Są takie seriale, w których akcja zostaje przedstawiona w streszczeniu, które opiewa na kilka zdań. Przepis do nich nie należy. Anka dostała pracę na zmywaku ale co się z tym wiąże wiemy dopiero po zakończeniu odcinka.
Od pierwszego epizodu doceniam nowy serial TVN za pomysł, obsadę, dialogi i potrawy - i tym razem było tego pod dostatkiem.


Czekałam na pojawienie się wątku szefa kuchni, jak i samej kuchni w serialu o miłości do gotowania. I wyszło świetnie. Naprawdę nie mam się do czego przyczepić. Podejrzewam, że kuchnia działająca z taką obsadą i przy takim kucharzu nie musi prosić o pomoc Magdy Gessler.
Prymat podobnie jak Apart pojawia się w każdym wątku związanym z jedzeniem. Ale wiecie co - tym razem  zupełnie mi to nie przeszkadza!

Czekam aż Anka niczym szczurek z filmu Ratatuj pokaże swoje kulinarne możliwości, a może nawet uratuje jakąś potrawę? Dużo świeżych składników - warzyw i ziół i bardzo smacznie to wygląda. Naturalnie i kolorowo.  Smażenie, gotowanie, desery - ślinka cieknie. Smaczki - puszczanie muzyki podczas gotowania - z wieży stereo, podobne do scen z serialu Nip/Tuck. I szef, który wyznaje pracownicy, że on by jej nie przyjął. Anka byłaby naiwna, gdyby uwierzyła w te zapewnienia - nie wiem jak manager mógłby zapewniać o kompetencjach pracownika (w ciąży), to bez zgody szefa nigdy nie dostałaby tej posady.

Nie rozumiem jeszcze wątku Maćka, który łazi za główną bohaterką jak wierny pies. Ale podejrzewam, że niebawem się dowiemy. Chłopak ma być nieszczery i nie do końca prawdomówny - na razie jest ideałem. Mało matki i jej doborowego towarzystwa - ale naprawdę w tym odcinku nie byli potrzebni. Podobnie jak Beata i jej Andrzejek. Maja Ostaszewska powinna dostać nagrodę za rolę drugoplanową  - nie wiem w jakim plebiscycie. Jak nie dostanie trzeba takowy utoworzyć ;)

Pola i jej nowy facet - palce lizać.
Uwielbiam moment, kiedy kobieta sturlała się ze skarpy. Mam nadzieję, że Panią Edytę zastąpiła kaskaderka. Śruba i rymująca Gruba również się Uda :) Wątek miłości nastolatków cudny i każda z nas, będąc nastolatką chciałaby aby świetny chłopak odrzucił zaloty ładniejszej i lepiej ubranej koleżanki.

Nie było nachalnego produkt placement, przyprawy nie raziły w oczy.

Mimo krytycznych uwag, które czytam na temat tego serialu, uważam, że Przepis na życie to najlepszy debiut tego roku.
“No dobra… mów mi żabko”. 5 słusznych bobrów. I rzadko kiedy polski serial robi mi to, że nie mogę się doczekać kolejnego odcinka.

fot.http://przepisnazycie.plejada.pl