Taki tytuł nosi piosenka, która pojawiła się w odcinku, jednak sprawa dyscyplinarna Agaty Przybysz nie będzie banalna.
Odcinek przeciętny, o wiele większe wrażenie wywarła na mnie zapowiedź finału, którą widzieliśmy w ostatnich minutach.

Jeśli piszę przeciętny,  nie mam na mam na myśli niczego złego. Po prostu w tym sezonie widzieliśmy ciekawsze i bardziej zajmujące sprawy.

W końcu Kancelaria odcięła się od Bitnera. A tak naprawdę, to Bitner zdecydowanie podziękował pracownikom za współpracę. Wiemy, że wpływ na jego decyzję miała ostatnia wizyta Agaty i “rozmowa” o mafii. Jan Frycz świetnie odegrał rolę zirytowanego, postawionego pod ścianą prawnika.
W ostatnim odcinku tego sezonu zobaczymy jak wygląda jego zemsta.

Okazało się, że Agata ma podsłuch w telefonie (tak jak słusznie podejrzewaliście w komentarzach).

Bartek postanowił zrezygnować z egzaminu, jednak mam wrażenie, że jeszcze nie powiedział ostatniego słowa.

Dębski pomagał Agacie wykorzystując swoje znajomości. Rewelacyjna rozmowa ze starszym sędzią - nie ukrywajmy szowinistą ;) i pozbycie się Czerskiej, która mogłaby mocno zaszkodzić jego wspólniczce.

Sprawą odcinka było pozwanie wydawnictwa za artykuł, który zniweczył próby wygrania konkursu tanecznego przez nastolatkę. Okazało się, że po publikacji dziewczyna chciała popełnić samobójstwo. Po wyznaniach na sali sądowej i informacjach o cotygodniowych testach moczu, które przeprowadzał ojciec poszkodowanej byłam pewna, że to przez niego córka postanowiła wyskoczyć z okna.
I tak się stało.
Nie zanotowałam żadnych, wybitnych kreacji aktorskich.
Agata tradycyjnie wyciągała asy z rękawa i wygrała sprawę.

Ciekawostką w dzisiejszym odcinku było pojawienie się zwiastuna nadchodzącego epizodu.
Dlaczego Okońska została wezwana do sprawy Agaty? Czy Dębski przyzna się byłej, że zależy mu na wspólniczce? Jakimi nagraniami z telefonu dysponuje Rada adwokacka?

Do zobaczenia za tydzień :)
3 bobry.