Prosto w serce 81- 84 streszczenia

Kto poszukuje Moniki? Kogo jeszcze oszuka Żonkil?
Przeczytajcie co wydarzy się końcem kwietnia 2011.

81

Artur wybiera się do szkoły, by wytłumaczyć nieporozumienie, które wynikło między Laurą i jej koleżanką, Danielą. Maciej Kwiatkowski adoruje Anetę. Feliks z nieukrywaną złością obserwuje rozwijający się romans. Pracownica ośrodka adopcyjnego ponownie wizytuje dom Artura.

82

Laura odwiedza Monikę i przeprasza ją za zachowanie Artura. Rafał wprowadza nowe zasady w firmie. Tym sposobem zamierza zniechęcić Anetę i Feliksa do pracy. Cezary organizuje salkę treningową dla Moniki. W tym celu wynosi z sali prób instrumenty zespołu „Cztery serca”. Artur odwiedza Monikę. Proponuje, by zapomnieć o nieporozumieniach. Milewska jednak nie chce z nim rozmawiać. Czarek znajduje w gazecie ogłoszenie, z którego wynika, że ktoś z rodziny szuka Moniki Milewskiej.

83

Nina nie zamierza przekazać Monice wiadomości, że rodzina jej szuka. Tymczasem w firmie powstaje zamieszanie, w którym Milewska bierze udział. Aneta postanawia odejść z Sagowski Development. Chce założyć własną firmę do spółki z Żonkilem. W prezencie dla Anety Wiki kręci pożegnalny film z udziałem pracowników.

84

Konstancja zgadza się wyjść za mąż za Artura, akceptując wszystkie warunki. Artur informuje dzieci o planach małżeńskich. Okazuje się, że dzieci nie są zachwycone pojawieniem się Konstancji w roli mamy. Feliks demaskuje Żonkila. Wspólnie z Anetą dowiadują się na komisariacie policji, że Kwiatkowski oszukał już kilka innych kobiet. Teraz najprawdopodobniej zamierza uciec za granicę. Monika dowiaduje się o ogłoszeniu zamieszczonym w gazecie.

22 odpowiedzi do “Prosto w serce 81- 84 streszczenia”

  1. Dla fanów : nie martwcie się … artur będzie z Moniką tak naprawdę jeden dwa odcinki … A w odcinku 86 artur pogodzi się z moniką .. 🙂 no a 87 artur …… oświadczy się monii :))))))))) a ta powie …….. 🙂 TAK ….w 101 odcinku MoNIka zajdzie w ciąŻe ….. :)))) . …. super co nie … :PP:P;p????>! z kim to nie wiem alee moim zdaniem z Arturem … raczej napewno bo …. 110 odcinku ma być wielki finał … ale kontynuacja nastąpi :)))…… po wakacjach do świąt Bożego Narodzenia . ….. A i jeszcze jedno do Nika12 …jeśli ci się nie podoba ten serial to po co wchodzisz na tę strone i zajmujesz sobie głowę takimi głupimi komentarzami … nikogo to nie obchodzi że akurat tobie się nie podoba ten serial żaden fan tego serialu nie chce słyszec że serial jest głupi …. Jeste s trochę półgłówkiem … :p bez obrazyyy . !

