Przyjaciółki 4×11 „Może być bez kankana” – po finale sezonu

Ciężko mi dzisiaj pożegnać się z Przyjaciółkami, chociaż wiem, że nowe odcinki pojawią się już w wiosennej ramówce.
W zasadzie po finale – nie wyobrażam sobie innej możliwości.

I powiem szczerze – nie mam pojęcia dlaczego finały sezonów tak się Polsatowi nie udają. Na krawędzi, w ostatnim epizodzie zaliczyło dramatyczny spadek formy. I tak też jest w przypadku Przyjaciółek.

Końcówka trzeciego sezonu była po prostu rewelacyjna – pamiętam jak płakałam i śmiałam się na przemian. Burza emocji i uczuć i pięć bobrów na deser.

Dzisiaj nie będę tak szczodra, bo w zasadzie nie bardzo rozumiem co się wydarzyło.
Cały epizod zdominował ślub Stefy – którą uwielbiam. Wybieranie sukienki, rozmowy z córką – owszem miłe i bardzo dobrze zagrane (bardzo lubię duet Sokołowska – Kolak).
Reszta taka sobie.

Ale po kolei.
Szymon i Inga w końcu razem.
Była żonka, tradycyjnie w polskim serialu postanowiła w końcu wyprowadzić się z życia zakochanych. Pomimo wydarzeń z Hanią nie będę tęsknić za Pauliną.
On chciał uratować ukochaną przed wybuchem gazu, było uderzenie w głowę, był seks i wyznanie miłości w USC.

Anka przyznała się Maćkowi do bycia alkoholiczką, a on dla niej chce zrezygnować z wyjazdu do Ameryki aby robić doktorat. „Szczeniak” mi zaimponował. Myślałam, że to niebieski ptak, który żyje z kursów jogi, a tutaj popatrzcie – biofizyk. Fiu Fiu 😉 Niezła partia trafiła się naszej Ance.
Ostatecznie chłopak postanowił się oświadczyć. Było wzruszająco, jednak nie dostaliśmy żadnych odpowiedzi, czy deklaracji.

Zuza na ślub matki zaprosiła Łukasza, który przeszedł jej test na tancerza cha-chy.
Stefa natomiast zaprosiła Wojtka i wyjawiła zdumionej córce, że obaj panowie darzą ją uczuciem. I nasza biedna Pani Prezes miała sporo do przemyślenia.
Wojtek zachował się jak gbur i chociaż wiem, że był zazdrosny i zdenerwowany – nigdy nie podejrzewałam, że zacznie jakąkolwiek szamotaninę. To mi nijak do niego nie pasowało. Mam wrażenie, że jego zachowanie było napisane przez scenarzystów tylko po to, aby nie był aż tak kryształowy.
Była prośba powrotu, a na deser bójka.

Sebo rwał się do pocałunków, ale Patrycja postanowiła na dobre wyrzucić go ze swojego życia. I kiedy już zaczęłam martwić się, że ten przesympatyczny fryzjer na dobre zniknie z „Przyjaciółek” stało się to – co w każdej dobrej telenoweli. Zazdrosny Michał podglądał ich pożegnanie – z buziakiem włącznie – przez firankę.
Ona nie wie co go ugryzło, on twierdzi, że został mężem tylko po to, aby mogli adoptować dziecko.
I w finale ściągnął obrączkę i wsiadł wraz z Moniką do taksówki (pojawiła się Natalia Klimas czyli femme fatale polskiego serialu).

Finał czwartego sezonu był jednym z najsłabszych odcinków w tym sezonie. Obawiam się nawet, że najsłabszym.

Za Dagmara i jego próby tańca, za Maćka i Ankę.

3 bobry.
Chociaż mam wrażenie, że tym razem zawyżyłam ocenę o 0,5 bobra.

Ps. Przyjaciółkom zabrakło dwóch odcinków i żałuję, że zakończyły się właśnie w takim momencie.

25 odpowiedzi do “Przyjaciółki 4×11 „Może być bez kankana” – po finale sezonu”

  1. Nie mam nic do urywania finału w najciekawszym momencie i czekania na kontynuację wydarzeń. Ale dzisiaj miałam wrażenie, że wszystko tak szybko zostało posklejane bez ładu i składu, byle tylko było. I to mnie smuci 🙁

  2. Wyszło tak jakby, ktoś okradł Przyjaciółki z dwóch odcinków, albo co najmniej jednego. Dlatego im, to jakoś tak średnio wyszło.
    Szkoda Michała i Patrycji, że poszło, to w tą stronę.
    Teraz, to Anka i Inga są szczęśliwe. A u Zuzy oprócz relacji z matką, podoba mi się, to że stawia sytuację z Łukaszem jasno i mam nadzieje, że on u Zuzy już nic nie wskóra. No cóż Wojtkowi puściły nerwy, szczerze w tym całym emocjonalnym napięciu, które przeszli z Zuzą nie dziwię mu się. Jedno jest pewne Zuzie zależy dalej na Wojtku i pewnie u niej na tym skupi się przyszły sezon tak samo jak u Patrycji, bo Michał pewnie przyjdzie po rozum, ale czy nię będzie za późno. No nic pozostaje czekać i żałować, że Polsat nie dał 13 odcinków Przyjaciółkom.
    Dla mnie cały sezon na cztery bobry!

  3. Z Moniką może być ciekawie w następnym sezonie. Szkoda, że to już finał. Czegoś jakby brakuje po tych 11 odcinkach. Ale 3 bobry się należą, a za cały ten sezon to cztery dorodne na pewno. A wracając do finału to tak jak przez cały sezon lubiłam wątek Patrycji i Michała tak teraz uważam, że scenarzyści poszli w banał. Zachowanie Michała jest niedojrzałe. Temat Filipa też szybko umknął. Inga i Szymon nie wzbudzali u mnie nigdy jakiś większych emocji, ale fajnie, że im się udało. U Anki dosyć ciekawie. Zirytowały mnie docinki Julki w rozmowie o Maćku. Jej stosunek do matki jednak się nie zmienił, pomimo wielu wydarzeń w każdym z sezonów. Ślub Stefy rzeczywiście zdominował odcinek. Patrząc na Zuzę wydaje mi się, że już niedługo coś się w niej zmieni, w końcu pęknie. Wojtek nie potrafił zapanować nad emocjami. Trochę mi go szkoda jak widzę go z taką zbitą miną gdy łazi za Zuzą. I przestałam rozumieć co tak na prawdę ona teraz do niego czuje. Byłam pewna, że Monika wpadnie w tym urzędzie na Wojtka. Jestem ciekawa czemu tak jej postać nagle wplątali w kilka wątków. Bo zapewne namiesza u Patrycji i Michała, a skoro jest pasierbicą Kazimierza (ale wymyślili) to nie obejdzie się bez jej udziału w życiu Zuzy etc…

  4. Za cały sezon 4 bobry bym dała, gdyby właśnie nie finał. Ale dzisiejszy odcinek był taki sobie, a nawet powiem – słaby. To już poprzednie, nad którymi wylałam wiadra łez były zdecydowanie bardziej w klimacie „Przyjaciółek”.

  5. odcinek nie był zły, ale nie super jak dotychczasowe. Był lekki i przyjemny bez szału. Ja mam nie dosyt po finale. Czekałam na taką scenę, która sprawiła by z ciekawością czekała na kolejny sezon i newsy z planu. Nie było dawki emocji. Ja miałam wrażenie,że scenarzyści do końca nie byli pewni czy będzie kolejny sezon czy nie i zrobili taki trochę asekuracyjny odcinek, trochę szczęśliwych zakończeń( ślub Stefy, wyznanie miłości Ingi i Szymona) i niedopowiedzeń(pozostali bohaterowie) by zrobić kolejny sezon.

    Cały sezon super i mimo wszystko czekam na kolejny.

  6. zdzisiek to będzie jakies złe słowo 😉 W życiu nikogo nie zbanowałam poza spamerami. Kiedyś nie chcialo wejsć slowko HaLIN KI przez wyraz LIN KI

  7. Finał jak finał.Może spodziewaliśmy się fajerwerków i ogni sztucznych na niebie, wierzę w P.Pasek, że jest to tylko preludium do następnej serii. Całą serię oceniam bardzo dobrze, takie jest życie.

  8. W porównaniu z Adminką zazwyczaj bywam rozrzutny w bobrowaniu. Tym razem, chciał, nie chciał, przyznaję Jej rację…

  9. Mimo mojej sympatii dla Stefy i Kazimierza. Mimo ślubnej otoczki, jak na finał sezonu, wyszło mniej niż średnio…

  10. Tak sobie myślę, że dobra produkcja nie powinna na siłę zatrzymywać aktorów w obsadzie, by trwały ich postacie, bo to niestety znacząco obniża wartość dobrych dotąd wątków. A konkretnie – Patrycji. Michałowi, filującemu zza firanki, rzuciło się na rozum na widok żony z mistrzem po fachu i postanowił zepsuć nie tylko uroczystość zaślubin matki Zuzy, ale ostatnie pięć minut „spektaklu”. Wsiadając do taksówki z półetatową femme fatale polskich seriali (nagle się okazuje, niemile widzianą pasierbicą Pana Młodego, wcześniej poznaną instruktorką szermierki Moniką, co to Zuzie krwi napsuła;) zachował się jak rozkapryszony smarkacz. Kiepskie, nawet bardzo. Swoją drogą, nie rozumiem tego całego szumu w mediach wokół Natalii Klimas, której kamera jakoś nie chce pokochać. I tym razem, niestety, nie udało się skraść całego show:(

  11. Poza tym komediowe i namiętne sceny w wydaniu Ingi i Szymona nie porywają.

    Na plus – wątki Zuzy i Anki. Szkoda, że Dagmarowi nie dane było zostać lwem parkietu. Największym jednak zaskoczeniem odcinka była deklaracja Maćka względem Anki.

    Niestety, czwarty sezon „Przyjaciółek” uważam za zaskakująco niedorobiony. Ewidentnie zabrakło dwóch odcinków. Zakończenie trzeciego sezonu zmuszało widza do myślenia. Teraz, jakoś mało mnie zajmuje, dokąd pojechał narwany Michał. Oby po rozum. Za finał, żeby nie znęcać się dłużej nad zwierzakami i Produkcją – w porywach – 3 bobry:(

  12. A no właśnie nie skojarzyłam, że to ta Monika od szermierki.
    Zuza nie sprawiała wrażenia że ją rozpoznaje. Może jeszcze ta Moniczka po namieszać, ciekawe czy u Michała czy przypomni sobie Wojtka.

  13. Łukasz zakochany w Zuzie? Stefie tym razem sie nie udało. Powrót Maćka żałosny, według mnie ma problemy z psychiką. Klimas i tu? Masakra. Mivhal dał ciała.

  14. Odcinek nie była aż taki zły tylko że niestety muszę stwierdzić że Przyjaciółki bardzo się powtarzają i chyba nie mają już na siebie pomysłu (zakończenie tego sezonu prawie identyczne jak 2) 🙁

  15. Czy wie ktoś może gdzie znajdę podobną sukienkę, jaką ma Inga, na ślubie Stefy ? ta biało czarna garsonka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *