Tradycyjnie zagadka w tytule. Kto do kogo wypowiedział powyższe słowa?
Podsumowanie poniżej.

Odcinek zaliczam do grona “przeciętniaków”.
Bo w zasadzie tylko kilka scen zasługuje na wyróżnienie, a widok Dorotki dzisiaj nie przyniósł mi specjalnej frajdy.

Patrycja ciężko pracuje.
Dziwię się, że kobieta nagle nie może zwierzyć się Sebo, czy poprosić go o wcześniejsze wyjście z pracy. Przecież dotychczas fryzjerzy świetnie się dogadywali. Mam wrażenie, że scenarzyści odrobinę przesadzają i robią z jednego z cieplejszych bohaterów tyrana.
Pożar to zdecydowanie najważniejszy wątek, tym bardziej, że Michał nie zapłacił składki do ubezpieczalni. Czyżby i dla niego szykowano zupełnie nową historię z zatrudnieniem?

Inga i Anka mają kłopoty z grzejnikami i szukają szybkiego kredytu (abstrahując od wszystkiego ja poradziłabym się drugiego fachowca. 10 tysięcy za wymianę instalacji w niewielkim lokalu to zdecydowanie przesada ;)

Nie poznałam Zuzy. Osoba konkretna i rzetelna, która naprawdę wiele zawdzięcza swoim przyjaciółkom postawiła na romantyczne chwile z facetem. Rozumiem, że się zakochała i sceny w planetarium były doprawdy urocze, ale żeby zupełnie olać dziewczyny w tak trudnym dla nich momencie?
Podejrzewam, że kredyt na sumę 10 tysięcy złotych nie jest dla niej większym problemem.I dziwi mnie fakt, że poradziła koleżankom wzięcie pożyczki na mało preferencyjnych warunkach.

Anka zabrała swoją przyszłą teściową na karaoke. I to moim zdaniem były najlepsze momenty z prapremiery. Lucyna Malec jest aktorką genialną.
Płochliwa, skryta, bogobojna i nagle rozkwitła jak kwiat przy wokalizie. Trzymam kciuki za rozwój tej postaci. Moim zdaniem Basia to jedna, z najciekawszych postaci drugoplanowych w piątym sezonie.
Przy okazji okazało się, że Maciek nie jest tak samodzielny jak nam się wszystkim wydawało.

Dorotka pojawiła się tylko na chwile. Dalej poluje na pięknego Łukasza. Na siłowni spotkała tylko “produkt zastępczy” w postaci cherlawego dyrektorka, który zwichnął sobie bark.
Z pewnością nie jest “Matką Teresą”.

Ojciec Ingi, a zarazem kochanek Zuzy stał się kością niezgody.
Nie rozumiem Pani Prezes. Miała możliwość rozmowy ze swoją przyjaciółką i cały czas zdawała sobie sprawę, że to wyjdzie na jaw. Nie rozumiem również Ingi - przecież podczas swoich urodzin zdążyła porozmawiać z ojcem i odrobinę przełamać lody.
Ale przyjaciółki się obraziły. Padły deklaracje i polały się łzy.

Za całość 2,5 bobra.