  2. Zdrowi na umyśle ludzie nie martwią się tym, że Monikę i Artura spotykają perypetię, ale martwią się jakością tych perypetii.
    Serial jest słaby.
    Sama nie wiem czemu go jeszcze oglądam, chociaż trzeba przyznać, że coraz więcej odcinków opuszczam. Start był dobry, narobił apetytu na powtórkę z BrzydUli. Na razie jednak zapowiada się powtórzenie jednego tylko motywu, najsłabszego ogniwa BrzydUli – brak związku między bohaterami. Za mało jest ich razem, nie ma miłości, nie ma głębszych relacji. Podobnie jak w Brzyduli, wątki skupiają się na problemach, niewiele tam radości z bycia razem.
    BrzydUla jednak była realna. Postaci były oczywiście przerysowane, ale wszystko trzymało się jakoś kupy. To co dzieje się w PwS ma z kupą wiele wspólnego w innym sensie.
    Nie wiem czy wymagały tego warunki wykupu licencji „Sos mi vida”, czy jest to kwestią nieudolności scenarzystów, ale cała treść tego serialu woła o pomstę do nieba.
    Nie mam nic przeciw odmóżdżającym produkcjom, po to oglądam seriale obyczajowe żeby odpocząć od natłoku myśli i zdarzeń, chciałabym jednak żeby to na co patrze, miało jakiś sens.
    Pisałam już tu kiedyś o Konstancji, która działa mi na nerwy tak, że nie mogę patrzeć na komputer… I że w chwili, kiedy po tym wszystkim Artur poprosi ją o rękę, jak to było w oryginale, skończę oglądać serial. Jak widać stanie się to wkrótce…
    Te wszystkie fochy Moniki, intrygi Konstancji i całość jej zachowania, warunki adopcji dzieci (Angelina Jolie jakoś adoptowała sama dziecko, mimo że nosiła naszyjnik z krwią na szyi – jest kasa i chęć, to jest i adopcja. Nikt na świecie nie zabrałby Arturowi dzieci za to, że jedno z nich dostało pałę z chemii! Co to za idiotyzm? Gdyby tak działał system adopcyjny, to przecież nikt nie mógłby zostać adoptowany w tym kraju…), to wszystko jest tak kolosalnie nierealne…
    Czy serial nie mógłby przedstawiać jednak życia osób, choćby odrobinę mądrzejszych? Trudno mi uwierzyć, że prezes wielkiej firmy może być tak durnowaty w życiu prywatnym.
    Czy Mucha mogłaby skończyć szczerzyć, krzywe skądinąd, zęby w momentach w których jest to co najmniej drażniące? Chyba ta dziewczyna umie grać, prawda? Tracę w to wiarę z każdym odcinkiem… Wygląda na to że potrafi się tylko głupkowato uśmiechać, foszyć i spierać podniesionym głosem. Słaby warsztat, jak na aktorkę.
    Postaci coraz bardziej mi się rozmywają. Basia w kółko gdaka władczym tonem, czasem kompletnie bez sensu. Ostatnio zupełnie nie rozumiem czemu bywa taka wzburzona. Nie wiem już czy to jest perfekcjonistka czy jakaś opętana zołza. Nina wydawała się rozsądna, a ostatnio niby rozsądnie ma pretensje do Moniki, że wyszła na kolację służbową z szefem, podczas gdy jej synalek migdalił się z inną, na jej oczach nota bene. Była rozsądna, widziała lenistwo i bumelanctwo syna, choć brakowało jej stanowczości, teraz zdurnowaciała do reszty. Ja oczywiście rozumiem że matka za synem jest zawsze i zrozumiałabym gdyby go broniła, ale żeby się w zimną sukę przemieniać, to już jest najwyższy stopień zidiocenia. Konstancja niby zła taka, a jakoś całkiem emocjonalnie do sprawy z Kubą podchodziła. Czasem tylko i jakby na siłę przezierało wyrachowanie, ogólnie jednak, to ja widziałam że ona tam z sercem na dłoni. No to jak w końcu? Głupia pinda, czy zakochana dobra dusza? Bo jak zakochana, to Artur jest podły drań, że ją oszukiwał i zwodził, a jak pinda, to on jest łajza, że pindy z życia swojego nie umie przepędzić. Tak źle i tak niedobrze, bo się wszystko już potwornie rozlazło.
    A lowelas do wynajęcia, przypadkiem w rodzinie intryganta odnaleziony, to już jest wisienka na torcie głupoty. Do spółki z Moniczką, która na basen z facetem flirtującym jak oszalały idzie i wcale tego za randkę nie uważa. Oklaski!
    W taki serialu raczej powinno się unikać szarości. Wszystko powinno pozostać czarno-białe. Dobrzy powinni takimi pozostać, a źli psuć się i gnić aż do końca. Tutaj wszystko się nam rozpłynęło i nic już nie jest jasne.
    Pomieszanie fabuły (być może przez wzgląd na zgodność z oryginałem) zakrawa już o Modę na Sukces.
    Telenowela, kicz i chała. Tyle. Komedii jest tam tyle co Czarka, a obyczajowość w każdym odcinku zaczyna się na nowo, więc chyba coś tu jest nie halo z nazewnictwem.
    I żale te popełniwszy, lżejszą o żółć się czuję. Mam nadzieję że podnoszące się głosy zniesmaczenia docierają do scenarzystów bo przynajmniej ze 100 odcinków jest jeszcze możliwe do odratowania.

  3. To co najbardziej mi się w tym serialu nie podoba to to co w Majce i BrzydUli. Czyli: cały czas, schodzą się, kłócą, następuje znowu cos i się schodzą i potem znów rozstają. Owszem, powinna być akcja, ale tutaj co chwilę coś się dzieje i dlatego mnie to wkurza. Niektórym wyda się to dobre, no bo cały czas się coś niby dzieje, ale to co tu jest nie jest zbyt ciekawe i raczej mi się nie podoba. mam nadzieję, że gdy skończą ten serial to następny będzie duuużo ciekawszy i z lepsza fabułą. A może wreszcie wymyślą coś sami, a nie wykupią licencje i nakręcą kopie innego?

  4. Natalia przeczytałam twój komentarz i chapeau bas 🙂 Zgadzam się prawie w każdym punkcie, kiedyś też zrobiłam listę wpadek i niedorzeczności, kiedy serial zaczął mocno obniżać loty. Mam wrażenie, że niestety nie wróci do początkowej formy. Aktorów nie nauczą już grać (a ci, którzy grają od lat i robią to bardzo dobrze wyglądają na znudzonych, zmęczonych – jakby na planie zjawiali się za karę), jedyna nadzieja w scenarzystach. Dobrze nazwałaś sytuację „rozmyciem”, bo widownia nie wie obecnie kto jest dobry, kto zły i za kogo tak naprawdę należy trzymać kciuki. Wydaje mi się, że jedynym ratunkiem dla Prosto w serce jest zatrudnienie kogoś pokroju Marii Czubaszek i popchnięcie akcji w stronę komediową. Przecież Czarek na początku dawał radę, podobnie jak Konstancja i Aneta. Teraz nawet te wątki nużą. Niestety mimo wszystkich pochlebnych komentarzy fanów serial uderza w stronę Majki i coraz bardziej oddala się od Brzyduli. Przydałaby się jakaś Violetta 😉

  5. Koszmarny gniot. Szkoda mi tych wszystkich dobrych aktorów, którzy biorą udział w tym czymś. Oby ta wpadka nie odbiła się na ich wizerunku i dalszej karierze.

  6. Nie czytam streszczeń do przodu, ale do tyłu.
    Są świetnym uzupełnieniem odcinków.
    Zauważyłam, że wiele rzeczy ujętych w streszczeniach nie pojawia się w danym odcinku. (Z braku czasu?)
    Oglądam serial, jeszcze mnie nie nuży. To jest bajka, a w bajkach wszystko jest możliwe. Nie razi mnie brak urealnienia.
    Tzn. czy prezes jest dobrze strzeżony i czy sprzątaczka zamiata po butach kontrahentów.
    Interesują mnie uczuciowe rozterki i emocje, jakieś refleksje
    głównych bohaterów.
    I tu niestety muszę dać minus. Ponieważ w ogóle nam ich nie pokazują. Nawet tak długo wyczekiwany pocałunek M & A
    mi się nie podobał. Zrozumiałam bym gdyby Artur pocałował Monikę zaraz po jej uwolnieniu, w przypływie emocji. A tak upchnęli bo przyszedł czas na pocałunek. Ni to z gruszki ni z pietruszki. Gdzie jest ta Big Love czy Wielkie Zauroczenie o którym w filmie wszyscy mówią? Widzę to u Artura, ale Monika…śmiech na sali. Przykład: Żonkil opowiada brygadzie RR, że Monika to bystra, inteligentna dziewczyna ZAUROCZONA SWYM SZEFEM. W którym u diabła momencie on to zauważył?
    Nasuwa mi się tu porównanie do Brzyduli. Tam wmawiano nam, że Piotr to taki cudowny partner dla Uli, a na ekranie widziało się wręcz coś odwrotnego.
    Uwielbiam Rafała. Jego postać jest świetnie zbudowana.
    Doskonale wie kim jest i czego chce i w swych knuciach dąży do perfekcji.

    Konstancja w tej chwili to „przyczajony tygrys, ukryty smok”

    Sama p. Maria Czubaszek nie wystarczy.
    Główną scenarzystkę powinno się wymienić na głównego scenarzystę. Nie rozumiem jak do takiej produkcji można było zatrudnić osobę bez dorobku i doświadczenia.
    Producenci powinni się zdecydować czy kręcą pastisz, komedie, kryminał czy obyczaj. Bo gubią się w tych gatunkach i w serialu postaci są nielogiczne, a wątki nie spójne.
    Ale cóż, jestem Brzydulomaniakiem i nadal będę oglądać
    serial, bo jednak odcinki, które pisze ekipa z Brzyduli
    (zwłaszcza p. Gureczny) dają iskrę nadziei na poprawę.
    I oczekuję, ze do ślubu między Konstancją i Arturem nie dojdzie.

  7. W większosci się z Toba zgadzam , ale mam 2 zastrzezenia:
    – te niby drobne, niestotne błędy jak „czy prezes jest dobrze strzeżony i czy sprzątaczka zamiata po butach kontrahentów” wydają się nieznaczące, ale wiadomo, że lepiej ogląda sie serial, który nie ma głupich, scenariuszowych wpadek, bo jak i tu sie psuje, coś jest nie dopiete na ostatni guzik, to co mówić o poważniejszych wątkach:/
    -nie uważam także, by zdecydowanie sie na jeden i wyłącznie jeden słuszny gatunek, byłoby dla serialu dobre. Ba! uważam, że byloby to jego „zabójstwo”! Dzisiaj praktycznie żadny dobry serial nie jest jednowymiarowy, jeśli jest dramat, kryminał, czy obyczaj, to często pojawiają się elementy komediowe. mówię tu o inteligentnym humorze, typu zabawne teksty bohaterów, czy dobrze napisany humor sytuacyjny, a nie przewracanie się na skórce od banana. To czyni serial ciekawszym, przyciąga więcej widzów, bo może nie każdego interesuje główny wątek, lub (w przypadku PwS) watek adopcji itp.
    A tak od siebie dodam, że zauważyłam taką dziwną „manierę” w polskich serialach, a mianowicie: zazwyczaj poboczne watki miłosne (bohaterów drugoplanowych) są poprowadzone o niebo lepiej od wątków miłosnych głównych bohaterów. Np. wątek Violi i Sebastiana w „Brzyduli”. Lubiłam Ulkę i Marka, ale jako para jakoś tak, no nie wiem… A Viola i Seba – cud, miód, iskry. Wątek ciekawy, odważny, bez zbędnych ceregieli, fochów na 100 odcinków, nawet, gdy się kłócili to umieli się pogodzić w zabawny sposób.
    W sumie to nienajgorszy jest nawet wątek Konsti i Czarka, na pewno ostatnimi czasy był bardziej dynamiczny, niż uśmieszki i „chcę, ale nie mogę, ale nie wiem” Moniki i Artura.
    Nie wiem, może wynika to z tego, że z innymi postaciami twórcy nie boja się eksperymentować, bo to w końcu nie głównie bohaterowie i nie pierwsze twarze serialu.
    Pozdrawiam

  8. tiramisu, zgadzam się z tobą zupełnie. myślę, że gdyby wątek i uczucie między głównymi bohaterami było naprawdę widoczne i wciągające, to nie widzielibyśmy jakiś innych niedociągnięć.

    chociaż mnie też prawdę mówiąc bajkowa konwencja nie przeszkadza. ale bardzo przeszkadza mi brak emocji na ekranie. bo te widzę tylko ze strony artura. mam wrażenie, że monika to nic nie czuje, ona tylko sobie jest. a przez to cały wątek miłosny jest zupełnie nieemocjonujący, no chyba, że monika kiedyś się w tym arturze zakocha? ale przecięż mówią, że już się zakochała. to dlaczego tego zupelnie nie widać?

  9. sylwiaZ – w wątku marka i uli nie był emocji???? więcej było u violki i sebastiana??? niesamowite, naprawdę, że można tak to oceniać. to znaczy, nie chcę napisać, że to źle, że tak myślisz, czy coś, ale z takim podjeściem spotkałam się po raz pierwszy.

    bo zdecydowana większość zagryzała zęby i wciskała paznokcie w skórę dłoni właśnie z powodu emocji między ulą i markiem. fakt, emocji finezyjnie i nie wprost pokazanych, ale za to jakich…
    ale, jak widać, każdy ma swoją własną interpretację.

  10. nie wiem, moze ja wymagam czegoś innego od seriali. Nie chodzi o wiecej emocji, nie napisłam tak, ja po prostu nie lubię łzawych wątków, czyli NUDNYCH watków, w których bohaterowie zachowują się jak książe i księżniczka z bajki, każdy sobie cierpi sam w domu, a później jak w bajce magiczny pocałunek i wielki baner z napisem „The end” – a takim wątkiem stał sie wątek wielkiej pani Urszuli po przemianie i Marka. Bezsensowne było, ze na tyle odcinków (235 bodajże, w tym jakies conajmniej 40 po przemianie Uli!) scenarzyści nie umieli jakoś rozwiązać ich wątku, doprowadzić do jakichś wyznań, porządnej rozmowy miedzy bohaterami wcześniej niż w ostatnim odcinku.

  11. wiesz, dla mnie, to właśnie przez te 40 parę, w właściwie sześdziesiąt parę odcinków (po zarządzie) scenarzyści ten ich wątek rozwiązywali.
    a że sytuacja ich była wyjatkowo trudna, to i trudne i czasochłonne było jej rozwiązywanie. dla mnie zupełnie niewiarygodne byłoby pogodzenie się ich wcześniej i łatwiej. za łatwe, za banalne i zbyt nierealne i na dodatek nie wróżące dobrze na przyszłość. oni musieli przejść przez swoje własne piekło, każdy z nich, by docenić wspólne szczęście. i według mnie, to było widać.
    ale każdy lubi co innego (na szczęście), więc nie będziemy chba po raz kolejny rozpoczynać dyskusji na temat wyższości świąt bożego narodzenia nad wielkanocą ;).

    poza tym, to zupełnie nie ten temat. w pws ja emocje widzę tylko z jednej strony. i to mi bardzo przeszkadza.

  12. SylwiaZ
    kwiecień 7th, 2011 at 18:06
    Oczywiście, że połączenie gatunków dodaje smaczku, ale połączenie, a nie mieszanie.
    Przez 5 odc. komedia, następne 5 obyczajowe, następne kryminał, następne melodramat…To sprawia, że serial staje się monotematyczny i nudnawy w danym tygodniu.
    Nie mogę znaleźć równowagi w tych proporcjach.
    Tak, zgadzam się postaci drugoplanowe jak np. Aneta + Feliks są lepiej poprowadzone bardzo mi się podobają. A teraz ich jak na lekarstwo.
    Co do Seby i Violki a Uli i Marka. Chociaż ich relacje były prowadzone równorzędnie, to wątek V+S znalazł prawdziwe zakończenie. Ale wiesz jednak to był inny kaliber nieporozumień między zakochanymi.
    Przy Uli i Marku miałam zapewnioną huśtawkę emocji.
    Przy Violi i Sebie humoru.
    Ja jestem rozczarowana ost. 5 odcinkami Brzyduli. Wiem, że wypełniali konwencje „odbitych luster”, ale i tak finałowy odcinek to była totalna porażka.

  13. Następny dowód na to, że Monika nie jest zakochana w Arturze.
    Czy dziewczyna czująca coś do faceta, gdy on widzi ją w niedwuznacznej sytuacji odejdzie bez domagania się wyjaśnień od sprawcy zamieszania i nie obchodzi jej co on może naopowiadać twojemu wybranemu? Ja bym się domagała.
    Następna nielogiczność postępowania.
    Jak Monika, która bała się zbliżyć do wody, odchodząc skręca na najwęższy przesmyk, gdy na wprost ma bezpieczną drogę.
    Jeżeli scenarzystom chodziło o wpadnięcie do wody, to sensowniej by było gdyby Monika wpadła do niej w wyniku obrony i szamotaniny z Maćkiem. Wtedy był by też powód do
    przyłożenia Maćkowi i wyrzucenia go z pracy.

  14. do Wesoła nowinka
    skąd wiesz że minika zajdzie w ciąże albo że artur oświadczy sie monice?????????????????????????????

  15. Klaudynka
    kwiecień 12th, 2011 at 19:29
    Wesoła nowinka, nie wie. Oglądała oryginał i skróciła wszystko.
    Monika jeszcze nie będzie w ciąży, choć wszyscy będą myśleli, ze tak. O to pobiją się Artur z Czarkiem.
    Jeżeli Monika rzeczywiście będzie przyszłą mamą, to dopiero w drugim sezonie pod koniec serialu jak już będą z Arturem po ślubie.
    Ale tego wątku akurat nie życzę sobie w naszej wersji.

  16. Wszyscy jesteście beznadziejni, bardziej niż ten film.. skoro on tak bardzo was wkurza i nie podoba się to po co w ogóle go oglądacie?? ;/ żenada.. a tak na marginesie to film „Prosto w serce” nie ma nic wspólnego z „Brzydulą” tylko jest polskim odpowiednikiem „Zbuntowanego anioła” ;D

  17. KaPe, co za bzdury opowiadasz…. Prosto w serce jest na licencji Sos mi vida, a nie Zbuntowanego aniola! Nie pisz jak nie wiesz, bo mozesz wprowadzic kogos w blad…

  18. Ja bardzo lubię ten serial i też mnie denerwują ludzie, którzy piszą ..”kłocą sie i godzą, beznadzieja” gdyby nie to, serial by trwał 3 odcinki- w 1 szym zapoznanie, 2 zakochanie, 3 ślub-to by dopiero była nuda..ech ludzie jesteście okropni, pesymistyczna polska szara rzeczywistość…

  19. Po prostu zero!!! Mnie to najbardziej denerwóje ta Konstancja…Co do słowa zgadzam się z Natallią, ale no proszę. Niby tak kocha Artura i chce za niego wyjść, a z drógiej strony zarywa do Czarka który kocha Monikę. To jest takie zakręcone!Nienawidzi dzieci, a ciągle im pomaga żeby zdobyć zaufanie Artka. Notak i jeszcze ON. Taki poukładany facet?! Pozory mylą bo Arturek to zwykłe zero! Najpierw kocha Konstancje. Potem zostawia ją pod pretekstem udawanej ciąży tylko po to, aby być z Monią. NO I ZNOWU zostawia Monie dla Konstancji.Ten dureń ma się za idealnego faceta. Łatwo go urazić. Żalll i tyle! Czy to takie ciężkie wymyślić coś samemu zamiast naśladować inne znane seriale? No poprostu coraz bardziej jak „majka”. To miał być serial komediowy. A teraz wszyscy będą tacy smentni. Początek był dobry nawet bardzo. Widać po waszych opisach coraz gorzej. Z prawie wszysdkim się zgadzam. Mam nadzieje że coś się niedługo zmieni, albo kończe z tym serialemi marnowaniem czasu na czytanie zwiastunów. trzymam kciuki za poprawienie akcj!!!

  20. Ja uwazam tak. ze ten serial to ogolnie nieporozumienie jakies. ta fabula jest bez sensu. ogladam odcinek za odcinkiem i wiem ze i tak nic ciekawego sie wydarzy. tak samo jak Monika miala problem by pocałować Artura. ile to Trwalo 20 odcinków? niech zacznie sie cos dziac miedzy nimi a nie tylko spiski Rafała ktoremu wszystko wychodzi a reszta jest odrzucona na pozniejszy plan.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *