Tradycyjnie po prapremierze kilka słów.
Dzisiaj krótko, acz treściwie.
Zapraszam tych, którzy już oglądali :)

Nie spodziewałam się, że szósty sezon Przyjaciółek czymkolwiek mnie zaskoczy. Liczyłam się z tym, że raczej “odbębnię” czwartki z tym serialem, byle tylko zobaczyć, napisać i dotrwać do końca.

Po prapremierze uznaję, że epizod był REWELACYJNY.

Wszystko się zgadzało. Od wzruszonej Patrycji w szpitalu, kończąc na powrocie Stefy i Wojtka.

Zacznijmy od najlepszych momentów.

Tradycyjnie Dorotka, która namawia Ingę na dobry seks i na koniec dekoruje mieszkanie Łukasza. Ma być na bogato. Bo on Pan Prezes, a ona Prezesowa.

Teściowa Patrycji w pełnej krasie. Od domowych pasztetów, kabanosów i rosołków, po zbesztanie młodej matki, która nie chce karmić synka, bo dba o linię, a przede wszystkim o jakość skóry na piersiach.

Cudowny Dagmar, który decyduje się pozować do aktu. Okazuje się, że asystent nie wierzy w swoje “walory”. Rozmowa z Panią Prezes (nota bene Zuza zatrzyma ten tytuł dożywotnio, jak Prezydent ;) świetna. Podobnie jak reakcja profesora sztuki. Jak widać Dagmar nie musi się niczego wstydzić.

Leszek zasypiający na operze. Scena trwała krótko, aczkolwiek była bardzo realistyczna. Wdowiec jeszcze odrobinę mnie drażni, chociaż dzisiaj pokazał oblicze zmordowanego tatki i pracownika. W zasadzie zupełnie mu się nie dziwę - bo ciepłe i wygodne miejsce, plus muzyka potrafią zdziałać cuda ;)

Wszystko dzisiaj było idealnie wyważone - a to lubię.
U Patrycji wzruszenia, Inga w końcu powiedziała nowemu znajomemu czego oczekuje od życia, a do Zuzy wprowadziła się ukochana przez widownię Stefa, która z pewnością pomoże córeczce w trudnym momencie życia.
Anka doświadczyła niemożliwego -  Paweł przepraszał, kajał się i prosił o nową szansę. Wie, że nie może wrócić w ramiona żony,  prosi tylko o możliwość kontaktów z dziećmi. Brawa za rozsądek.

Spotkanie z Wojtkiem również wyszło bardzo naturalnie i cieszę się, że Pan Żurek ponownie zagościł w obsadzie.
Chociaż nadal jest mi odrobinę żal Jerzego…

Odcinek był jednym z lepszych jakie widziałam podczas emisji Przyjaciółek. Owszem były lekkie niedopatrzenia takie jak telefon Doroty, która wykręcając numer do ekipy nadal pozostawała w głównym menu. Ale to już się czepiam i zdaję sobie z tego sprawę.
Kochani! Nadal zero product placement!

Reasumując posłużę się cytatem:” Da się? Da się.”
4,5 bobra :) + Fanfary!