Sponsorem dzisiejszej recenzji jest Natalia Przybysz.
Dawno o tym nie pisałam, więc pozwolę sobie na drobną wzmiankę i podziękowania dla TVN, która jak widać w nowym sezonie nadal lubuje się w wyszukiwaniu muzycznych perełek, które nie są znane ze stacji radiowych.
A ocena prapremiery poniżej.

Jestem zachwycona.

W szóstym epizodzie na chwilę odetchnęliśmy od pozwów brata Agaty i historii z dylematami Anieli - i wyszło naprawdę rewelacyjnie.

Każdy z bohaterów miał dzisiaj coś do powiedzenia, a wątki zmieniały się jak w kalejdoskopie.
Na ogromny plus plejada aktorska, która w prapremierze odwiedziła plan Prawa Agaty.

Dębski i Czerska skarżyli wyniki wyborów samorządowych. W roli buńczucznego elegancika, biznesmena i znajomego wspólniczki Marka - Wojciech Mecwaldowski. Okazało się, że mężczyzna od początku nie miał szczerych intencji i to nie on był poszkodowany w sprawie. Reakcja prawnika, który nie miał najmniejszej ochoty (ani możliwości) na uścisk dłoni - bezcenna.
Miałam wrażenie, że dobroduszny Mareczek w chwili, kiedy dowiedział się, że Czerska i jej rodzina mocno skorzystała na wyroku sądowym musiał połknąć żabę. A przynajmniej miał taką minę ;)

Dodatkowo muszę wyróżnić jeszcze Marię Ciunelis, której dawno nie widziałam na małym ekranie.

U Agaty jeszcze ciekawsza sprawa.
W roli żony, która w przeszłości zleciła zabójstwo męża, a później na własną rękę chciała się pozbyć partnera - Iwona Wszołkówna.
Ciekawa jestem jak Agnieszka Dygant zareagowała na wiadomość, że w jednym z odcinków na planie spotka swoją przyjaciółkę Jolę z Niani :)
(Nomen omen postać grana przez Panią Iwonę po raz kolejny miała na imię Jola).
Świetny wątek z nietuzinkowym małżeństwem. Niestety bez happy-endu.

I na deser prokurator czyli Mariusz Jakus w pełnej krasie.

Agata dowiedziała się, że jej mama została zgwałcona. Świetne sceny z powrotem do mieszkania i przytuleniem się do Marka. W zasadzie dzisiaj wszelkie domowe momenty doceniam. Prawnicy nie mają kiedy gotować, prać, ani prasować. Lubią jednak przekomarzać się o tym kto dzisiaj robi obiad i z jakich mięs ta uczta będzie się składać.
W pewnym momencie miałam wrażenie, że Markowi i Agacie przydałby się pokój hotelowy z obsługą. Przecież ewidentnie nie mają czasu zająć się tak przyziemnymi sprawami jak sprzątanie, czy wyżywienie.

U Doroty na razie bez zmian. Ona przewodniczy w błahych sprawach, a jej mąż umawia się na bieganie z nastoletnią sąsiadką.
Bardzo podobała mi się krótka rozmowa przyjaciółek i Agata, która starała się utemperować Bartka. Mecenas Przybysz ma rację - to Dorota zbudowała ich kancelarię i powinna mieć możliwość powrotu w każdym momencie. I ja za to mocno trzymam kciuki.

Premierowy epizod był najlepszy w trwającym właśnie sezonie, chociaż uważam, że jest to również jeden z lepszych odcinków w całym serialu.
Za ilość gwiazd, za ciekawe wątki, za brak bzdur i rozpraszaczy - 4 mocne bobry.

PS. Zwiastun kolejnego odcinka również mocno mną wstrząsnął.