Przepis na życie – po odcinku 7

Serial nadal się nie zważył. Mało tego nie ma zakalca, akcja nasiąka jak dobry biszkopt. Ogląda się świetnie. Mimo, że to serial o Ance dzisiaj trochę brakowało mi jej byłego męża i nowej miłości. Ale jak zwykle wszystkie składniki odpowiednio wyważone i jak zwykle bardzo, bardzo dobrze!

Brakowało mi trochę gotowania. W sensie tryskających składników, świeżych owoców i zbliżeń. Oczywiście była przepiękna kolacja dla mamy i córki – mimo braku czasu rewelacyjnie podana. Dawno nie jadłam dobrych pierogów – dlatego zazdroszczę bohaterom, pulpeciki lepione z wielkim pietyzmem, pojedynczo wrzucane do wrzątku. Ślinka cieknie.

Mańka i Grochol świetni, Gruba jak zwykle rozbrajająca, chociaż pojawiła się tylko na chwilę. Jak zwykle cudowna Pola – jak mogła nie rozpoznać siebie w rzeźbie? 😉 Uśmiałam się jak norka.
Klemens będzie moim kolejnym ulubieńcem. A Pola musi znaleźć jakąś pasję – będzie nią gra na wiolonczeli.

Jerzy – czyli Borys Szyc też daje radę. O tym, że to dobry aktor wiemy od dawna, powinien trochę popracować nad dykcją, trzeba się mocno wsłuchać przy kilku jego kwestiach. Raz podły, cyniczny i arogancki, innym razem świetny pracodawca, który potrafi docenić inwencję pracownika. Anka na razie nie dostrzega jego dobrych stron. Poczekajmy kilka tygodni. Zastanawia mnie nadal Maciek. Wiemy już, że jest dobrym i bardzo bogatym architektem. Aż dziwne, że polubił kobietę z przeszłością, w ciąży i pracującą na zmywaku. Czego on od niej chce? Tak przystojny, bogaty i znany mężczyzna może przebierać w znajomościach jak w ulęgałkach – nie zastanawia Was dlaczego tak bardzo zabiega o Ankę? Mnie bardzo.

Główny wątek odcinka – czyli „powrót taty”. Śledzona Irena, jej spotkania z grupą wsparcia jak zwykle rewelacyjne. Nie wiem co sądzić o Tomaszu Stockingerze w roli jej męża i ojca Anki. Wstrzymam się jeszcze do następnego odcinka. Nie wiem czy to przez Panią Dorotę Kolak, czy scenariusz na razie nie jest najgorzej. W zasadzie dopiero dzisiaj porównując Pana Tomasza do innych znajomych Ireny zauważyłam, że Pan Stockinger bardzo „ładnie” się starzeje.
I tak ni z tego, ni z owego Anka została postawiona przed faktem – to ja, twój tata, o którym nie wiedziałaś.

Docenię po raz kolejny muzykę. Inna jest podczas gotowania, inna podczas rozmów bohaterów, inna w momencie, kiedy widzimy najmłodszych członków serialu. Świetna relacja matka-córka. Mańka jako pierwszej o pocałunku opowiada Ance.
Brakowało mi trochę duetu Beatka-Andrzej. Poza tym, nadal uważam, że to najlepszy serial w wiosennej ramówce (wiem, nudna jestem 😉
4,5 bobra

7 odpowiedzi do “Przepis na życie – po odcinku 7”

  1. ja lubię spoilery a nie oglądam na vodzie. Napiszcie co dokładnie sie wydarzy miedzy dzieciakami (super wątek, dawno nie widziałam tak fajnego romantycznego wątku młodziezy w polskim serialu, np. w Brzuduli moim zdaniem nie było tej chemii miedzy Kingą a Ulki bratem). I jakie będą sceny Anka- Jerzy??? Ile w ogóle jest odcinków Przepisu??? Na rozwój wypadków miedzy nimi chyba poczekamy do drugiej serii, cos tak myślę…

  2. Maciek od razu wydawał mi sie podejrzany. Nie mogę oprzeć sie wrażeniu, że to nie jest ot taki sobie dobry chłopaczek. Zreszta, patrząc na chemię, która rodzi sie w kuchni między Anką a Jerzym to po prostu niemożliwe, żeby Anka była z Maćkiem.
    Dla mnie serial jest na wysokim poziomie, świetni aktorzy, duży atut to muzyka. Rewelacja.
    Wątek Ireny i jej szalonych przyjaciół jest super ( uśmiałam się dziś, jak Irena wystraszyła się jak zobaczyła mężulka ).

    Pani Pilaszewska napisała świetny scenariusz. Nie jestem fanką książek serialowych, ale historię Anki w formie powieści przeczytałabym z wielką przyjemnością … 🙂

  3. Dojdzie do pierwszego romantycznego pocałunku na schodkach Mańki i Grochola. Będzie też wyznanie uczuć.
    Anka-Jerzy – wspólny obiad (pierogi z budki). Anka nadal uważa go za gbura 🙂

  4. Mnie Maciek nie niepokoił tylko przez pierwszych kilka scen. Pózniej te chodzenie za Anką zaczęło mi się wydawać mocno podejrzane. Dziwi mnie trochę jej nieostrożność, facet pojawia się znikąd, a jej nie zapala się żadne pomarańczowe światełko.

  5. No, musi coś być z tym Maćkiem, nie wierzę, żeby po prostu sobie upatrzył Ankę i za nią łaził z tego powodu. Takie rzeczy się nie zdarzają. Zwłaszcza, że nie jest to Gisele, w sensie powalająca uroda, chociaż uważam, zę Magda K. moze sie podobać:) Ale totalnie nie mam pomysłu o co moze chodzić? Moze Andrzej miał wyrzuty sumienia i go nasłał, zeby zrekompensować żonie, byłej zresztą, porzucenie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *