Nie mam pojęcia co się stało. Wczoraj wieczorem legalnie dało się obejrzeć najnowszy odcinek na VOD. Dzisiaj czwarty epizod zniknął w niewyjaśnionych okolicznościach ;) Mam nadzieję, że serial będziemy mogli oglądać jeszcze za darmo (trzymam za to kciuki).
No nic nie poradzę, że jestem kobietą i lubię oglądać łzawe historyjki o losach innych kobiet. Tym lepiej, jeśli są dobrze napisane, obsadzone i zagrane!

I przepis na życie bardzo dobrze wkomponował się w ogólną tendencję seriali o tym, że nieszczęśliwa kobieta traci wszystko, zaczyna swoje życie od nowa i… tym razem nie wyjeżdża na wieś aby na łonie przyrody odkrywać swoje możliwości. I bardzo dobrze, że Anka została w Warszawie. Nie każda kobieta ma mamę/ciocię lub wakat w małym mieście. Niektóre muszą przetrwać, mocno zaciskając zęby w takiej właśnie Warszawie.

Czwarty odcinek też bardzo dobry. Jedynym zgrzytem była sprawa zakupu łóżka. Takie spieranie się i darcie przysłowiowych “kotów” w zasadzie widujemy w każdej telenoweli. Świetnie, że Agnieszka Pilaszewska - autorka scenariusza postanowiła wystąpić w napisanej przez siebie historii. Był to tylko epizod, kobieta, która poświęciła całe życie na budowanie kariery zawodowej dowiaduje się u ginekologa, że nie jest w ciąży. Ma menopauzę. Wyszło bardzo dobrze (oczywiście nie dla bohaterki).

Beatka nadal pozostaje moją ulubienicą. To co ona robi z “Andrzejkiem” jest cudowne. Były już kochanki dobre (to żona bywała okrutna i złośliwa), były już kochanki młode i głupie, były kochanki szantażystki, znajome z przeszłości i uwodzicielki. Ona jest zupełnie inna. Okazuje się, że jest bardzo mądrą kobietą, bardzo dobrym lekarzem, ma świetny kontakt z pacjentami… a jednak. Jak trzeba gra słodką idiotkę, jeśli chce zmusić do czegoś swojego partnera wystarczy jedno spojrzenie. Wahania nastrojów, a nawet tembr głosu - rewelacja. Maja Ostaszewska rewelacyjnie gra “tę drugą”. I powinnyśmy zmuszać mężczyzn do oglądania Przepisu na życie - w celach ostrzegawczych ;)
Obecnie chce mieć dziecko. W zasadzie co ma Andrzejek do gadania?

Ciekawy wątek nastolatków, chociaż babcia i jej próby ukrycia gości w sypialni jeszcze lepsze. Trzeba też docenić całą ekipę jej znajomych - aktorsko pierwsza klasa. Na chwilę pojawił się Lesław Żurek i wyglądał świetnie. Podobnie jak zupa - krem z marchwi. Dbałość o szczegóły podawania potraw też doceniam :)

Pola i jej występ z szefem (serio myli mi się Mariusz Drężek występujący w dwóch serialach w rolach szefa - bo i w Chichocie losu również go nie lubię) śmieszny i pokazuje jak kobieta rozprawia się z nielojalnymi facetami. Dobrze, że w jej życiu pojawi się Pan, który zakochał się od pierwszego wejrzenia.

Produkt placement na razie do strawienia. Ułamki sekund a to na masło Lurpak, a to na Prymat. Obawiam się, że po sukcesie serialu będziemy musieli oglądać aktorów zachwalających produkty kulinarne - a jak wiemy jest tego mnóstwo.

Serial jest babski. Ale to dobry serial. Nie ma gadania o niczym, wątki prują do przodu i pojawiają się nowi bohaterowie.
Czwarty odcinek również zasługuje na 4 bobry. No co poradzę. Podoba mi się ;) Nie mam za co ująć. W zasadzie dodać też nie mam za co - czekam na Ankę w kuchni. I zobaczymy co z tym Szycem.

fot.przepisnazycie.plejada.pl