyt po odcinku.
    Wkurza mnie gejowski wątek, naprawdę scenarzyści chyba nie doczytali scenariusza z 1-2 sezonu.
    Zastanawia mnie dlaczego jak Bartek „zrezygnował” z obrony to Agata nie wezwała Doroty przecież to jej wspólniczka?
    Ciągle czekam że Marek się ogranie i wróci do kancelarii, mam nadzieję że się w końcu doczekam.
    Myślę że powrót Bartka to tylko kwestia czasu ( w opisie odcinka 12 wiemy że dojdzie do konfrontacji Bartka i Agaty w sądzie, więc może wtedy wróci, no chyba że on wygra a Agata polegnie 🙂 )
    Sprawa z linczem bardzo przewidywalna, ale i tak miło się ją oglądało, za to rozwód Bartka bardzo fajny, a jak zobaczyłam Zofię Charewicz to aż się uśmiechnęłam.

  3. „Zastanawia mnie dlaczego jak Bartek “zrezygnował” z obrony to Agata nie wezwała Doroty przecież to jej wspólniczka?” – Dorota nie ma czasu, bo jest zajęta rozważaniami, czy jej syn jest gejem 😀

  4. Ostatnio zgadzam się z Twoją oceną adminko. odcinek nie porwał, ale też nie był najgorszy. Utwierdził mnie jednak w przekonaniu, że scenarzyści nie mieli pomysłu na 7. sezon i został on nakręcony trochę na siłę. Margata od początku kompletnie nie zgrzewa. Marka praktycznie nie ma, albo pełni funkcję wspierającą, albo nie istnieje, nawet jak go widać na ekranie. Gdzie ten Marek z 1-6??? Zaginął bezpowrotnie…?? Agata i jej problemy życiowe, to never ending story… Nie wiem, czy jakikolwiek mężczyzna chciałby się związać z taką „puszką Pandory”. Myślałam, że Agata choć trochę zrozumiała o co tak naprawdę trzeba walczyć w życiu… Męczy mnie już sprawa Cybulskich. Podobnie jak każdy fan PA, chciałabym zobaczyć jak Agata i Marek budują związek, rezygnują z siebie na rzecz drugiej osoby. A tu wszystko takie mdłe i nijakie. Czekam na finał, choć już na nic się nie nastawiam. Co do spraw, to rozwód prowadzony przez Bartka był ciekawy. Takie sprawy chciałabym widzieć w 7. Lincz nie był jakiś spektakularny.

  5. Ja też od początku sezonu czekam na scenę gdzie jedno poświęca się dla drugiego, tak jak było z Okońska, gdzie Marek miał dylemat czy ma zrezygnować czy nie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *