Chciałabym wpaść z zachwyt i powiedzieć, że w końcu w Prokuratorze “coś” się ruszyło, akcja nabrała rewelacyjnego tempa, a główny wątek odcinka powalił mnie na kolana.
Tak się jednak nie stanie.
Dokładnie jak pisaliście w komentarzach - po raz kolejny mam wrażenie, że sprawę morderstwa i kradzieży bezcennych obrazów mógłby prowadzić gliniarz z psem, czy wielebny na rowerze.

Nie będę się rozwodzić nad przebiegiem śledztwa, bo niczego zaskakującego nie zanotowałam i szczerze mówiąc tak słabego i przewidywalnego wątku jeszcze nie było.

W zwiastunie w zasadzie zawarto wszelkie elementy prywatne z nagraniem kopiowania danych z laptopa przełożonej włącznie.
Dziwi mnie fakt, że człek, który zupełnie nie zna się na technologii rewelacyjnie poradził sobie z pendrive i USB ;)

Na plus próba przejęcia płaszcza od żony Kielaka, bar mleczny i gościnne występy.
Tradycyjnie pochwalę pracę kamery, zdjęcia i ogólny klimat.
Zabrakło mi Pani Cieleckiej.

Mam nadzieję, że w kolejnym epizodzie dowiemy się czegokolwiek o synu Procha, a akcja z tajemniczymi szantażystami w końcu ruszy do przodu. Wszak szefowa Prokuratury już wie, że ma w swoim zespole “kreta”.

Za epizod 5 - 1,99 bobra.