* Zagadka dla Was - kto w serialu powiedział słowa, które stały się tytułem recenzji?
Odpowiedź proszę zostawić w komentarzu.
Kolejny odcinek za nami.

Dzisiejszy  epizod prawie w całości skupił się na celebracji urodzin Ingi.
Były życzenia, prezenty, przyjęcie, a nawet wyjście do SPA.

Bardzo się cieszę, że kobieta w końcu zaczyna układać sobie poprawne relacje z ojcem. Mam nadzieję, że w jej życiu nastąpi jakiś przełom, bo już ciężko mi patrzeć na Małgorzatę Sochę, która w kolejnym odcinku prezentuje kwaśną minę, co jakiś czas okraszaną łzami smutku.
Niech Inga w końcu pożyje, zabłyśnie! Nie wiem dlaczego scenarzyści uparli się, aby w każdym sezonie robić z niej etatową męczennicę ;)

Cudownie, że jest Dorota. Pani Sienkiewicz po raz kolejny wykonała kawał dobrej roboty. Rozmowa o poszukiwaniu idealnego ojca dzieci, przyjęcie i nowe horyzonty, a na deser krzyk rozpaczy do muszli klozetowej.
Mam nadzieję, że w nowych odcinkach będziemy ją równie często oglądać (chociaż rozstała się z Andrzejkiem).

Natomiast nowa miłość Pawła nie ma się już tak dobrze. Nie tylko nie jest zapraszana na babskie imprezy, to jeszcze musi czyścić toaletę po wylewie szambo i wysłuchiwać tyrad odnośnie braku jedzenia w domu.
Heeelołł! Przecież ona miała tylko leżeć i pachnieć! Okazuje się, że ukochany poza widokiem ponętnego ciała w peniuarach chce mieć pełną lodówkę i porządny obiad na stole.
Mam wrażenie, że Anka nie musi się starać.
Jej nowa lokatorka odejdzie szybciej niż nam się wydawało.
(I szczerze mówiąc żałuję. Głupie toto, ale ile widzowie mieli radości ;)

Patrycja zrobiła swoją fryzurę i ma problemy z Sebo. W zasadzie jej wątek na razie nie istnieje.

Zuza czuje na plecach oddech konkurencji. Jednak zamiast zwalniać postanowiła rozwijać, mobilizować i zmuszać do ciężkiej pracy. Taka szefowa to prawdziwy skarb (nie uwierzycie, ale wzruszyłam się podczas narady z pracownikami banku).
Na duży plus jej wieczorne rozmowy ze Stefą przy winku.
A jeszcze bardziej podobała mi się rozmowa z Ingą, która trwała dosłownie kilka sekund. Nie da się wybaczyć rodzicom zaniedbań z dzieciństwa, ale też nie ma co chować urazy, jeśli sami wyciągają do nas rękę po latach.
Ważne jest to co dają nam dzisiaj.

I tym miłym akcentem kończę swój wpis.
Odcinek oceniam jako bardzo dobry.
Po raz kolejny 3,99 bobra.
Czekam na wątek Patrycji i szaloną twarz Ingi ;)

PS. Nasuwa mi się jedno pytanie. Inga nie pracuje. Skąd wzięła pieniądze na urządzenie wykwintnego przyjęcia?
(To był rodzaj jakiejś restauracji?) Mam wrażenie, że ta honorowa kobieta raczej ugościłaby przyjaciół w domu, niż pożyczyłaby pieniądze od ojca/dentysty/przyjaciółek… Ale to tak na marginesie.