Przyjaciółki 6×01 „Wszystko będzie dobrze”? – po premierze

Do września pozostało kilka dni, jednak sezon serialowy został uroczyście otwarty za sprawą „prapremier online”.
Co wydarzyło się u „Przyjaciółek”?
Zapraszam na kilka słów po seansie.
Zmiany, zmiany, zmiany…
U każdej z dziewcząt rozpoczyna się nowy etap życia.

Jak to wypadło w odcinku?
Szczerze mówiąc nie jestem specjalnie zachwycona.

Primo – nie podoba mi się rozegranie sprawy z Szymonem, do którego widzowie zdążyli się mocno przyzwyczaić.
Owszem, zdaję sobie sprawę, że Filip Bobek zrezygnował z produkcji na rzecz „Singielki” w TVN. Ale czy jego odejścia nie dało się jakoś inaczej wytłumaczyć?
Co to za bzdurne wyjaśnienia, że przestraszył się ślubu i zdradził narzeczoną z przypadkową pacjentką? Przecież to nijak nie pasuje do jego postaci. Najwierniejsi widzowie pamiętają, że sam cierpiał po tym jak potraktowała go była żona, jak długo był samotnikiem i jak Inga walczyła o miejsce w jego sercu.
Wystraszył się ślubu i nie pomyślał o tym jak będzie się czuła jego ukochana kobieta, czy jej dziecko. Może zamiast tarzać się w pościeli z obcą babką mógłby o swoich uczuciach po prostu POROZMAWIAĆ?
Kolejna serialowa operacja mózgu, w której w ciągu kilku sekund bohater traci budowany przez miesiące (a nawet lata) charakter. Brawo!

Dzielna Inga pozbierała się po utracie narzeczonego i jest gotowa na nowe romanse. Bo o nowej miłości na razie nie może być mowy – Po dwóch nieudanych związkach „Nie wierzy w miłość” (szkoda, że zapomniała o weterynarzu, czy chociażby Piotrze). Tak mocne słowa rzucane po raz kolejny… Po co?

Mimo wszystko cieszę się, że w tym wątku cokolwiek drgnęło. Bo Inga „mimoza” naprawdę zaczęła mi już działać na nerwy.

Oczywiście drgnęło tylko ze względu na Dorotkę. Również niespecjalnie rozumiem dlaczego jej miłość do Łukasza tak szybko się skończyła.
Tyle podchodów i planów, aby zdobyć wymarzonego faceta zakończyły się przy gotowaniu grysiku.
Scena kłótni naciągana jak baranie jelito 😉
Przecież ojciec ma syna tylko na weekendy, a w pozostałe dni może w pełni poświęcać czas swojej Pani. Matka opiekuje się berbeciem codziennie, więc afera zrobiona z jednego dodatkowego popołudnia z maluchem nijak mi nie pasowała.
Chyba, że Dorota naprawdę liczyła na pierścionek i miarka w końcu się przebrała?

Półroczny przeskok nie był w Przypadku Przyjaciółek trafionym pomysłem. W premierze dostaliśmy zmasowany atak „zbiegów okoliczności”: rozstań, romansów, nowych znajomości, powrotów i innych sytuacji, które mają pchać szósty sezon do przodu.
Wyjaśnienia – jak w przypadku dentysty, czy życia z Łukaszem są bardzo szczątkowe i w zasadzie zepchnięte na margines.

Patrycja, która czeka na rozwiązanie i boi się o życie swoje i synka jest jak „constans”. Spędziła miesiące w szpitalu, a jej mąż jest ogromnym wsparciem. Mimo wszystko to nadal wokół niej kręci się życie wszystkich znajomych.
Mam nadzieję, że w końcu pojawi się znajomy uśmiech.
Teściowa tradycyjnie na plus 🙂 Kartoflanka, czy wyjaśnienie mężowi o czym jedynie mogą rozmawiać ze sobą koleżanki były jednymi z najlepszych scen odcinka.

Zdaję sobie również sprawę, że kwestia adopcji w sytuacji, kiedy „matka” leży podłączona do aparatury podtrzymującej ciążę nie jest możliwa.
Dziwię się jednak, że w całym odcinku nie padło ani jedno słowo na temat Blanki.

U Anki pojawił się nowy mężczyzna. Zanosi się również na kłopoty z lokatą Pawła.
Julka pomaga mamie w sprzedaży babeczek (nie słyszałam nic o szkole, planach na studia, czy chęci występowania w cyrku).
Pan Sadowski w roli wdowca rozbawił mnie od pierwszej sceny – przecież już bardziej nachalnie nie dało się widzom dać do zrozumienia, że żona nie żyje. To patrzenie w niebo podczas wygłaszania kwestii o życiu pozostawionych córeczek.

Na deser Zuza, która nudzi się jak mops w przepięknym kanadyjskim domku, nie chce mieć wiecznych wakacji, zwiedzać USA, itp.
No cóż 😉 Chciałabym mieć kiedyś takie dylematy…

Szczerze mówiąc to ona nawet się nie stara wyjść do ludzi, czy porozmawiać z nowymi znajomymi. Ewidentnie jest znudzona i zadziera nosa podczas rozmowy. Łaskawie słucha i odpowiada jak udzielna księżna. Chciałybyście odwiedzać taką osobę?
Gdzie jest Zuza, która mówi: „Dziewczyny, bez dwóch zdań zbierajcie się i idziemy poszaleć”? Przecież płynnie rozmawia po angielsku, dlaczego więc ograniczono jej kontakt zaledwie do Polonii?
Nie mówiąc już o naciskach na pieczenie ciastek. Dawna Prezes podjechałaby do pierwszej, lepszej cukierni i zakupiła zestaw wyrobów stwierdzając, że nie chciało jej się i nie będzie niczego piekła.

Ewidentnie scenarzyści chcieli nam pokazać jak jej źle w Kanadzie i dlaczego po prostu musi (inaczej się udusi) wrócić do Warszawy.

Reasumując.
Tak jak wcześniej pisałam. Na szybko postanowiono streścić nam pół roku z życia dziewcząt, pozamykać wszelkie sprawy, które wlekły się za nimi od kilku sezonów i zrobić całkiem nowy początek.
A ja wcale nie obraziłabym się gdyby bardziej skupiono się na życiu Zuzy w obcym kraju, rozmowie Ingi z Szymonem, pokazaniu dlaczego dziewczyny przeniosły interes w nowe miejsce, itp.

Mam wrażenie jakbym włączyła Modę na sukces po kilku latach nieobecności przed ekranem. Niby rozpoznaję głównych bohaterów, ale zupełnie nie mam pojęcia co oni wyprawiają 😉

Nazwijmy to nowym początkiem.
Może wszystko będzie dobrze?

Ile bobrów… Naprawdę się waham.
2,5? 1?
Nie.
Dam 2 i zobaczę jak się rozwinie sytuacja.

14 odpowiedzi do “Przyjaciółki 6×01 „Wszystko będzie dobrze”? – po premierze”

  1. Adminko zgadzam się z Twoją opinią. Daję sobie spokój z tym serialem. Obejrzałam tylko z ciekawości jak zostanie rozwiązana sprawa z Szymonem.Na stronie fb po fali krytyki napisali ,żebyśmy nie skreślali Szymona, ale scenarzystka sama to zrobiła. Nic się nie wydarzyło co miałoby mnie zachęcić do oglądania kolejnych odcinków.Dobrze ,że bedzie Prokurator i Skazane.

  2. W pełni się z Wami zgadzam, scenarzyści i produkcja ewidentnie idą w złym kierunku i z dość fajnego serialu zrobili mode na sukces. Ciężko się to ogląda i chyba więcej sezonów już być nie powinno bo aż strach pomyśleć w kierunku czego jeszcze mogą pójść

  3. Kolejny sezon ze skwaszoną Sochą o mocno ograniczonej mimice <3 , po którym w dodatku nie spodziewam się niczego dobrego. Lecą schematami, aż boli. Kolejną miłość dla Anki? Kolejny adorator dla Ingi? Ale to już było. U Patrycji też pewnie będzie sielanka po początkowych chwilach strachu, a Zuza pewnie rzuci Gintera i dla niej znajdzie się partner (Wojtek?), przecież żadna z głównych bohaterek nie może być sama! Nudno i mdło. Oby był to ostatni sezon, z serialu zrobiła się taka ‚zapchajdziura’ czasu antenowego.

  4. Mi też ten odcinek nie zachwycił. Taki misz masz się zrobił. Szkoda,że rozmowa Szymona z Ingą tak przebieg właściwie to mogło by nie być. Nie wiem czy o Blance w ogóle nie zapomniano bo w śnie Patrycji nie było dwoje dzieci tylko jedno.
    Mam nadzieję,że kolejne odcinki będą lepsze

  5. Najbardziej zaskoczyło mnie zachowanie Julki. Grzecznie pomagała matce w muffiarni to do niej nie podobne, gdzie ta zbuntowana dziewczyna. Czyżby to cisza przed burzą i Julka znów wpadnie na genialny pomysł na życie

  6. Nie miałem w planach oglądać, ale w wolnej chwili obejrzałem. Dałbym 1,5 bobra, nie więcej. Za spójne elementy serialu. Cały bóbr za Patrycję, której wątek jest najciekawszy, bo emocjonalnie niepopaprany, nie z sufitu wzięty i za szurniętą Dorotkę, która znów wyrusza na łów, bo ostatnia lokata uczuciowa nie spełniła jej oczekiwań…

    Pozostałe bohaterki myślą lub zaczynają myśleć, niestety, ani głową, ani sercem;) Ciekawą dotąd Ankę, po rozwodzie z popapranym małżonkiem, po romansie z młodszym partnerem, zdaje się, że scenarzystka wepchnie w ramiona wdowca, żeby było statecznie, szlachetnego ojca dwóch dziewczynek…

    Inga, jak wynika z premierowego odcinka, znów ma branie u dobrze sytuowanego, wysokiego bruneta, bo jest dobra w łóżku. Jeszcze trochę, a Hania zacznie pisać biografię rodzinną pt. „Kochankowie mojej mamy”… Konfrontacja z bubkowatym dentystą, żadna. Pani scenarzystka najwidoczniej wycięła Szymonowi kawał mózgu, ponieważ nic nie zostało z gościa, który dla Gruszewskiej w ekspresowym tempie się rozwiódł, mieszkał w gabinecie, by nie mieszkać pod jednym dachem z żoną. Nie zdziwię się, jeśli w ostatnim odcinku szóstego sezonu, wszczepi niedoszłemu mężowi Ingi to, co wycięła, bo aktor zechce wróćić do gry…

    No i pani dyrektor… To ma być podbój Ameryki? Inteligentna, przebojowa dotąd dziewczyna siedzi w domu i udaje, że lubi piec ciasteczka? Kompletny nonsens. Pomijam te rozmowy z żonami polonusów o wszystkim i o niczym, ale Ontario ze stolicą w Toronto nie jest zaciszną wioską. To centrum kulturalne o ciekawej architekturze, z muzeami i galeriami, że o pieknej przyrodzie nie wspomnę…

    Z dobrego, obyczajowego serialu robi się, niestety, opera mydlana w złym guście:(

  7. Aczkolwiek to takie nasze, polskie „Kochanki”. Ogólnie narzekam, ale przy kilku pozycjach z USA nasze Przyjaciółki wypadają nieźle.
    Poczekajmy na 2 odcinek.

  8. Czemu porównujesz to do „Kochanek ” ?
    U mnie bóbr poleci za teściową , klatę Wieszczka i rozmowę Zuzy i Patrycji – 1,5 bobra.
    Inga ma złamane serce i tego nie okazuje uprawiając one night standy
    Hania jak wyrosła , chyba najszybciej na przestrzeni sezonów. Naprawdę minęło pół roku ? Tak na moje oko 1,5 miesiąca.
    Ance nie w głowie romanse , a Julka zażartowała w swoim stylu , po co Pawłowi ta lokata ?
    Patrycja jest contans dla wątków reszty Przyjaciółek , pięknie pokazana noc ciężarnej kobiety w szpitalu.
    Zuzie się nudziło , po prostu , ale chyba trochę wymusiła powrót na Jerzym specjalnie dla Patrycji 😀 + świetna scena powrotu do Kate
    Dorotka po prostu pękła , a Ance przydał by się powrót Krzysztofa.

  9. Ja nie zamierzam narzekać, przyjemniej na razie. Wracając w pamięci do tego co w pewnym momencie zaczął prezentować Przepis na zycie sięgając dno dna. To stwierdzam, że jeszcze z Przyjaciółkami nie jest tak źle. Nawet hitowe Prawo Agaty miało słabiutkie sezony. Więc czekam jeszcze spokojnie jak akcja potoczy się dalej. Bo w porównaniu do rozmemłanego 5 sezonu w pierwszym odcinku 6 powiało trochę świeżości nie wiem czy potrzebną. Bo tez u boku Anki jednak wolałbym widzieć Krzysztofa. Lubie Sadowkiego, ale jakoś nie powala jego rola w pierwszym odcinku. Kolejny amant u Ingi, to już przesada. Zamiast szukać nowego było trzeba wyciągnąć Piotra. Tak jak zamierzają u Zuzy przywrócić Wojtka. Ogólnie wreszcie Jerzy zrobił coś czego chciała Zuza. On chciał wakacje ona chciała wracać do Polski no i wrócili. W sumie wolę oglądać Zuze w Polsce razem z dziewczynami niż samą w Kanadzie. Wątek Patrycji cały czas trzyma poziom tak jak trzeba. A sytuacja z Bianką może z czasem się wyjaśni. Mimo wszystko ja lubie oglądac Dorotke. Plusem odcinka tak jak już było wspomniane przyjazd Zuzy i sceny z Patrycją. Przyjaciółki trzymają się razem i każda każdej pomorze jednak widać od samego początku, że najsilniejsze więzi łączą Zuze i Patrycje. Plusem odcinka jest również zachowanie Julki . Przynajmniej raz nie pyskuje, a jest miła i uczyna zobaczymy na jak długo.

  10. Filip Bobek nie zrezygnował z serialu, mógł pogodzić obie produkcje. To scenarzystki nie miały pomysłu na jego postać.

  11. Sprawa jest bardzo prosta, p.Nina kazała zatrudnić p. Wieszczka, zwycięzcę TzG, jeden musiał odpaść ,żeby zagrać mógł ten drugi.Taki jest ten nasz showbiz.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *