Serial nadal się nie zważył. Mało tego nie ma zakalca, akcja nasiąka jak dobry biszkopt. Ogląda się świetnie. Mimo, że to serial o Ance dzisiaj trochę brakowało mi jej byłego męża i nowej miłości. Ale jak zwykle wszystkie składniki odpowiednio wyważone i jak zwykle bardzo, bardzo dobrze!

Brakowało mi trochę gotowania. W sensie tryskających składników, świeżych owoców i zbliżeń. Oczywiście była przepiękna kolacja dla mamy i córki - mimo braku czasu rewelacyjnie podana. Dawno nie jadłam dobrych pierogów - dlatego zazdroszczę bohaterom, pulpeciki lepione z wielkim pietyzmem, pojedynczo wrzucane do wrzątku. Ślinka cieknie.

Mańka i Grochol świetni, Gruba jak zwykle rozbrajająca, chociaż pojawiła się tylko na chwilę. Jak zwykle cudowna Pola - jak mogła nie rozpoznać siebie w rzeźbie? ;) Uśmiałam się jak norka.
Klemens będzie moim kolejnym ulubieńcem. A Pola musi znaleźć jakąś pasję - będzie nią gra na wiolonczeli.

Jerzy - czyli Borys Szyc też daje radę. O tym, że to dobry aktor wiemy od dawna, powinien trochę popracować nad dykcją, trzeba się mocno wsłuchać przy kilku jego kwestiach. Raz podły, cyniczny i arogancki, innym razem świetny pracodawca, który potrafi docenić inwencję pracownika. Anka na razie nie dostrzega jego dobrych stron. Poczekajmy kilka tygodni. Zastanawia mnie nadal Maciek. Wiemy już, że jest dobrym i bardzo bogatym architektem. Aż dziwne, że polubił kobietę z przeszłością, w ciąży i pracującą na zmywaku. Czego on od niej chce? Tak przystojny, bogaty i znany mężczyzna może przebierać w znajomościach jak w ulęgałkach - nie zastanawia Was dlaczego tak bardzo zabiega o Ankę? Mnie bardzo.

Główny wątek odcinka - czyli “powrót taty”. Śledzona Irena, jej spotkania z grupą wsparcia jak zwykle rewelacyjne. Nie wiem co sądzić o Tomaszu Stockingerze w roli jej męża i ojca Anki. Wstrzymam się jeszcze do następnego odcinka. Nie wiem czy to przez Panią Dorotę Kolak, czy scenariusz na razie nie jest najgorzej. W zasadzie dopiero dzisiaj porównując Pana Tomasza do innych znajomych Ireny zauważyłam, że Pan Stockinger bardzo “ładnie” się starzeje.
I tak ni z tego, ni z owego Anka została postawiona przed faktem - to ja, twój tata, o którym nie wiedziałaś.

Docenię po raz kolejny muzykę. Inna jest podczas gotowania, inna podczas rozmów bohaterów, inna w momencie, kiedy widzimy najmłodszych członków serialu. Świetna relacja matka-córka. Mańka jako pierwszej o pocałunku opowiada Ance.
Brakowało mi trochę duetu Beatka-Andrzej. Poza tym, nadal uważam, że to najlepszy serial w wiosennej ramówce (wiem, nudna jestem ;)
4,5 bobra