Prawo Agaty – „Nie mamy nic do stracenia” – po odcinku 7×12

Sponsorem recenzji jest Mrozu.
Do finału, a jednocześnie zakończenia Prawa Agaty został „li i jedynie” jeden odcinek.
Kolejne 40 minut zakończy przygodę, która trwała kilka lat, miała wzloty i upadki i wierną rzeszę fanów.
Co wydarzyło się w prapremierze? Co sprawiło, że bez cienia wahania mogę napisać, że jestem usatysfakcjonowana siódmą serią?
Kilka słów poniżej.

Otóż nic takiego się nie wydarzyło.
Zdaję sobie sprawę, że po tej recenzji w komentarzach zrobicie mi prawdziwą „Jesień średniowiecza”.
Jestem na to przygotowana, ale nie mam żadnych skrupułów.
Bo uwierzcie mi spodziewałam się czegoś zupełnie innego.

Cały czas miałam nadzieję na domowe sceny Agaty i Marka. Była na to szansa, kiedy zawalczyli o opiekę nad dzieciakami brata i znaleźli im przytulne mieszkanie.
Ale zamiast oglądać scenki z rodzinnego śniadanka, parka po rozlokowaniu młodzieży postanowiła wrócić do swojego gniazdka.
Agata zostawiła całe stadko pod opieką 20-letniego bratanka i wróciła do siebie.
I gdzie tutaj jest ta odpowiedzialność?

Zamiast przygotowywać się do pożegnania z bohaterami (chociażby od dawna brakuje mi wątku Okońskiej, czy odejścia Marka z Kancelarii Czerskiej) przez cały odcinek „mordowano” sprawę terapeuty i pacjentki.
Cieszę się, że Bartek – podobnie jak Agata w początkach swojej kariery zaskoczył wszystkich na koniec swoimi śledztwami i wygrał proces, ale jednocześnie jestem zła, że sprawa odcinka przyćmiła wszystko inne – bo ewidentnie scenarzyści nie pomyśleli, że rozwlekając Sąd zabraknie im czasu na cokolwiek innego.
Ani Weronika Rosati, ani Włodzimierz Matuszak, czy Mateusz Banasiuk nie sprawili, że zapamiętam ten wątek i występy gościnne.

Dorota zamiast popisać się jakąś spektakularną sprawą została uwięziona w wątku syna-geja, którego dzisiaj miała szukać w Londynie. Niepotrzebnie, bo Jasiek wraz z dziewczęciem pojawił się w Warszawie.
Naprawę ta postać wynudziła mnie przez pół sezonu i z rozrzewnieniem przypominam sobie jakie onegdaj sprawy prowadziła mecenas Gawron.

Zwiastun również nie wróży niczego dobrego. Problemy Cybulskiego będziemy zmuszeni pożegnać wraz z zakończeniem Prawa Agaty i szczerze mówiąc już wiem, że zabraknie scenarzystom czasu na jakiekolwiek inne wątki.

Na duży plus Eryk Lubos, który dzisiaj mnie wzruszył dokumentnie.
To jest jednak aktor z wyższej półki, przekazujący emocje w bardzo prosty, a jednocześnie subtelny sposób. Ja to kupuję bez zastanowienia.
Wątek rodziny Cybulskiego – czyli mąż oskarżony o morderstwo, żona chora na raka i dzieciaki, które niespecjalnie chcą mieszkać z babcią to najlepsze momenty odcinka.

Ogólnie dwunasty epizod zaliczam do nieporozumień w siódmym sezonie.
Naprawdę czekałam na coś wybitnego, świeżego, z nadzieją na rewelacyjny finisz i pożegnanie się z bohaterami na dobre.
Otrzymałam kaszkę z mlekiem.

To niestety nie jest dobry znak na finał.

Cieszę się, że Przybysz i Dębski za pomocą spojrzenia podejmują wielkie decyzje. Ale jednak wolałabym, aby widzowie byli świadkami ich domowych relacji.
Szkoda.
1,99 bobra za rozgoryczenie.

