Prokurator „Nie zawsze się udaje” – po odcinku 6

Wczoraj w domu królował Lewandowski 😉 więc przygody Procha musiałam nadrobić online.

Odcinek szósty był najlepszy z dotychczasowych (moim zdaniem oczywiście).
Sprawa morderstwa ślicznej blondynki miała sporo zwrotów akcji, seans upłynął błyskawicznie, ale ja nie byłabym sobą, gdybym się do czegoś nie przyczepiła 😉

Biuro agencji reklamowej mieściło się w przeszklonym molochu, w dużym mieście. Dziwię się, że żaden z policjantów nie wpadł na pomysł sprawdzenia kamer monitoringu z pozostałych budynków – w momencie przenoszenia zwłok świeciło się kilka lamp, a okna nie były niczym przysłonięte.
Sprawa tak czy siak została rozwiązana, więc to tylko drobna sugestia 😉

Dużo bardzo dobrych momentów – młody „Kreol” w momencie aresztowania stwierdził, że się nie zgadza, bo właśnie musi napić się kawy, mina właściciela biura turystycznego, kiedy okazało się, że musi znaleźć chwilę czasu dla Prokuratury, czy rozmowa z szefową, w której poznaliśmy szczegóły z zaginięcia syna.

Całkiem udane sceny z Panią Cielecką i Komanem, ale najlepszym momentem odcinka był brawurowy pościg za mężczyzną, który leciał na operację ratującą życie.
Jaśminowa herbata i pogaduszki z przełożoną, no cóż za pech, że się nie udało 😉

Dodatkowo Kielak poinformowany, że jego dzieci będą mówić do nowego faceta w życiu matki per „Tato”, sceny zazdrości z wykorzystaniem stanowiska i historia pewnej znajomości z żoną kolegi ze szkoły policyjnej. No cóż… Jak widać Witek zawsze miał słabość do pięknych kobiet 😉

Po ostatnich słabszych epizodach w końcu trafiła się perełka.
4 bobry należą się jak nic 😉

PS. Nawet wyróżnię Panią Ostałowską. A co! 😉

2 odpowiedzi do “Prokurator „Nie zawsze się udaje” – po odcinku 6”

  1. Zdecydowanie najlepszy odcinek, aż nie mogę się doczekać kolejnych.
    Bardzo podobała mi sie postawa Chorko.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *