Ciężko mi dzisiaj pożegnać się z Przyjaciółkami, chociaż wiem, że nowe odcinki pojawią się już w wiosennej ramówce.
W zasadzie po finale - nie wyobrażam sobie innej możliwości.

I powiem szczerze - nie mam pojęcia dlaczego finały sezonów tak się Polsatowi nie udają. Na krawędzi, w ostatnim epizodzie zaliczyło dramatyczny spadek formy. I tak też jest w przypadku Przyjaciółek.

Końcówka trzeciego sezonu była po prostu rewelacyjna - pamiętam jak płakałam i śmiałam się na przemian. Burza emocji i uczuć i pięć bobrów na deser.

Dzisiaj nie będę tak szczodra, bo w zasadzie nie bardzo rozumiem co się wydarzyło.
Cały epizod zdominował ślub Stefy - którą uwielbiam. Wybieranie sukienki, rozmowy z córką - owszem miłe i bardzo dobrze zagrane (bardzo lubię duet Sokołowska - Kolak).
Reszta taka sobie.

Ale po kolei.
Szymon i Inga w końcu razem.
Była żonka, tradycyjnie w polskim serialu postanowiła w końcu wyprowadzić się z życia zakochanych. Pomimo wydarzeń z Hanią nie będę tęsknić za Pauliną.
On chciał uratować ukochaną przed wybuchem gazu, było uderzenie w głowę, był seks i wyznanie miłości w USC.

Anka przyznała się Maćkowi do bycia alkoholiczką, a on dla niej chce zrezygnować z wyjazdu do Ameryki aby robić doktorat. “Szczeniak” mi zaimponował. Myślałam, że to niebieski ptak, który żyje z kursów jogi, a tutaj popatrzcie - biofizyk. Fiu Fiu ;) Niezła partia trafiła się naszej Ance.
Ostatecznie chłopak postanowił się oświadczyć. Było wzruszająco, jednak nie dostaliśmy żadnych odpowiedzi, czy deklaracji.

Zuza na ślub matki zaprosiła Łukasza, który przeszedł jej test na tancerza cha-chy.
Stefa natomiast zaprosiła Wojtka i wyjawiła zdumionej córce, że obaj panowie darzą ją uczuciem. I nasza biedna Pani Prezes miała sporo do przemyślenia.
Wojtek zachował się jak gbur i chociaż wiem, że był zazdrosny i zdenerwowany - nigdy nie podejrzewałam, że zacznie jakąkolwiek szamotaninę. To mi nijak do niego nie pasowało. Mam wrażenie, że jego zachowanie było napisane przez scenarzystów tylko po to, aby nie był aż tak kryształowy.
Była prośba powrotu, a na deser bójka.

Sebo rwał się do pocałunków, ale Patrycja postanowiła na dobre wyrzucić go ze swojego życia. I kiedy już zaczęłam martwić się, że ten przesympatyczny fryzjer na dobre zniknie z “Przyjaciółek” stało się to - co w każdej dobrej telenoweli. Zazdrosny Michał podglądał ich pożegnanie - z buziakiem włącznie - przez firankę.
Ona nie wie co go ugryzło, on twierdzi, że został mężem tylko po to, aby mogli adoptować dziecko.
I w finale ściągnął obrączkę i wsiadł wraz z Moniką do taksówki (pojawiła się Natalia Klimas czyli femme fatale polskiego serialu).

Finał czwartego sezonu był jednym z najsłabszych odcinków w tym sezonie. Obawiam się nawet, że najsłabszym.

Za Dagmara i jego próby tańca, za Maćka i Ankę.

3 bobry.
Chociaż mam wrażenie, że tym razem zawyżyłam ocenę o 0,5 bobra.

Ps. Przyjaciółkom zabrakło dwóch odcinków i żałuję, że zakończyły się właśnie w takim momencie.