Przyjaciółki 5 – Kilka słów po FINALE

Dla tych, którzy widzieli już prapremierę recenzja ostatniego odcinka poniżej.

Hmm… Od czego tu zacząć.

Piąty sezon Przyjaciółek niespecjalnie udał się scenarzystom, chociaż przyznaję, że kilka epizodów zasługuje na wyróżnienie.
Na finał nie mogłam się doczekać, mając nadzieję, że będzie tak rewelacyjny jak ten z 3 serii.

Niestety przez pierwszą połowę mocno się wynudziłam.
Anka zerwała z Maćkiem, ale to było do przewidzenia po ostatnim odcinku i jej deklaracjach. Cieszę się, że rozstanie odbyło się w przyjaznej atmosferze i obopólnym komplementowaniu zalet i walorów.
Polubiłam trenera jogi, chociaż zdaję sobie sprawę, że dla Anki, która ma poukładane życie, biznes, byłego męża i teściową na karku – trzeba znaleźć bardziej odpowiedniego/odpowiedzialnego partnera.

Mam nadzieję, że nawet nie będzie rozważać powrotu do Pawła. W ostatnich odcinkach, kiedy dysponował wolnym czasem dzieciaków i stroił fochy o znajomość z Maćkiem nie pokazał żadnej zmiany.
Nadal jest gburem dla którego najważniejszy jest czubek własnego nosa.

Wątek Patrycji w zawieszeniu.
Zdawaliśmy sobie sprawę z ryzyka, które podjęła bohaterka i bardzo szybko okazało się, że to poważna choroba, z którą nie należy igrać. Dziwię się, że Kochan nie poczytała czym w jej przypadku mogą zakończyć się tańce.
Piąty sezon żegnamy z Patrycją podpiętą do medycznej aparatury, walczącą o życie swoje i nienarodzonego dziecka.

Inga nadal planuje huczne weselisko i pokonuje kłody rzucane jej przez los, a raczej narzeczonego, który nie wpłacił pieniędzy na zaliczkę, bo miał inne wydatki.
Z drugiej jednak strony po co kobiecie tak droga restauracja? Przecież w poprzednich odcinkach wyraźnie widzieliśmy, że ma spore problemy finansowe (musiała pożyczać na hydraulika od swojego ukochanego, bo nie ma zdolności kredytowej).
Dziwię się, że bardzo lekko wydaje pieniądze.

Uznajmy, że chce mieć wymarzone wesele i z tej okazji postanawia spłukać się doszczętnie. Nawet w mojej rodzinie znane są przypadki kredytów na przyjęcia w imię przysłowia „Zastaw się, a postaw się” 😉

ALE…
Powiedzcie mi co się stało Szymonowi?

Mam wrażenie, że scenarzyści naprawdę nie mieli już pomysłu na jego rozwój i na siłę dopisali mu kochankę w ostatniej minucie odcinka.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego po rozstaniu otrzymaliśmy nagłe oświadczyny, planowanie ślubu, a w finale zdradę. To zupełnie nie pasuje do jego postaci, która była budowana w serialu od dłuższego czasu.
Pamiętacie? Identycznie było z Wojtkiem, który nosił Zuzę na rękach od początku sezonu, aby w finale okazać się narwańcem i wariatem.
Pan Żurek zniknął z Przyjaciółek. Czy podobny los spotka Filipa Bobka?
Wiele na to wskazuje.

Wątek Ingi od dawna był niestrawny. W finale jako widz zostałam zupełnie ogłupiona i ręce mi opadły.

Najciekawiej było u Zuzy.
Kobieta długo wahała się nad wyjazdem do Kanady z ukochanym.
Przekonał ją pierścionek, a raczej uroczy „termoforek” na jajko. Sceny śniadaniowe były słodkie, a Jerzy z odcinka na odcinek coraz bardziej przekonuje mnie do siebie.

Dlaczego Pani Prezes planując wyjazd na pół roku nie wzięła urlopu tylko złożyła wypowiedzenie w Banku?
Cudowne sceny pożegnania z Adamem wstrząśniętym i zmieszanym pocałunkiem i Dagmarem, który z trudem wstrzymywał łzy wyżywając się na kserokopiarce.
Nie wyobrażam sobie nowych odcinków bez mojego ulubionego asystenta i apeluję o pracę dla Marcina Korcza w kolejnym sezonie.

Finał oceniam słabo – niestety.
Być może po zapowiedziach, streszczeniach i informacjach spodziewałam się czegoś rewelacyjnego?
Doceniam jedynie wątek Zuzy.
Zabrakło mi uśmiechu, wzruszeń i starych, dobrych bohaterów.
Dorota wracaj!

2 bobry.

9 odpowiedzi do “Przyjaciółki 5 – Kilka słów po FINALE”

  1. Najlepsze momenty odcinka to te z Patrycją i Michałem oraz Zuzą żegnającą się ze współpracownikami. Nie wyobrażam sobie kolejnego sezonu bez Dagmara. Mam nadzieję, że jeśli powstanie kolejny sezon to Zuza ostatecznie nie wyjedzie, a Patrycja nadal będzie walczyć o życie własne i dziecka. Anka zapewne nie wróci do Pawła, ale chcieli finał nieco urozmaicić. Co do Szymona to mnie również ręce opadły. Kolejny pomysł od czapy. Nic na to wcześniej nie wskazywało, a w szczególności oświadczyny… Zachowanie Ingi po zaręczynach było irytujące, ale to bynajmniej nie usprawiedliwia zdrady. No chyba, że jakimś cudem miała halucynacje?! Dobrze, że pożegnali Maćka. Szkoda, że nie pożegnali Jerzego. Ci dwaj panowie kompletnie mi nie pasują do swoich partnerek. Cały sezon oceniam jako marny. Nawet nie wiem czy 2 bobry to nie za dużo, jeśli chodzi o całokształt. Nie takie „Przyjaciółki” polubiłam. Zniknęła połowa bohaterów: Wojtek, Stefa, Krzysztof, Stempel, Olivia, Kazimierz… i zapewne w domniemanej 6 serii kolejni podzielą ich los. Z Ingą i Szymonem mogą zrobić to samo co z Zuzą i Wojtkiem. Troszkę za dużo tych bohaterów znika. I to bez żadnego przesłania ku temu. W sezonie brakowało mi nawet salonu Patrycji, choć tu pustka została uzasadniona. Byłam niemile zaskoczona odkąd zobaczyłam zwiastun 5 serii i tak przez cały sezon. Uff, nareszcie się skończył.

  2. Po obejrzeniu finałowej sceny , jakos nie jestem entuzjastką 6 sezonu. Wiadomo co będzie, Patrycja spedzi ciążę w szpitalu , Anka zacieśni stosunki przyjacielskie z Pawłem, Zuza bedzie wpadac na pogaduchy, Inga jak zawsze nieszczęśliwa.Będą kisić się we własnym sosie zapominając ,że oprócz przyjaźni mają własne życie. A co do Szymona to scenarzystka troche popłynęła. Brak sensu i logiki.

  3. Kundzia pewnie jakieś zachowanie Dorotki mnie irytowało w przeszłości, ale zerknij na ostatnie recenzje, bo ta bohaterka ewaluowała i za sceny z jej udziałem przyznawałam sporo punktów 😉

  4. Sezon tak się zakończył jakby za tydzień miałby być kolejny odcinek, więc 6 seria jest gwarantowana. Bo pozostaje wiele pytań. Nie daje się plotkom i nie wierze w odejście Joanny Liszowskiej, dlatego przyszły sezon, to pewnie walka Patrycji o życie i dziecko. Nie da się ukryć, że te sceny mimo wszystko są ujmujące i poruszające. A Michałowi nie ma co się dziwić, że zaczyna wariować w takich okolicznościach, każdy by się bał. Więc jeśli powstanie kolejna seria, to bardzo liczę na ten watek. Zuza i Jerzy, to inna historia. Ja co do Jerzego mam właśnie inne odczucia. O ile na początku mimo żalu za Wojtkiem jego postać mi nie przeszkadzała, to teraz zaczyna mnie irytować. Facet jest, aż za idealny. A jeśli zrobi nawet coś nie tak, to Zuza się zachowywała jakby nic się nie stało. Zuza się zgodziła, ale czy wyjedzie.Choćby ze względu na Patrycję myślę, może zmienić zdanie. Zuza miałby wyjechać i co siedzieć w domu kiedy Jerzy będzie pracował. Nie do wyobrażenia chyba dla samej pani dyrektor, więc pewnie szybko i by sama wróciła. Zobaczymy jak scenarzyści, to rozwiążą. Scena pożegnania z Dagmarem świetna, gdzie on znajdzie taką druga panią dyrektor? Pożegnanie z Adamem- chyba się spełniło jego marzenie. Pewnie wiele by dał, aby Zuza zwróciła na niego uwagę jako faceta. Zresztą ich przekomarzanie na zebraniu przypomniało Zuzę z poprzednich sezonów. Rozbawił mnie zestresowany Paweł. Paweł, to gnida, ale mimo to lubie go jakos bardziej od Maćka. Idealnym facetem dla Anki chyba mimo wszystko był Krzysztof. Wątek Ingi zawsze kulał, ale to co się dzieje teraz, to tragedia. Inga zachowuje się teraz podobnie jak Kate chce mieć wypasione wesele za każdą cene, ale wprowadzenie romansu do wątku Szymona jest jeszcze bardziej poronionym pomysłem. Mam nadzieje, że do scenarzystów docierają informacje choćby z FB serialowego i zauważą, że nie wszystkie ich wybory podobają się widzom i w kolejnej serii jakoś ,to wyprostują. Jeśli jednak nie miałaby powstać kolejna seria, to fajny i dobrze zrobiony serial pozostawiłby po sobie niesmak

  5. Niestety mnie też finał zawiódł może dlatego,że tak wiele szczegółów zdradzono wcześniej i nie było momentów zaskoczenia.
    Michał przy łóżku Patrycji bardzo mnie wzruszył. Dagmar i Zuza jak zawsze świetni. Paweł mnie nie przekonał, że się zmienił, może mamusia go wysłała? Szymon nic nie wskazywało by miał zdradzić, nie wiem dlaczego ciągle krzywdzą Ingę- mężczyźni pojawiają się i znikają w jej życiu. Też uważam że z przyjaciółek jej wątek jest najsłabszy.

  6. Na wstępie oświadczam, że po finale piątki, za szóstką nie tęsknię. Mam wrażenie, że produkcję gnębi zmęczenie materiału albo przeświadczenie o swej doskonałości, bo kolejny finał powiela schemat. Nadal uważam, że pełny sezon to jak dawniej powinien mieć 13 odcinków, a tak mam wrażenie, że na łapu-capu w 12. usiłowano rozwiązać problemy Przyjaciółek.
    Prawdziwego mężczyznę poznaje się po tym jak kończy. I tu zaskoczenie. Okazuje się, że dwudziestokilkulatek w tej materii jest dojrzalszy od dzisięć lat starszego kolegi, bo Maćka rozstanie z Anką miało klasę. Natomiast działania Szymona, chociaż poprzednio pisałem, żeby wiał jak najdalej od kapryśnej i niedojrzałej narzeczonej, są kompletnie pozbawione logiki. W finale piątki Szymon deklarował się jako zdecydowany przeciwnik instytucji małżeństwa, a tu rach-ciach i ukochanej wręcza pierścionek zaręczynowy. Kochanka przed ślubem, kiedy nie musiał się oświadczać, bo ani pułapka biologiczna, ani względy finansowe nie zmuszały go do ślubu z Ingą pasują jak kwiatek do kożucha. Nie obchodzi mnie, czy Inguś wybaczy, czy wyleje morze łez z rozpaczy…

  7. Finał szóstego sezonu przypomina poprzedni. Wprawdzie Michał taksówką z Moniką – instruktorką Wojtka nie zajechał daleko, ale za to Wojtek, który wdał się w awanturę z Łukaszem wyjechał z serialu chyba na stałe. Być może taki sam los czeka śliskiego, jak się okazuje, Szymona.

    Na pewno wzrusza wątek Patrycji. Jeśli wyprodukują kolejny sezon, mam nadzieję, że będzie dobrze. Zuza, która postanowiła zagrać vabank, pewnie zostanie w kraju ze względu na stan przyjaciółki. Jak dla mnie, z Jerzym może wyjechać Inga;)

    Po 62 odcinku z przykrością stwierdzam, że nie zżera mnie ciekawość, co wydarzy się w 63. Za finał – dwa…bobry:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *