Jako, że w piątek nie zdążyłam oglądnąć odcinka, a serial wygrał podsumowanie tygodnia - nadrobiłam i oceniam.

Ostatnio zastanawiałam się dlaczego w “Lekarzach” tak rzadko pojawiają się znani aktorzy w rolach pacjentów szpitala. I proszę! Zagadka się rozwiązała - wszystkie znane nazwiska przeszły do “O mnie się nie martw”! ;)

W siódmym odcinku mogliśmy obserwować grę m.in.: Bartosza Świderskiego, Magdaleny Lamparskiej, czy Rafała Królikowskiego - w roli lepkiego jak lodowy rożek - oszusta i naciągacza.

Spotkania z mężczyznami, poznanymi w internecie całkiem udane. Na wyróżnienie zasługuje erotoman gawędziarz. Nie dziwiłam się Idze, która postanowiła “wyprosić” natręta z kawiarni.

Dalej mam jednak zastrzeżenia co do scenariusza.
Zakrzywianie czasu.
Powiedzcie mi w jaki sposób dziewczyna, która przegrała sprawę alimentów tak szybko znalazła mecenasa Kaszubę w restauracji?
Przecież wyraźnie widzieliśmy, że Marcin pod Sądem wsiada w samochód i jedzie na umówione spotkanie z Igą. Nikt go nie śledził, a kawiarnia znajdowała się w zupełnie innej części Warszawy.

Nie kupuję również czułej scenki w parku. Ostra i pyskata Iga zwierza się Marcinowi i co zupełnie mi nie pasowało - kładzie czule głowę na jego ramieniu…
Namiętne pocałunki i wyznania, kiedy nie przeszli jeszcze ze sobą na “Ty”.
Myślę, że scenarzyści wlepili ten wątek na szybko, tylko po to aby widzowie zobaczyli jak między parą głównych bohaterów rozwija się uczucie.
Ale ja osobiście żadnej chemii pomiędzy nimi nie widzę. Bardzo mi przykro.

Na uwagę zasługuje również podróż ojca z córką. I nawet nie będę się czepiać, że bardzo było widać, że auto podróżowało na lawecie.
Ale do diaska! Tyle ludzi na planie i nikt nie zauważył złożonych lusterek?

Na plus tajemnicza znajomość Wiktora z licealną koleżanką Joanny i wszystkie sceny w Kancelarii, która podzieliła się na dwa obozy. Tomek ewidentnie trzyma z nową sekretarką, a Marcin ze sprzątaczką.
+  niezmiennie za aktorstwo.
3,5 bobra.