Sponsorem dzisiejszego tytułu po raz kolejny jest Mela Koteluk.
A kilka słów poniżej.

Mam wrażenie (chociaż zdaję sobie sprawę z tego, że to zupełnie niemożliwe), że scenarzyści przeczytali zażalenia dotyczące poprzednich epizodów i postanowili wszystko zrobić po mojej myśli.

Wielkie nieba!
Poza Agatą prawem dzisiaj zajęli się Bartek, Marek, a nawet Dorota.
Przeróżne historie, o mniejszej, lub większej wadze, jednak cieszę się niezmiernie, że w końcu zaangażowano wszystkich bohaterów.

Świetna sprawa mecenas Przybysz z jeszcze lepszym występem gościnnym. Sławomir Orzechowski w roli dobrodusznego pracownika społecznego naprawdę okazał się strzałem w “dychę”.
Przyznaję na początku miałam wrażenie, że mimo obietnic na sali sądowej mężczyzna wziął sporo pieniędzy za pośrednictwo w adopcji.
Okazało się, że jest nietypowym idealistą, który jedynie kojarzył bardzo biednych ludzi (mających do wyboru aborcję, czy też porzucenie niemowlaka) z bogatymi rodzinami.
Bezspornie polskie prawo adopcyjne jest dalekie od doskonałości.
Agata ma rację. “Do zobaczenia” w tym przypadku było akuratne. Mężczyzna nie zmieni swoich przekonań. Niestety Pana Orzechowskiego nie zobaczymy ponownie na sali sądowej, skoro serial kończy się za dwa tygodnie.

Dorota broniła księgowej, która wykryła malwersacje przełożonego. Po drugiej stronie barykady firma prawnicza, która co miesiąc otrzymywała od pozwanego kilkanaście tysięcy złotych za obsługę prawną - czyli Kancelaria Czerskiej.
Doszło do szybkiej ugody, gdyż klientka została zaszantażowana. Ewidentnie było widać, że Dębski ma w nosie szefową i jej chęć zarabiania pieniędzy. Podejrzewam, że w finale Marek na dobre pożegna fioletową koleżankę i wróci do Agaty.
Mam wrażenie, że to dzisiaj nastąpił w nim całkowity przełom.

Bartek również odniósł sukces na sali sądowej i został reprezentantem firmy. Naprawdę ucieszyłam się z dwóch powodów - Agaty, która podeszła do swojego byłego pracownika na korytarzu i życzyła mu powodzenia i Anieli, która nie chce opuszczać Kancelarii, która była dla niej oparciem w najtrudniejszych chwilach.
Cieszę się z jej decyzji, a jednocześnie mam nadzieję, że ukochany spotka się z rozumem i wróci, aby rozwijać się pod skrzydłami Przybysz.

Zdenerwowała mnie Cybulska, która prosiła szwagierkę o pomoc prawną.  Jej słowa na odmowę: “Rodzina powinna się wspierać”. A co Agata robiła dotychczas?
Kto pożyczył Wam niebagatelną sumę 50 tysięcy złotych? I kto tutaj mówi o wsparciu?
W ostatnich minutach to Przybysz została poproszona o opiekę nad najmłodszymi (i najstarszymi) członkami rodziny. Brat w więzieniu, bratowa w szpitalu…

Ciekawe jak poradzi sobie z obiadami, które ewidentnie jej nie wychodzą. Może w końcu nauczy się gotować? ;)

W premierze dano sobie spokój z orientacją Jaśka i mam wrażenie, że dzięki temu wystarczyło czasu na inne wątki.

Odcinek oglądało się rewelacyjnie. Brak dłużyzn, krótkie, acz treściwe dialogi. Wszystko zostało dopięte na ostatni guzik.
Oczywiście nadal mam zastrzeżenia w sferze prywatnej głównej parki, bo chciałabym ich oglądać częściej i w zupełnie innych okolicznościach.
Daję 4 bobry.