Mam dokładnie ten sam problem co Jerzy i Anka - nie nagrywam się na automatyczne sekretarki. I może dlatego kilka ważnych informacji umknęło mojej uwadze ;)
Szkoda, że nie było jednak wcześniej “zapowiadanego” miesiąc później, jednak z drugiej strony widzę jak brak Jerzego w ostatnim odcinku może wpłynąć na scenarzystów, którzy właściwie nie zamknęli dobrze żadnego z głównych wątków!

Beatka jest w ciąży! Miałam taką nadzieję i tak się stało. Scena pojednania i uścisków z Polą oraz wyznania Pani doktor były bardzo wzruszające. I bardzo otwarte na drugi sezon.

Było dzisiaj mało akcji i bardzo mało happy-endów. Bardzo dobrze, że nie zafundowano nam wielu scen z Maćkiem, który miałby się stać idealnym partnerem dla Anki. Dziękujemy (chociaż wiemy, że tak nie jest, a ona kocha Jerzego).

Niezły zabieg ze zdjęciami i muzyką, które widzieliśmy już wcześniej. Ale Anka szukająca Jerzego po całym mieście - to już było setki razy. I nadal nie dowiedzieliśmy się, czy Maciek jest detektywem wynajętym przez Cezarego. Na razie nic na to nie wskazuje.

Było jedno danie, Pola jest szczęśliwie zakochana, a Klemens “właściwie” się oświadczył. Wiemy też, że ta wyzwolona kobieta chce mieć dziecko. Mam nadzieję, że w finale przyszłej serii zobaczymy ją w ciąży.

Cały odcinek przysłoniło ognisko i zagubiony telefon. Zakochana para nie porozmawiała, scenariusz został otwarty ale widzowie - czyli ja - mają żal. Czuję niedosyt i ciąża Beatki + pojawienie się nowego obiektu zainteresowań Zosi niczego mi nie wynagradza. Przez 12 odcinków śledziłam losy Anki i Jerzego właśnie po to aby w finale zobaczyć parę razem.

Tylko komórka zostawiona na ławce i kilka bardzo dobrze dobranych piosenek. Anka rodzi i jak wiemy będzie przy niej Beata.

Przepis na życie przyzwyczaił nas do najwyższej jakości. Ale finał, na który każdy z nas bardzo czekał, zupełnie obniżył loty. Oczywiście po raz kolejny powtarzam - wątki będą kontynuowane w II serii.  I bardzo dobrze, że zakończyło się porodem Anki… ALE.
Ale nie o to mi chodziło. Przez cały odcinek liczyłam na więcej.

Bardzo dużo wątków zostało urwanych, było kilka rozmów, jednak brakowało mi słynnego “WOW”, z którego słyną amerykańskie seriale. U nas “jakby” zabrakło odcinka finałowego… i na dalszy bieg wydarzeń musimy poczekać do września. Zabieg bardzo dobry. ALE dla widzów, “którzy ściskali kciuki z nadzieją” - wielkie rozczarowanie.

Rozgoryczona uznaję, że to najsłabszy odcinek w serii. 2 bobry.