Prawo Agaty 7×11 „Wielkie nieba” – po odcinku

Sponsorem dzisiejszego tytułu po raz kolejny jest Mela Koteluk.
A kilka słów poniżej.

Mam wrażenie (chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to zupełnie niemożliwe), że scenarzyści przeczytali zażalenia dotyczące poprzednich epizodów i postanowili wszystko zrobić po mojej myśli.

Wielkie nieba!
Poza Agatą prawem dzisiaj zajęli się Bartek, Marek, a nawet Dorota.
Przeróżne historie, o mniejszej, lub większej wadze, jednak cieszę się niezmiernie, że w końcu zaangażowano wszystkich bohaterów.

Świetna sprawa mecenas Przybysz z jeszcze lepszym występem gościnnym. Sławomir Orzechowski w roli dobrodusznego pracownika społecznego naprawdę okazał się strzałem w „dychę”.
Przyznaję na początku miałam wrażenie, że mimo obietnic na sali sądowej mężczyzna wziął sporo pieniędzy za pośrednictwo w adopcji.
Okazało się, że jest nietypowym idealistą, który jedynie kojarzył bardzo biednych ludzi (mających do wyboru aborcję, czy też porzucenie niemowlaka) z bogatymi rodzinami.
Bezspornie polskie prawo adopcyjne jest dalekie od doskonałości.
Agata ma rację. „Do zobaczenia” w tym przypadku było akuratne. Mężczyzna nie zmieni swoich przekonań. Niestety Pana Orzechowskiego nie zobaczymy ponownie na sali sądowej, skoro serial kończy się za dwa tygodnie.

Dorota broniła księgowej, która wykryła malwersacje przełożonego. Po drugiej stronie barykady firma prawnicza, która co miesiąc otrzymywała od pozwanego kilkanaście tysięcy złotych za obsługę prawną – czyli Kancelaria Czerskiej.
Doszło do szybkiej ugody, gdyż klientka została zaszantażowana. Ewidentnie było widać, że Dębski ma w nosie szefową i jej chęć zarabiania pieniędzy. Podejrzewam, że w finale Marek na dobre pożegna fioletową koleżankę i wróci do Agaty.
Mam wrażenie, że to dzisiaj nastąpił w nim całkowity przełom.

Bartek również odniósł sukces na sali sądowej i został reprezentantem firmy. Naprawdę ucieszyłam się z dwóch powodów – Agaty, która podeszła do swojego byłego pracownika na korytarzu i życzyła mu powodzenia i Anieli, która nie chce opuszczać Kancelarii, która była dla niej oparciem w najtrudniejszych chwilach.
Cieszę się z jej decyzji, a jednocześnie mam nadzieję, że ukochany spotka się z rozumem i wróci, aby rozwijać się pod skrzydłami Przybysz.

Zdenerwowała mnie Cybulska, która prosiła szwagierkę o pomoc prawną.  Jej słowa na odmowę: „Rodzina powinna się wspierać”. A co Agata robiła dotychczas?
Kto pożyczył Wam niebagatelną sumę 50 tysięcy złotych? I kto tutaj mówi o wsparciu?
W ostatnich minutach to Przybysz została poproszona o opiekę nad najmłodszymi (i najstarszymi) członkami rodziny. Brat w więzieniu, bratowa w szpitalu…

Ciekawe jak poradzi sobie z obiadami, które ewidentnie jej nie wychodzą. Może w końcu nauczy się gotować? 😉

W premierze dano sobie spokój z orientacją Jaśka i mam wrażenie, że dzięki temu wystarczyło czasu na inne wątki.

Odcinek oglądało się rewelacyjnie. Brak dłużyzn, krótkie, acz treściwe dialogi. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.
Oczywiście nadal mam zastrzeżenia w sferze prywatnej głównej parki, bo chciałabym ich oglądać częściej i w zupełnie innych okolicznościach.
Daję 4 bobry.

4 odpowiedzi do “Prawo Agaty 7×11 „Wielkie nieba” – po odcinku”

  1. Tak zdecydowanie odcinek dobry, ale faktycznie ja też czuję niedosyt relacji Agaty i Marka. Chociaż muszę przyznać że ta rozmowa w kancelarii przypomniała mi pierwsze sezony, gdzie Agata wścieka się na Dębskiego, a on sobie z tego nic nie robi tylko stawia na swoim. To jego hej hej hej aż wywołało uśmiech na mojej twarzy 🙂
    Niestety ale zauważyłam chyba babola w odcinkach i zastanawiam się czy to ja mam problem z pamięcią czy scenarzyści. W odcinku jak była rozprawa o spadek (to był chyba 4) Cybulski przez tel. pyta się odebrałaś Anię z przedszkola, następnie w odcinku 7 na kolacji u Michała, ta dziewczynka przedstawia się jako Zuza, ale w dzisiejszym odcinku w napisach pojawia się jako Ania (Zuzanna Dziubałko). Może Cybulski ma jeszcze jakieś dodatkowe dziecko?

  2. Chciałam jeszcze napisać że wspaniale dobrali piosenkę ze słowami do sceny jak Marek siedzi po podpisaniu ugody.
    Jak się tak wsłuchać w te słowa to wszystko wskazuje że niedługo zobaczymy Marka w starej kancelarii, chociaż bardziej przemówiła do mnie scena z wyłączaniem lampki i patrzeniem w okno, oraz to spojrzenie na Czerską. Generalnie mam wrażenie po tej scenie że Czerska też sobie uświadomiła że „traci” Marka

  3. Nawet nie chce mi się pisać komentarza do tego odcinka i dziwią mnie te 4 bobry. Jak dla mnie nic się nie stało czego nie można było przewidzieć. Sprawy dobrze się oglądały, ale zakończenie było do przewidzenia. Od początku wiadomo też, że Marek wróci do kancelarii, więc po co tak długo każą czekać na jego decyzję. Uważam, że jak Margata pracowałaby razem, moglibyśmy oglądać fajną relację. Brakuje tej ich tajemniczości, utarczek słownych, niedopowiedzeń. Rozmowy w mieszkaniu są o niczym, czekaliśmy na jakieś emocje,a tutaj takie nic i pewnie się nic nie zmieni do końca serialu. Agata ma się zaopiekować dziećmi swojego brata, no jest to jakiś zwrot akcji, ale co oni nam są w stanie pokazać przez dwa odcinki? Mi się podoba pomysł na Bartka, jest żywą postacią z dylematami. Jego decyzje nie zawsze są trafione, ale takie jest życie.

  4. Jestem ciekawa czy to ze Agata zajmie się dziećmi Michała to oznacza więcej scen domowych. Bo jak Agata będzie tak zapracowana to raczej nie dostanie zgody by była rodzinną zastępczą.

    Ja żałuje, że jednak klientka Doroty nie zawalczyła o więcej. Dorota mogła by się wykazać i Czerskiej mogli dać po nosie a tak wyszło na jej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *