W prapremierze ukazał się ostatni odcinek przed finałem.
Już mniej więcej wiemy, czego możemy spodziewać się przed szóstym sezonem (mam wrażenie, że jego zamówienie to tylko kwestia czasu).
Z pewnością ostatni epizod sporo nam namiesza, tym bardziej, że zwiastun był tak tajemniczy, jak Don Pedro z Krainy Deszczowców ;)

Scenarzyści trzymają nerwy na wodzy. Przyjaciółki powoli podejmują ważne decyzje, jednak nie wydarzyło się nic spektakularnego.
Nie oznacza to również, że odcinek był zły, czy mnie wynudził.

Patrycja podjęła ostateczny werdykt.
Mimo przeciwwskazań lekarskich urodzi swoje dziecko. Balansowanie na krawędzi życia i śmierci rozpocznie się w finale, bo wówczas trafi do szpitala.
Nikt nie wie co zrobiłby na jej miejscu, ale każdemu z jej otoczenia wydaje się, że jego/jej decyzja byłaby inna - lepsza, niż żony/przyjaciółki/synowej.
Super wzruszające sceny pod kapliczką i w przychodni. A jak u mnie łezka się potoczy na polskim serialu, to podejrzewam, że i wy będziecie mieć najmniej “gula” w gardle.
I to były najlepsze momenty odcinka jedenastego.

Inga odrobinę ograniczyła zakusy na wielkie wesele. Dentysta wytłumaczył jej swoje obawy, przyznał rację i oświadczył się po raz kolejny pierścionkiem. Niestety z perłą.
Znając zamiłowanie scenarzystów do wszelakich wróżb, klątw, czy zabobonów ślubu nie będzie. Bo uderzenie w głowę otrzeźwiło przyszłą pannę młodą. Chociaż jak na razie nie ma żadnych powodów, aby zrywać zaręczyny. Kocha i jest kochana.

W przeciwieństwie do Anki.
Wystrojona w samonośne pończochy, stęskniona za swoim facetem przyszła na randkę. I okazało się, że Maciek ma ospę. Rozpuszczony przez matkę młodzieniec nie pochwalił wyglądu kochanki, natomiast kazał sobie zrobić zakupy i posmarować wrzody odpowiednim środkiem.
Ja rozumiem, że chory mężczyzna, to największe utrapienie w domu, ale czy podwyższona gorączka i wypryski są wytłumaczeniem dla traktowania swojej bogini jak matki?
Anka ugotowała zupę, ogarnęła kawalerkę lubego i na herbacie u koleżanki podjęła ostateczną decyzję. To nie jest facet przy którym chce się budzić każdego ranka.

A’propos pobudek. Rozwalony Jerzy, który z uśmiechem na ustach obserwuje spóźnioną do pracy ukochaną, grzebiącą w setkach pudeł w poszukiwaniu garderoby - zupełnie mnie zniechęcił.
Nie mam pojęcia za co Zuza - zdaniem koleżanek powinna go przepraszać
W którym momencie przesadziła?
Cieszę się, że Ginter postanowił na przybycie Pani Prezes posprzątać w domu (w końcu sam obiecywał, że jest w tym dobry) i na przeprosiny kupił jej drogie? (nie znam tego producenta z product placement) buty.
Czy Zuza ostatecznie wyjedzie do Kanady? Zobaczymy niebawem…

Dorotka zagłaskała kota na śmierć.
W zasadzie nie dziwię się Łukaszowi, który został osaczony i permanentnie inwigilowany ;)
Kupno koszuli, rozmowy z asystentką, a także wyczekiwanie na ukochanego w banku, planowanie każdej wolnej chwili sprawiły, że chłop chce uciekać.
Czy zakochanie przezwycięży wszelkie trudności?
Dorotka ze śmiesznej niestety stała się irytująca.

Za całość, a przede wszystkim za Patrycję i jej decyzję, za Ankę i jej postanowienie i za Dorotkę wspinającą się na “barykady”.
Wahałam się długo.
Ostatecznie 3,5 bobra.