Przyjaciółki 5×11 – „Nie ma żadnych znaków, jest tylko wiara” – po odcinku

W prapremierze ukazał się ostatni odcinek przed finałem.
Już mniej więcej wiemy, czego możemy spodziewać się przed szóstym sezonem (mam wrażenie, że jego zamówienie to tylko kwestia czasu).
Z pewnością ostatni epizod sporo nam namiesza, tym bardziej, że zwiastun był tak tajemniczy, jak Don Pedro z Krainy Deszczowców 😉

Scenarzyści trzymają nerwy na wodzy. Przyjaciółki powoli podejmują ważne decyzje, jednak nie wydarzyło się nic spektakularnego.
Nie oznacza to również, że odcinek był zły, czy mnie wynudził.

Patrycja podjęła ostateczny werdykt.
Mimo przeciwwskazań lekarskich urodzi swoje dziecko. Balansowanie na krawędzi życia i śmierci rozpocznie się w finale, bo wówczas trafi do szpitala.
Nikt nie wie co zrobiłby na jej miejscu, ale każdemu z jej otoczenia wydaje się, że jego/jej decyzja byłaby inna – lepsza, niż żony/przyjaciółki/synowej.
Super wzruszające sceny pod kapliczką i w przychodni. A jak u mnie łezka się potoczy na polskim serialu, to podejrzewam, że i wy będziecie mieć najmniej „gula” w gardle.
I to były najlepsze momenty odcinka jedenastego.

Inga odrobinę ograniczyła zakusy na wielkie wesele. Dentysta wytłumaczył jej swoje obawy, przyznał rację i oświadczył się po raz kolejny pierścionkiem. Niestety z perłą.
Znając zamiłowanie scenarzystów do wszelakich wróżb, klątw, czy zabobonów ślubu nie będzie. Bo uderzenie w głowę otrzeźwiło przyszłą pannę młodą. Chociaż jak na razie nie ma żadnych powodów, aby zrywać zaręczyny. Kocha i jest kochana.

W przeciwieństwie do Anki.
Wystrojona w samonośne pończochy, stęskniona za swoim facetem przyszła na randkę. I okazało się, że Maciek ma ospę. Rozpuszczony przez matkę młodzieniec nie pochwalił wyglądu kochanki, natomiast kazał sobie zrobić zakupy i posmarować wrzody odpowiednim środkiem.
Ja rozumiem, że chory mężczyzna, to największe utrapienie w domu, ale czy podwyższona gorączka i wypryski są wytłumaczeniem dla traktowania swojej bogini jak matki?
Anka ugotowała zupę, ogarnęła kawalerkę lubego i na herbacie u koleżanki podjęła ostateczną decyzję. To nie jest facet przy którym chce się budzić każdego ranka.

A’propos pobudek. Rozwalony Jerzy, który z uśmiechem na ustach obserwuje spóźnioną do pracy ukochaną, grzebiącą w setkach pudeł w poszukiwaniu garderoby – zupełnie mnie zniechęcił.
Nie mam pojęcia za co Zuza – zdaniem koleżanek powinna go przepraszać
W którym momencie przesadziła?
Cieszę się, że Ginter postanowił na przybycie Pani Prezes posprzątać w domu (w końcu sam obiecywał, że jest w tym dobry) i na przeprosiny kupił jej drogie? (nie znam tego producenta z product placement) buty.
Czy Zuza ostatecznie wyjedzie do Kanady? Zobaczymy niebawem…

Dorotka zagłaskała kota na śmierć.
W zasadzie nie dziwię się Łukaszowi, który został osaczony i permanentnie inwigilowany 😉
Kupno koszuli, rozmowy z asystentką, a także wyczekiwanie na ukochanego w banku, planowanie każdej wolnej chwili sprawiły, że chłop chce uciekać.
Czy zakochanie przezwycięży wszelkie trudności?
Dorotka ze śmiesznej niestety stała się irytująca.

Za całość, a przede wszystkim za Patrycję i jej decyzję, za Ankę i jej postanowienie i za Dorotkę wspinającą się na „barykady”.
Wahałam się długo.
Ostatecznie 3,5 bobra.

9 odpowiedzi do “Przyjaciółki 5×11 – „Nie ma żadnych znaków, jest tylko wiara” – po odcinku”

  1. Przed finałem mam mieszane uczucia. Generalnie u każdej z przyjaciółek nastąpił jakiś przełom, ale myślę, że w 12 odcinku wszystko obróci się o 180 stopni. Inga irytowała mnie prawie w każdej scenie. Może i trochę spasowała z weselem, ale nadal zachowywała się jak rozkapryszone dziecko. M. Socha robi wyjątkowo sztuczny grymas, gdy gra smutek lub rozdrażnienie. Dorotka również stała się irytująca, ale zarazem nawet urocza, więc nie będę się czepiać. Wkurzyła mnie matka Michała. Wyjątkowo nieczuły babsztyl. Nie powinna wiedzieć o sytuacji tak od razu. Na miejscu Michała nic bym jej nie powiedziała, przynajmniej na ten moment. Gadki Elżbiety to dodatkowe nerwy dla Patrycji. A zapewne teraz będzie ją często nagabywać. Oby tego nie pokazywali! Zuza, oświadczyny i jej facet idealny. Pamiętam jak kiedyś Wojtek na randce powiedział pani dyrektor, że to ona się mu oświadczy. No i oświadczyła. Tylko nie jemu, a facetowi idealnemu. Choć poprzedniemu na tej samej randce o której wspomniałam powiedziała podobnie „Ty jesteś facetem dla mnie”(że też jeszcze to pamiętam). Coś tu jest nie halo, ale wnikać nie będę. Widocznie scenarzyści w 5 sezonie chcieli poeksperymentować 🙂 O tym, żeby facet zachowywał się jak Jerzy w stosunku do Zuzy marzy zapewne niejedna kobieta. Mnie jednak ten „ideał” jakoś nudzi, a czasem drażni, zniesmacza. Nie jest to ciekawy facet, choć przyznaję- momentami go lubię. Jednak Zuza, która się w nim zakochała to nie ta Zuza, którą niegdyś polubiłam. Czuję, że w finale nagle coś jej sìę odwidzi, albo pozostawiają nas w niepewności z tym wyjazdem do Kanady. Jedynym pewnikiem na finał jest rozstanie Anki i Maćka, co już dawno było do przewidzenia. Ciekawi mnie propozycja Pawła i jak zareaguje na nią Anka. Z całym szacunkiem, niech żyją w przyjaznych stosunkach, ale mówię stanowcze nie dla ponownego związku! 3 sezony poświęcono, aby Anka się od niego uwolniła. Litości scenarzyści, nie przedobrzyjcie! !!

  2. Dawna Zuza od razu by się wyprowadziła od Jerzego „Nowa Zuza” nie wiem co w nim widzi.
    Trzymam kciuki by Patrycja szczęśliwi urodziła – dodam,że sceny z mamą Michała na plus.
    Dorotka z tym wyskakiwaniem przez barierkę przesadziła.

    P.S Chyba jednak mimo złych wróżb dojdzie do ślubu Ingi i Szymona, bo w zapowiedzi kolejnego odcinka Inga ma obrączkę

  3. Ja nie potrafie temu Jerzemu zaufac. Mam podobne odczucia do waszych. Niby facet idealny, ale na pewno nie dla Zuzy.
    Nie moge sie finalu doczekac. Jesli to prawda z ta smiercia Pati to bedzie glupota

  4. Inga w tym odcinku przymierzy obrączkę i nie będzie mogła jej zdjąć- tak jest w streszczeniu. I to ma być traktowane jako kolejny zły znak.

  5. Chyba scenarzystka przygotowuje nas z tymi znakami na brak ślubu w finale. Jeszcze jednym znakiem ma być podobno zdrada Szymona czyli pewnie rozstanie. Oczywiście żadna z bohaterek nie może być szczęśliwa i będą się kisić w „towarzystwie wzajemnej adoracji”. Ciekawa jestem jak to wszystko zmieszczą w finałowy odcinku , problemy Patrycji, sprawy Zuzy , Anki, Ingi

  6. Wiara czyni cuda i mam też nadzieję, że Patrycji uda się szczęśliwie urodzić i doświadczać podwójnego macierzyństwa, że jej przypadek to nie forpoczta odejścia Joanny Liszowskiej z produkcji. Szkoda by było, bo postać Patrycji jest najbardziej krwistą, autentyczną w tym sezonie. W porównaniu z Kochan, wszystkie przypadki Przyjaciółek bledną. Nawet Anki, która niby wyszła na prostą, ale jednak nie do końca. Zerwanie z Maćkiem wisi w powietrzu i to rozumiem, bo jednak chłopak bardziej potrzebował mamuśki i gospochy na dochodne. Ance zaś potrzebny jest prawdziwy mężczyzna. Gdzie jest Krzysztof? Oby nie dała nabrać się na metamorfozę Pawła…

    Zuza zgłupiała w tym sezonie, oczywiście z miłości. Gdyby nie elegancki styl, po dawnej pani dyrektor nie byłoby śladu. Aż trudno uwierzyć, że można tak się zapomnieć;) I chyba zrozumiałem fascynację panny Markiewicz dwukrotnie rozwiedzionym, ponad dwadzieścia lat starszym mężczyzną, w dodatku ojcem przyjaciółki. W scenie wręczania szpilek. Jerzy nie chce Zuzy zmieniać. Robi za gosposia i kochanka. Jest gentelmanem w salonie. Pozwolił jej być myśliwym w spódnicy, zaś doświadczeniem bije na głowę wszystkich uganiających się za nią Łukaszów, Wojtków. Czy w świetle zaistniałych wydarzeń ta niby big love przetrwa? Które z nich poświęci swoją karierę dla tak gorącego uczucia? „Jesteś mężczyzną idealnym” – zdaje się – mówi Zuza. Podobnie mówiła w ubiegłym sezonie Inga do Szymona, zanim nie „wyszły kwiatki” z żoną. Mam wrażenie, że pani scenarzystka się powtórzy i też będą „kwiatki”…

    Na temat Ingi, której problemy w tym sezonie są okrutnie infantylne nawet nie chce mi się rozpisywać. Na miejscu Szymona to chyba wiałbym, gdzie pieprz rośnie, bo jego przyszła małżonka nie tylko figurę, ale i mózg piętnastolatki posiada…;)

    Za odcinek 3 bobry:(

  7. Inga ma jednak szczęście, że trafiła na tego Szymona, bo aktualnie z ich dwojga, to on zachowuje więcej zdrowego rozsądku. Tak samo dużo szczęścia ma Jerzy. Zuza z poprzednich sezonów za takie zachowanie jak z Kate czy za ten poranek by go rozszarpała. A tak jeszcze go przeprasza. Jerzy to raczej taki facet co mam przebłyski, a czasem zachowuje się jak cham w stosunku do Zuzy. W momencie gdy mówił Zuzie, że za moment mu się oświadczy, myślałam, że ona sobie przypomni sytuacje z Wojtkiem i trochę otrzeźwieje. Jednak, to słodzenie Jerzemu przez Zuzę było raczej po, to że za chwile okaże się, że nie jest wcale taki idealny.

  8. Nie wiem co o tym myśleć…Obserwowałam wątek Zuzy i Jerzego z zaciekawieniem.Podobały mi się sceny odgrywwane przez nich…teraz jak razem zamieszkali zaczynają się komplikacje z wyjazdem do Kanady.Jak dla mnie źle to rozegrali ,ponieważ jak widzowie zaczęli przyzwyczajać się do ich wątku nagle chcą go urwać bo nie sądze ,że Zuza wyjedzie do Kanady albo ,że Jerzy dla niej zrezygnuje z wyjazdu.Nie jestem pocieszona.Myślałam jednak ,że Zuza wkońcu bedzie szczesliwa ,a z nim jak widać jest bardzo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *