Brak polskojęzycznego utworu = brak ciekawego tytułu ;)
Pojawiła się zapowiadana wcześniej aplikantka - Justyna. Tak jak się spodziewaliśmy poza pomocą miała szpiegować adwokatów. Po co ukradła telefon Agaty i do czego jej był potrzebny? Być może dowiemy się w kolejnych odcinkach.
Jej “kariera” zakończyła się błyskawicznie. Po skardze Bylińskiej przełożony postanowił zwolnić ją w trybie natychmiastowym.

Czy Justyna wróci do serialu? Tego jeszcze nie wiadomo. Postać aplikantki nie wywarła na mnie większego wrażenia i nie ukrywam, że spodziewałam się większych rewelacji w Kancelarii.

Prawo Agaty przyzwyczaiło nas do spraw z zaskakującym finałem. Dzisiaj było inaczej. O ile wątek Kowalskiego, który ma powiązania z mafią będzie miał swój dalszy ciąg w kolejnych odcinkach, to walka o spadek została zakończona na sali sądowej słowami niedoszłego spadkobiercy: “Udław się”.
Zabrakło mi kilku ostatnich minut, w których adoptowana siostra, która uwiodła (chociaż tego do końca nie wiadomo) brata wyciąga rękę na zgodę.

Ewidentnie Agata podesłała bezdomnego świadka Okońskiej. Dziwi mnie jedynie to, że mężczyzna, który był świadkiem morderstwa kolegi bez wahania zgodził się zeznawać w Sądzie. Jak dla mnie ta scena jest trochę “science fiction”.
Liczę na to, że Maria zapewniła mu status świadka koronnego…

Rozśmieszyła mnie “romantyczna” kolacja adwokatów - róże, świeca i namolny skrzypek. Szkoda, że tą scenę zagłuszyła muzyka - z chęcią zobaczyłabym jak prowadzi się służbowe rozmowy w podobnej atmosferze.

Szczerze mówiąc odcinek mi się nie podobał. Chemia pomiędzy Bartkiem, a Bylińską jest dużo większa niż ta, którą widzimy między Agatą i Markiem.

Poszatkowane wątki, główna sprawa mocno rozwleczona i niestety niezbyt ciekawa. Adwokaci pojawiali się na kilka chwil, brak życia prywatnego i ciekawych dialogów. Moim zdaniem to jeden z najsłabszych odcinków serialu.

1,5 bobra.