8 odpowiedzi do “Prawo Agaty – „Nie mamy nic do stracenia” – po odcinku 7×12”

  1. Droga Adminko,
    Nigdy nie sądziłam, że zgodzę się z Tobą w recenzjach jakiegokolwiek odcinka PA, ale w tym sezonie muszę Ci przyznać rację. Mam wrażenie, że 7 sezon to typowa papka medialna dla 13 letnich widzów (bez urazy). MarGata jest, ale jakby jej nie było. Sytuację sezonu ratuje: Eryk Lubos, Ewa Kaim i ich serialowe pociechy, do tego Zuzia (córka Doroty) oraz Andrzej z Zosią. Reszta niech pozostanie owiana milczeniem.

  2. Z mojej strony 0,5 bobra. Zgadzam się z Adminką i powiem więcej totalna żenada. Zresztą ja tu tylko oglądam dla Anieli. Bartek jest tak denny że w ogóle szkoda gadać

  3. Niestety ja też się muszę zgodzić. Ja również oczekiwałam scen z dzieciakami, a nie tylko tego dowiedzenie się że Agata chce się nimi zająć oraz że opłacili z Markiem większe dla nich mieszkanie ( myślałam,że z nimi tam zamieszkają). A w odcinku skupiono się na sprawie, która była nudna a w według mnie zagrana przez aktorów bez emocji.
    Ja bym na puentę odcinka dała słowa Doroty do Wojtka: „Daliśmy d***”, bo niestety scenarzyści się nie popisali

  4. Moim zdaniem 7 sezon jest trochę robiony na siłę: Dębski przejął rolę pantoflarza , Bartek – miotający się od ściany do ściany : chce być z synem i mieć własną kancelarię -chwalebne ale jakoś przez 6 sezonów taki ambitny nie był , Dorota i Wojtek pozostali sobą , nie zmiennie wspaniała gra aktorka Agnieszki Dygant , wątek brata Agaty dodaje emocji w serialu, ale czym TVN może zastąpić lukę po tym serialu to naprawdę ciężko przewidzieć.

  5. widzę, że mamy podobne odczucia. 7 sezon uznaję za najsłabszy i nawet petarda odpalona w 13. tego nie zmieni. Margata i ich tajemniczość nie istnieje w tym sezonie. Nie spodziewałam i nie chciałam spijania z dzióbków, ale myślałam, że oni będą się trochę odkrywać przed sobą, tak w ich stylu. Sceny kanapowe jakby nagrane w jeden dzień, prawie takie same i o niczym. Sprawa Cybulskiego jest niewiadomą i to oceniam na plus tego sezonu, do końca pokazany jest jako niejednoznaczna postać. Ja nie chciałabym, żeby Agata została matką zastępczą. Bałam się, że pokażą nam teraz szczęśliwą rodzinkę z 4 dzieci. I podobała mi się zapowiedź. Reakcja Agaty na to, że ma się nimi zajmować jest jak najbardziej naturalna. Dobrze, że Andrzej powiedział co o tym myśli. Agata znowu jest samarytanką, która pomaga wszystkim a o sobie zapomina. Konsekwentnie bronię Bartka. Jest jakiś, może czasami błądzi, ale chociaż próbuje coś zmienić, zdziałać. Ocena jak najbardziej adekwatna do tego co widzieliśmy na ekranie.

  6. Na piosenkę dałbym ” Miłość jak ogień” Edyty Bartosiewicz jako wspominek.
    Na wstępie , kilka uwag i pytań :
    – Najmłodsza córka Cybulskiego wcześniej nazywała się Zuzia ? A czemu jak mówiono o Ani podczas jedzenia pizzy to pokazano Karinę ? Czy Cybulski nie miał więcej tych dzieci ?
    – Czemu Agata i Marek nie zamieszkali razem z Tomkiem i dzieciakami ? Rozumiem że procedura adopcyjna dopiero się zacznie , a na Agatę i Marka czekają wywiady itp. Choć sądzę że to decyzja podjęta w przypływie emocji , bo Agata pękła. Ale dlaczego zostawiła Tomka razem z dziećmi ? Jak myślicie czy sąd tymczasowo wyraził na to zgodę ? Czy Agatę i Marek jako ” wujkowie ” prawnicy potraktowali tak te sprawę bez wiedzy sądu. Uważam że bez względu na to jak Agatę bardzo przeraża opieka nad dziećmi powinna się nim zająć ? I Marek nie powinien się na to godzić. Brakuję mi ” mięsa ” w wątku MarGaty , nawet jeżeli było tak jak domniemam to Mareczek powinien był się Agacie postawić.
    – Czy jeżeli dyrektor uprawiałby seks z Kamilą poszedł by do więzienia przecież seks można uprawiać od piętnastego roku życia.
    – Czy w wyniku tego wszystkiego psychoterapeuta nie dostanie teraz dyscyplinarki.
    – Czy myślicie Marlena wymyśliła sobie „Jaśka geja” bo ją olewał a się w nim kochała ?
    – Czemu Agata była taka zdziwiona eksmisją Cybulskich skoro w 7×10 Monika powiedziała ” teraz zabiorą nam dom ” owszem , mówiła to z lękiem w głosie ale jak sądzicie czemu Agata nie potraktowała tego poważnie ?
    – Czemu Ania wspomniała że nie lubi babci ? Brzmiało to poważnie i wyglądało na problem Mówiła tak bo chciała do Mamy ? Przecież chyba takie dziecko rozumie że nie zamieszkało by w szpitalu ? O co chodziło ?
    – Wojtek wspominając ” rok temu ” wspominał pewnie
    po za ekranowe ” nagłe zakończenie wizyty Jaśka u rodziców w
    5 sezonie.

    Brak mi domowej MarGaty , chociaż oni zawsze rozumieli się bez słów.
    Wracając do zakwaterowania dzieci – kuriozum. Już nie chodzi o strukturę prawną , w takich sytuacjach przegrywa nawet strach , ale gdzie tu logika ? Odpowiedzialność ?! WTF ?
    Szkoda że odejście Mareczka od Czerstwej panny Fioletowej Krowy zostawiono na ostatni odcinek , chciałbym zobaczyć ” zgona ” w wykonaniu Anny Dereszowskiej.
    Bardzo podobało mi się że Bartkowi przeszła złość , chociaż na początku w sądzie , jeszcze był nie miły , ale przekonał się że warto nie zadzierać z Agatą.
    I cudnie się urządził 😀
    Sprawa tygodnia – totalnie bez emocji , ale wyróżniam aktorkę grająca pierwszą psychoterapeutkę – fantastico !
    Eryk Lubos i jego płacz i ścieranie się z Leszkiem Lichotą genialne , tak samo młody Cybulski powinien mieć scenę z Bartkiem.
    A zresztą Cybulscy to najjaśniejsze momenty odcinka + scena z pizzą + Tomek i jego włosy na klacie : ) Żona chora na ziarnicę – bardzo dobra Ewa Kaim.
    A może dzieci nie chciały mieszkać za specjalnie z babcią , po prostu. Świetnie pokazane to jak człowiek musi być pohamowany w swojej szczerości aby dana instytucja odebrała go przychylnie – młody Cybulski jest bardzo dobrze zagrany.
    Lubos mnie również wzruszył.
    Bardzo dobra sceną poranku z Andrzejem i ” bułeczki ” 😀 Tylko brakuje mi tam też jakiegoś ” rock and rolla ” czemu Marek nie hasa z gołą klatą w samych gaciach na luzie a Agata nie jest bardziej rozczochrana ?
    Za MarGatę , Cybulskich , Bartka i panią psychoterapeutkę.
    Rozciągnięte dwa bobry.

  7. W końcu nadrobiłam odcinek i powiem szczerze że nie mam czego żałować że go nie obejrzałam wcześniej spokojnie mogłam poczekać do wtorku. Po zwiastunie odcinek zapowiadał się dobry i mocny, ale wyszło jak zwykle. Zgodzę się że to najgorszy odcinek sezonu, a wręcz powiedziałabym że całego serialu. Nic w nim się nie trzymało kupy. Myślę że scenarzyści nie przemyśleli sprawy i tak naprawdę z tego odcinka można byłoby zrobić 2 oddzielne a ten sezon mógłby być dłuższy tak samo jak 1.
    Zastanawiam się czy finał też nie będzie taki chaotyczny, bo przecież ma być w nim i sprawa Cybulskiego, i Agata jako rodzina zastępca ma mieć wizytę kuratora, i wywiadówkę, ba ma nawet być Bydgoszcz. Do tego Dorota i jej sprawa, oraz Bartek i Aniela. Obawiam się że też wyjdzie poplątanie z pomieszaniem.

    bggh też zauważyłam już wcześniej że powstało zamieszanie z imieniem najsłodszej z latorośli Cybulskiego.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *