Dopiero po odcinku zdałam sobie sprawę, że tęskniłam za tym serialem - mam nadzieję, że Wy stęskniliście się za bobrami ;) które będą wpadać regularnie co tydzień.
Była, “jeszcze” nie była żona Jerzego czyli Ela to jedna z największych zołz w polskim serialu. Martwiłyśmy się, że kolejne odcinki drugiej serii będą kopiowane z pewnego schematu - i to się stało. Ona nie chce dać rozwodu, interesuje się jego nową znajomością i robi przedstawienia.

Jest jednak trochę inaczej. Ela rozmawiająca po niemiecku przypomina członka SS, nie bawi się w subtelności, będzie z nią bardzo, bardzo ciekawie. Pocięcie paszportu zupełnie mnie nie przekonało - wszakże jesteśmy w Unii europejskiej i do Niemiec można wyjechać na dowód osobisty. A pociętego dowodu nie zauważyłam.

Akcja porodowa z udziałem wszystkich członków rodziny, przyjaciół i dalszych znajomych robi wrażenie ;) Jak we włoskiej rodzinie, wszyscy krzyczą, wrzeszczą na siebie, momentami zapominając o rodzącej.
Wiemy już jak synek Anki będzie miał na imię, cudowna Irenka, która jak każda babcia zmiękcza wyrazy zwracając się do wnuka.

I po Maćku chciałoby się rzec. Świetnie, że Anka nie tłumaczyła się długo z zakończenia znajomości i zwodzenia przystojnego architekta, a nawet przeprosiła za to w rozmowie z Mańką.

Gruba jak zwykle cudowna, chociaż było jej zdecydowanie za mało. Podobnie jak scen z udziałem “Żabć”. Piotr Adamczyk w pierwszym odcinku był rewelacyjny! Scena z obdarowaniem ukochanej Beatki szarawym giezłem przypominającym spadochron wywoła uśmiech na każdej twarzy, podobnie jak specjalny zestaw kolacyjny i opowieść o swoim syneczku z puckami. Przy okazji zauważyłam, że Pan Piotr ma coraz bielsze zęby.

Nie mam pojęcia jak się robi zupę z sałaty - ale wyglądała bardzo efektownie. Pola w swoim żywiole, chociaż dopadła ją szara rzeczywistość. SZOK jej mężczyzna zamiast Bacha woli zobaczyć mecz i napić się piwa? :)

Świetny syn Jerzego. Mimo młodzieńczego buntu i prostych “fochów” rozumie, że jego ojciec musi wracać do Polski. Widać, że mają rewelacyjny kontakt.

Scena z telefonem wywoła u Was wzruszenie - bardzo dobrze przemyślany zabieg scenarzystki, przy okazji promujący Orange (i nie pojawiła się plansza, że będziemy mogli zobaczyć product placement - uroki darmowego online ;)

Przepis na życie wraca w bardzo dobrym stylu. Mimo, iż zabrakło kilku wątków, produkcja nadal dopieszcza fanów.
Nie chcę na początku dawać max bobrów, bo zawsze można się do czegoś przyczepić. Nie ma tragicznego spadku formy, która zdarzała się przy innych produkcjach, można powiedzieć, że Przepis rozkręca się na nowo. Po prostu, po przerwie powrócił świetny serial. Da się?

4 bobry

Tutaj link do darmowego Przepisu.