Czy po Magdzie M. i Prawie Agaty TVN zainwestuje jeszcze w serial o tematyce prawniczej? Mam WIELKĄ nadzieję.
W dniu dzisiejszym pożegnaliśmy się z mecenas Przybysz na dobre.
Jaki to był finał?

Ciężko mi ocenić ostatni odcinek bez emocji, bo nadal obcieram łzy.
Ale postaram się krótko, acz treściwie wydać swoją opinię.

Bardzo podobała mi się sprawa obrony Cybulskiego.
Gdyby nie Dorota i jej obrona z urzędu Michał cieszyłby się wolnością - świetne alibi, w zasadzie nie do podważenia, miotanie się prokuratora Hynka, plus zeznania policjanta - naprawdę byłam pewna, że to kolejna, szablonowa sprawa z wrabianiem niewinnego człowieka w roli głównej.
Cieszę się, że zostałam zaskoczona.
Mimo, że brat Agaty zostanie zamknięty na osiem lat i nie będzie miał możliwości obserwowania jak dorastają jego dzieci wiemy, że w każdej sytuacji może liczyć na swoją siostrę.
Jak zwykle rewelacyjny Eryk Lubos, ale pochwalę również Agnieszkę Dygant - aktorka w końcu miała okazję rozwinąć swoje możliwości.

Byłam zaskoczona Bartkiem. Cieszę się, chociaż również żałuję, że dopiero w finale pozbył się “nabzdyczenia”, które prezentował nam od kilku tygodni.
Podziękowania dla swojej przełożonej i oryginalny zegar w prezencie - świetne sceny.
Okazało się również, że wyprawa do Brukseli celem spotkania z synkiem może wypalić.

Wielka tajemnica życia Jaśka wyszła na światło dzienne. Ale wszelkie scenki w domu Gawronów nie były do końca oczywiste.  Wiemy, że matka dowiedziała się o jego fikcyjnej narzeczonej, ale ostatecznie nie otrzymaliśmy potwierdzenia orientacji najstarszego syna Doroty (w takim sensie, że nikt nie powiedział na głos “jestem gejem”, rodzice nie złapali go z innym facetem, czy chociażby na rozmowie z “kochankiem”).
Ale ten wątek zupełnie mnie nie ciekawił i nadal ubolewam nad tym, że poświęcono mu aż tyle czasu w finałowym sezonie.

Uwielbiam relacje Agaty z ojcem i cieszę się, że prawniczka wybrała się do rodzinnego miasta, aby na stadionie pogadać z Andrzejem. Okazało się, że to była ich ostatnia rozmowa.
Spłakałam się w ostatnich minutach, bo ta śmierć zupełnie mnie zaskoczyła. Pan Opania od pierwszego, do ostatniego odcinka “Prawa Agaty” dodawał mnóstwo uroku i ciepła do produkcji.

W zamykających minutach dowiedzieliśmy się, że Dębski odszedł od Czerskiej i wrócił do Kancelarii, oraz o tym, że jego ukochana spodziewa się dziecka.

Niczego więcej mi nie potrzeba do szczęścia.
Uważam, że ósmy sezon mógłby okazać się niewypałem, więc ten łzawy finał ze śmiercią i ciążą jest zakończeniem idealnym.

Być może zabrakło mi kilku minut z dopiskiem np. “5 lat później” zamiast sprawy orientacji Jaśka.
Ale biorę to co jest, żegnam się z Prawem Agaty i przyznaję 4,5 bobra.
Dziękuję za kilka lat i czekam na podobny serial TVN, którego stacja nie będzie musiała się wstydzić (czyli kasować po pierwszym sezonie).