Przyjaciółki 5×09 – „Idziesz o krok za daleko” – recenzja

Dla wytrwałych zagadka w tytule.
Chyba po raz pierwszy w historii Przyjaciółek mam, aż tak mieszane uczucia po odcinku, że naprawdę nie wiem jak ocenić prapremierę.
Postaram się jednak zrobić co w mojej mocy.
Zainteresowanych zapraszam poniżej.

Od kilku chwil zbieram myśli.
Ustalmy fakty – to nie był zły odcinek. Z pewnością po długim czasie to był odcinek, który oglądało się bardzo dobrze. Były momenty wzruszenia i uśmiechu.

Z drugiej jednak strony – ilość głupich poczynań głównych bohaterek strasznie mnie osłabiła. Mam wrażenie, że dzisiaj dostałam dwa posklejane epizody i podobnie jak Patrycja otrzymałam dwa przekazy – dobry i zły.

Zacznijmy od plusów.
Iga i jej rozmowa z krnąbrną córeczką tatusia, która żałowała, że zniszczyła związek ojca i nigdy nie dostała „po pupie”.
Świetne sceny na cmentarzu i wzruszająca bajka dla Hani.

Michał i Patrycja.
Kupują wózek, cieszą się, że niebawem zostaną rodzicami małej Blanki. Cios spada ze strony medycznej. Nie dość, że fryzjerka jest w ciąży, to najprawdopodobniej straci dziecko w wyniku choroby.
W zasadzie spodziewałam się raka i chemioterapii, więc zostałam zaskoczona przypadłością związaną z płucami.
Żal mi kobiety, która w końcu może spełnić marzenie życia i zostać matką. Podejrzewam jak ciężko jej przyjdzie podjąć decyzję.

Rewelacyjna Dorotka, która dla swojego ukochanego chce być idealna. Niezbyt wyszły jej zabiegi z błyskawicznym goleniem nóg. Natomiast uwielbiam scenę podczas obiadu, kiedy dowiedziała się, że spotyka się z przyszłym prezesem.
Strzał w pysk i namiętny pocałunek. Byłam równie zaskoczona co Łukasz. Ale to było jak najbardziej w jej stylu.

A teraz minusy.

Z grubej rury. Przyjaciółki przychodzą do Anki, która przeczytała sms’a skierowanego do Maćka. Jeszcze nie wiadomo czy dziewczę które wysłało zdjęcie piersi ma cokolwiek wspólnego ze zdradą, a wszystkie na potęgę starają się ją wesprzeć i wyrwać z domu, w którym kobieta miała ochotę napić się wina.
Hmm… Przecież to nie Anka ma największy problem z facetem. Inga od dawna nie rozmawia z dentystą, z Zuza została nazwana przez córeczkę „cizią” i Jerzy nie stanął w jej obronie.
Przyjaciółki wychodzą na dyskotekę w towarzystwie alkoholiczki, którą chcą ochronić przed powrotem do nałogu – i… walą tequilę . A może odrobina empatii? Zabraniają Ance pić, a same doprowadzają się do stanu upojenia alkoholowego…

Policjanci, którzy nie mają co robić tylko odwożą uczestniczki balangi po domach – jak zawodowi taksówkarze… No błagam Was.
Po kiego grzyba w odcinku pojawił się ten wątek?

Inga, która wyglądała na ofiarę giga kaca od rana z uśmiechem na ustach sprzedaje babeczki.

Zuza i rozmowa z córką Jerzego.
Na połamanie karku, a raczej szpilek dzielna pani prezes biegnie obdzwaniać komisariaty i szpitale. Oczywiście okazuje się, że zaginiona córeczka znajduje się w ułamku sekundy.
Pisałam to chwilę wcześniej, ale nasza Zuza raczej już nigdy nie wróciłaby się do faceta, który nie stanął w jej obronie, zbeształ ją i pozbawił złudzeń.
W finale odcinka widzimy ją w hotelowym pokoju, gotową na małe „co nieco”.
Myślę, że ojciec Ingi powinien błagać ją o wybaczenie z bukietami róż w załączniku.

– Upierdliwy product placement w postaci kremów z Avonu.

Naprawdę ciężko mi ocenić ten odcinek.
Nie rozumiem Zuzy, aczkolwiek uwielbiam Dorotkę. U Patrycji smutno, u Ingi nijako. O Ance napisałam.

2,5 bobra.
Może to za mało, a może za dużo. Czekam na Wasze komentarze.

7 odpowiedzi do “Przyjaciółki 5×09 – „Idziesz o krok za daleko” – recenzja”

  1. Po przeczytaniu recenzji aż nie wiem czy chcę obejrzeć przedpremierę… co prawda czytam, że plusy są, ale biorąc pod uwagę minusy… :/ Dla mnie jakieś ckliwe scenki to jedynie dodatek, a za najważniejsze uważam budowanie postaci i wątków konsekwentnie tak, aby miały ręce i nogi, a akcja w każdym momencie odcinka była ciekawa. Dlatego ciężko mi znaleźć jakiekolwiek pozytywy po ostatnich epizodach, ale nie poddaję się… w końcu sezon temu uwielbiałam ten serial. Być może będę sobie pluła w brodę po obejrzeniu, bo odcinek okaże się dobry, ale jakoś czarno to widzę. A potrzebowałam tę część napisać już teraz, aby sobie porównać z odczuciami jakie spiszę po odcinku.

  2. Mnie zdziwiło to, że Anka tego wina nie schowała przed otwarciem drzwi. Przecież o tej porze to raczej nie akwizytor mógł przyjść tylko już prędzej Paweł, teściowa czy właśnie przyjaciółki. Poza tym w każdej chwili mogła zejść Julka. Rozumiem, że na potrzeby sceny ale to bez sensu wyszło.

  3. Właściwie większe na mnie zrobiła zapowiedź kolejnego odcinka, niż sam odcinek. Tak jak Adminka napisała na plus odcinka Michał i Patrycja, agentka Dorotka i mimo wszystko próba zrobienia porządku przez Zuzę z Kate, dało to chyba pyskatej córce do myślenia. Jerzy ma szczęście, że Zuza mu wybaczyła jego zachowanie i nawet nie musiał jej przepraszać za swoje tragiczne zachowanie. W sumie, to ciekawe co Kate powiedziała Zuzie, że po niej to tak spłynęło i puściła, to w niepamięć. Z Anki i Maćka zaczyna się robić trudny przypadek. Nie wiem, co by Maciek musiał zrobić, aby ona nie miła wątpliwości. Z drugiej strony czy jej wątpliwości też nie są słuszne. No i trochę słabo wyszło z tym wypadem do klubu. Fakt, Ance zabraniają, a tu Inga się po prostu narąbała. Tylko z drugiej strony dziewczyny piją okazjonalnie, a dla Anki taka okazja mogłaby zakończyć się powrotem do nałogu. Ona tez musi przyzwyczaić do tego, że inni w kolo piją od czasu do czasu, a ona nie. Jednak zamiast iść do klubu, mogły razem porobić coś innego.
    W tym odcinku minusy przeplatały się z plusami. Ale czekam co dalej, bo zapowiada się emocjonująco.

  4. Dla mnie odcinek nie był najgorszy. Było zabawnie ( scena Dorotka, Łukasz, a już chyba Adam myślał,że zemści się na Dorocie, sceny z Dagmarem, nawet scena z policją mnie rozbawiła. Jak oglądałam to sobie pomyślałam,że dziewczyny w coś się wplątały np. narkotyki w klubie i teraz będą ciągane po komisariacie i będą się tłumaczyć. A tu proszę taksówka gratis. No proszę, gdyby w realu tak by się zajmowała policja obywatelami, prawdziwe El Dorado by było). Było i wzruszająco( Patrycja, Inga z tatą, mądre słowa Hani do dzaidka). Współczuję Patrycji kolejne cierpienie na nią rzucili. Mam nadzieję,że jednak ta choroba nie będzie tragiczna w skutkach i doczeka się tak upragnionego potomstwa. ( a może Joanna Liszowska myśli o odejściu z serialu, oby nie).

    P.S okazuje,że ta Kate nie taka najgorsza. Mimo,że miała ojca to tak jakby go nie miała. Okazuje się że siostry mają wiele wspólnego

  5. Tak jak się spodziewałam moje wrażenia po są marne. Według mnie odcinek wcale nie był lepszy od poprzednich. Plusy plusami. Wymieniłabym te, które znalazły się już w recenzji ze szczególnym wskazaniem na Patrycję i Michała. Tylko dwa razy podczas odcinka zdarzyło mi się uśmiechnąć. Rozbawił mnie uciekający wózek wraz z reakcją pana biegnącego na ratunek oraz goląca nogi Dorotka. I niestety na tym moje pozytywne odczucia się kończą. Największym minusem odcinka okazała się Zuza. Poznaliśmy ją kiedyś jako silną, niezależną i niebanalną panią dyrektor. Fajnie było oglądać sceny w których facet próbował ją poskromić, a ona tylko stawała się bardziej zadziorna. A kiedy w końcu jednemu się to udało i zaczęliśmy odkrywać wrażliwą Zuzę pod kamuflażem silnej kobiety, w piątym sezonie otrzymaliśmy nową wersję jej postaci, tak jakby kreowaną od zera. Teraz mamy „cizię” jak to pięknie określiła Kate. Pani dyrektor w pracy jest nierozgarnięta, obecna tylko ciałem, jeśli w ogóle. Mam wrażenie, że Dagmar robi za dwoje, często nie wiedząc nawet co konkretnie ma robić. Zuza natomiast jeździ gasić pożary. Jak nie te z pokoju hotelowego to te mniej intymne z lobby… Nakrzyczała na Kate, zamiast dosadnie wytłumaczyć Jerzemu, że to jego rola. To jego jako pierwszego powinna wziąć na słówko, a nie robić scysję obcej dziewczynie i oczekiwać, że facet z takim nastawieniem ją poprze. Sama zasłużyła sobie na to co powiedziała jej Kate. Pozwoliła się upokorzyć. Utwierdziłam się w tym przekonaniu widząc ją w pokoju hotelowym pod koniec odcinka. Na początku sezonu sądziłam, że Zuza przejedzie się na Jerzym, a jej czar pryśnie, ale widzę, że to raczej nie nastąpi, bo Zuza jest teraz panienką na każde zawołanie. Ciekawa jestem końca transzy: jak scenarzyści zdołają się podnieść z tego dna, albo jak jeszcze bardziej się pogrążą. Bo w odcinku oprócz Zuzy absurdem był ciąg zdarzeń po tym jak przyjaciółki odwiedziły Ankę. Oprócz tego co znajduje się już w recenzji moją uwagę zwróciły jeszcze dwa szczegóły. Inga nawaliła się jak szpadel (pomijając to, że przy Ance), a nie tak niedawno patrzyła z pogardą na pijaną Dorotę i wyraźnie dała po sobie poznać co myśli o jej zachowaniu. Zdziwiło mnie jeszcze to, że dziewczyny odstawiły Ingę tylko pod bramę, skoro ta ledwo trzymała się na nogach. A jeśli Hania nie była z Andrzejem i nie spała to z pewnością miała fajny widok, gdy mamusia wróciła do domu. Sama się sobie dziwie, że chce mi się jeszcze spisywać te przemyślenia. To nie Anka, a scenarzyści w tym sezonie poszli o krok za daleko. Jedyny powód dla którego obejrzę kolejny odcinek to Patrycja.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *