Przyjaciółki 5×03 „Jest fajnie” – po odcinku

* Zagadka dla Was – kto w serialu powiedział słowa, które stały się tytułem recenzji?
Odpowiedź proszę zostawić w komentarzu.
Kolejny odcinek za nami.

Dzisiejszy  epizod prawie w całości skupił się na celebracji urodzin Ingi.
Były życzenia, prezenty, przyjęcie, a nawet wyjście do SPA.

Bardzo się cieszę, że kobieta w końcu zaczyna układać sobie poprawne relacje z ojcem. Mam nadzieję, że w jej życiu nastąpi jakiś przełom, bo już ciężko mi patrzeć na Małgorzatę Sochę, która w kolejnym odcinku prezentuje kwaśną minę, co jakiś czas okraszaną łzami smutku.
Niech Inga w końcu pożyje, zabłyśnie! Nie wiem dlaczego scenarzyści uparli się, aby w każdym sezonie robić z niej etatową męczennicę 😉

Cudownie, że jest Dorota. Pani Sienkiewicz po raz kolejny wykonała kawał dobrej roboty. Rozmowa o poszukiwaniu idealnego ojca dzieci, przyjęcie i nowe horyzonty, a na deser krzyk rozpaczy do muszli klozetowej.
Mam nadzieję, że w nowych odcinkach będziemy ją równie często oglądać (chociaż rozstała się z Andrzejkiem).

Natomiast nowa miłość Pawła nie ma się już tak dobrze. Nie tylko nie jest zapraszana na babskie imprezy, to jeszcze musi czyścić toaletę po wylewie szambo i wysłuchiwać tyrad odnośnie braku jedzenia w domu.
Heeelołł! Przecież ona miała tylko leżeć i pachnieć! Okazuje się, że ukochany poza widokiem ponętnego ciała w peniuarach chce mieć pełną lodówkę i porządny obiad na stole.
Mam wrażenie, że Anka nie musi się starać.
Jej nowa lokatorka odejdzie szybciej niż nam się wydawało.
(I szczerze mówiąc żałuję. Głupie toto, ale ile widzowie mieli radości 😉

Patrycja zrobiła swoją fryzurę i ma problemy z Sebo. W zasadzie jej wątek na razie nie istnieje.

Zuza czuje na plecach oddech konkurencji. Jednak zamiast zwalniać postanowiła rozwijać, mobilizować i zmuszać do ciężkiej pracy. Taka szefowa to prawdziwy skarb (nie uwierzycie, ale wzruszyłam się podczas narady z pracownikami banku).
Na duży plus jej wieczorne rozmowy ze Stefą przy winku.
A jeszcze bardziej podobała mi się rozmowa z Ingą, która trwała dosłownie kilka sekund. Nie da się wybaczyć rodzicom zaniedbań z dzieciństwa, ale też nie ma co chować urazy, jeśli sami wyciągają do nas rękę po latach.
Ważne jest to co dają nam dzisiaj.

I tym miłym akcentem kończę swój wpis.
Odcinek oceniam jako bardzo dobry.
Po raz kolejny 3,99 bobra.
Czekam na wątek Patrycji i szaloną twarz Ingi 😉

PS. Nasuwa mi się jedno pytanie. Inga nie pracuje. Skąd wzięła pieniądze na urządzenie wykwintnego przyjęcia?
(To był rodzaj jakiejś restauracji?) Mam wrażenie, że ta honorowa kobieta raczej ugościłaby przyjaciół w domu, niż pożyczyłaby pieniądze od ojca/dentysty/przyjaciółek… Ale to tak na marginesie.

11 odpowiedzi do “Przyjaciółki 5×03 „Jest fajnie” – po odcinku”

  1. Helou, helou – odcinek to nie tylko urodziny Ingi;) To też wernisaż dzieł sztuki sponsorowany przez bank Zuzy i było fajnie, bo Dorotka na widok kadry kierowniczej rodzaju męskiego prawie stała się ekspertem od sztuki współczesnej. W efekcie „pozbyła się” ciąży i pewnie w kolejnych odcinkach zapoluje na któregoś z dyrektorów. Jeśli Łukasz jej nie zechce, jest jeszcze Adam, bo „tylko asystent” raczej nie wchodzi w grę;)

    Impreza Ingi została zasponsorowana przez Szymona, bo, jak sam powiedział, w końcu jest dentystą;) Na plus pojawienie się Stefy – „też się cieszę, że cie widzę” to świetny tekst:) Zuza z Ingą, jak się okazuje, mają wiele wspólnego. Pierwsza uczy drugą, jak przekonać się do rodzica, który kiedyś zawiódł. Nie wiem, czy Inga ostatecznie się przekona do ojca, bo Jerzy chyba nadal będzie ją zawodził. Nie tylko jako kochanek przyjaciółki, ale człowiek skupiony na swej pracy. A swoją drogą, Małgorzata Socha ze zbolałą miną do najpiękniejszych zjawisk nie należy;)

    Pawłowi zauroczenie tandetną laską mija. Jak widać, sprawdza się stare porzekadło: chłop jak głodny to zły. Natalia to nie Anka, która i gołąbki zrobi, i pierogi ulepi, a przede wszystkim staje się kobietą interesu. Pan Strzelecki za trochę przekona się, że mądrość nabył po szkodzie…

    Odcinek moim zdaniem uważam za dobry, ale nie lepszy od poprzedniego – 4 bobry

  2. „Odcinek moim zdaniem uważam za dobry” – przepraszam za ten bełkot. Miałem napisać: odcinek uważam za dobry…

  3. Kolejny dobry odcinek. „Jest fajnie” mówi Stefa. Cieszę się, że pojawiła się w odcinku. Dorota wymiata. Inga w końcu trochę ciekawsza. Może ten wątek z ojcem to nie taki głupi pomysł. U Ingi zacznie się coś dziać, a u Zuzy myślę, że tak szybko jak ten romans się zacznie tak szybko się też skończy. Wciąż wierzę w powrót Wojtka.

  4. Teoretycznie Inga pracuje, bo założyły z Anką firmę , ale jak im idzie nie wiadomo.
    Paweł przez tyle lat małżeństwa miał zapewniony obiadek pod nos i pełną lodówkę, lata przyzwyczajeń tak nie odchodzą. Liczył że nowa kobieta tez mu to zapewni.
    Może doceni co stracił.

  5. Jaką zrobili niespodziankę z pojawieniem się Stefy w odcinku nic tego nie zapowiadało. A tu proszę jest i jak się relację z Zuzą układają. Uwielbiam duet Zuza i Stefa razem. A co do nowego związku pani prezes, to również mam dużo rezerwy. Bo o ile ze strony Zuzy, to jest zakochanie czy zauroczenie, to nie wiadomo czy Jerzy ma czyste intencje wobec niej. U Ingi, po rozmowie z Zuzą coś chyba drgnęło i dobrze, że daje drugą szanse ojcu. Ciekaw jak się potoczą losy Patrycji w salonie, bo naprawdę ze Sebo będzie miała ciężko.
    No i biedna Natalka, Paweł jeszcze zmądrzeje tak samo jak teściowa Anki:). Oczywiście gwiazdą odcinka jak i od początku sezonu jest niezawodna Dorotka. I pomyśleć, że była to postać, która na samym początku irytowała, a teraz stała się niezastąpiona:D
    Dla mnie, to był dotychczas najlepszy odcinek tego sezonu i daje 4,5 Boberk. Plus jeszcze za wypad dziewczyn do SPA, i zaZuzę w banku, która nie zwalania, a motywuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *