Dla wytrwałych zagadka w tytule.
Chyba po raz pierwszy w historii Przyjaciółek mam, aż tak mieszane uczucia po odcinku, że naprawdę nie wiem jak ocenić prapremierę.
Postaram się jednak zrobić co w mojej mocy.
Zainteresowanych zapraszam poniżej.

Od kilku chwil zbieram myśli.
Ustalmy fakty - to nie był zły odcinek. Z pewnością po długim czasie to był odcinek, który oglądało się bardzo dobrze. Były momenty wzruszenia i uśmiechu.

Z drugiej jednak strony - ilość głupich poczynań głównych bohaterek strasznie mnie osłabiła. Mam wrażenie, że dzisiaj dostałam dwa posklejane epizody i podobnie jak Patrycja otrzymałam dwa przekazy - dobry i zły.

Zacznijmy od plusów.
Iga i jej rozmowa z krnąbrną córeczką tatusia, która żałowała, że zniszczyła związek ojca i nigdy nie dostała “po pupie”.
Świetne sceny na cmentarzu i wzruszająca bajka dla Hani.

Michał i Patrycja.
Kupują wózek, cieszą się, że niebawem zostaną rodzicami małej Blanki. Cios spada ze strony medycznej. Nie dość, że fryzjerka jest w ciąży, to najprawdopodobniej straci dziecko w wyniku choroby.
W zasadzie spodziewałam się raka i chemioterapii, więc zostałam zaskoczona przypadłością związaną z płucami.
Żal mi kobiety, która w końcu może spełnić marzenie życia i zostać matką. Podejrzewam jak ciężko jej przyjdzie podjąć decyzję.

Rewelacyjna Dorotka, która dla swojego ukochanego chce być idealna. Niezbyt wyszły jej zabiegi z błyskawicznym goleniem nóg. Natomiast uwielbiam scenę podczas obiadu, kiedy dowiedziała się, że spotyka się z przyszłym prezesem.
Strzał w pysk i namiętny pocałunek. Byłam równie zaskoczona co Łukasz. Ale to było jak najbardziej w jej stylu.

A teraz minusy.

Z grubej rury. Przyjaciółki przychodzą do Anki, która przeczytała sms’a skierowanego do Maćka. Jeszcze nie wiadomo czy dziewczę które wysłało zdjęcie piersi ma cokolwiek wspólnego ze zdradą, a wszystkie na potęgę starają się ją wesprzeć i wyrwać z domu, w którym kobieta miała ochotę napić się wina.
Hmm… Przecież to nie Anka ma największy problem z facetem. Inga od dawna nie rozmawia z dentystą, z Zuza została nazwana przez córeczkę “cizią” i Jerzy nie stanął w jej obronie.
Przyjaciółki wychodzą na dyskotekę w towarzystwie alkoholiczki, którą chcą ochronić przed powrotem do nałogu - i… walą tequilę . A może odrobina empatii? Zabraniają Ance pić, a same doprowadzają się do stanu upojenia alkoholowego…

Policjanci, którzy nie mają co robić tylko odwożą uczestniczki balangi po domach - jak zawodowi taksówkarze… No błagam Was.
Po kiego grzyba w odcinku pojawił się ten wątek?

Inga, która wyglądała na ofiarę giga kaca od rana z uśmiechem na ustach sprzedaje babeczki.

Zuza i rozmowa z córką Jerzego.
Na połamanie karku, a raczej szpilek dzielna pani prezes biegnie obdzwaniać komisariaty i szpitale. Oczywiście okazuje się, że zaginiona córeczka znajduje się w ułamku sekundy.
Pisałam to chwilę wcześniej, ale nasza Zuza raczej już nigdy nie wróciłaby się do faceta, który nie stanął w jej obronie, zbeształ ją i pozbawił złudzeń.
W finale odcinka widzimy ją w hotelowym pokoju, gotową na małe “co nieco”.
Myślę, że ojciec Ingi powinien błagać ją o wybaczenie z bukietami róż w załączniku.

- Upierdliwy product placement w postaci kremów z Avonu.

Naprawdę ciężko mi ocenić ten odcinek.
Nie rozumiem Zuzy, aczkolwiek uwielbiam Dorotkę. U Patrycji smutno, u Ingi nijako. O Ance napisałam.

2,5 bobra.
Może to za mało, a może za dużo. Czekam na Wasze komentarze.