Przyjaciółki 6×04 – „Nie zmieniaj swoich planów dla faceta” – po odcinku

Tradycyjnie po prapremierze krótka recenzja poniżej.

Moje pierwsze postanowienie: Przestać czytać szczegółowe streszczenia, gdyż one niszczą wszelkie radości z oglądania nowych odcinków. Zero zaskoczeń, zero frajdy.
Tylko jak to zrobić? 😉

Epizod podobał mi się mniej niż poprzednik. Zabrakło humoru i wzruszeń.
Jednak kilka scen zasługuje na wyróżnienie.

U Patrycji radość z macierzyństwa połączona z niedogodnościami młodej matki. Mikołaj nie chce spać, jeśli nie jest w ramionach.
Kobieta poświęciła już wiele, więc kolejna nieprzespana noc w zamian za posiadanie dziecka nie jest dla niej żadnym problemem.
Uderzyło mnie, że ten wątek jest taki normalny. Do bólu prosty, ale dzięki temu naprawdę realistyczny i świetnie się ogląda zmęczoną Joannę Liszowską 😉
Na deser Zuza, która postanowiła wykorzystać pralkę jako środek usypiający (pamiętacie, że podobny zabieg w Seksie w wielkim mieście zaserwowała Samantha – tylko zamiast pralki użyła wibratora) i teściowa, która wprowadza się z łóżkiem polowym i kuchnią polską 🙂

U Anki nic ciekawego. Leszek pobił Pawła, którego wziął za włamywacza.
Inga zgrywa niedostępną, chociaż ostatecznie to ona po raz kolejny jest wystawiona do wiatru przez przystojniaka z Londynu.
Andrzej powiedział kilka gorzkich słów, które powinna usłyszeć już dawno. Ile jeszcze fagasów będzie przewijać się przez dom, w którym wychowywana jest mała dziewczynka?

Pojawił się również product placement w postaci szpilek i nachalnego logo na torbie (a już się bałam, że się nie doczekam 😉

Dagmar chce walczyć o Kate. Na razie dostał po gębie, ale mam nadzieję, że się nie podda – asystent to jedna z moich ulubionych postaci w serialu.

Wojtek i Zuza.
Historia powoli zatacza koło bez udziału gruszek w czekoladzie.
(Uważam, że Pan Żurek z roku na rok wygląda coraz lepiej. Zero zmarszczek, promienny uśmiech, nienaganna figura… Nigdy nie był kreowany na amanta, a muszę przyznać, że w porównaniu chociażby z Filipem Bobkiem wypada rewelacyjnie).

Para stopniowo zaczyna do siebie wracać i w zasadzie nie mam nic przeciwko.
Uwielbiam zdanie, które wypowiedziała dzisiaj Stefa:” Jerzy to piernik z bitą śmietaną, a Wojtek to chleb”. I za to z pewnością dołożę kawałek bobra.
Bo czegoś tak trafnego się nie spodziewałam.

Odcinek jak odcinek. Nie wynudziłam się, ale z drugiej strony nic specjalnie ciekawego się nie wydarzyło.

Cieszę się, że Patrycja jest taką normalną, zmęczoną mamą bez udawania siłaczki.

2,99 bobra.
W zasadzie waham się nad 3ma.

9 odpowiedzi do “Przyjaciółki 6×04 – „Nie zmieniaj swoich planów dla faceta” – po odcinku”

  1. Zdecydowanie ten odcinek słabszy ale też się go dobrze oglądało.
    Tęskniłam za Wojtkiem. Szkoda mi było Zuzy w scenie z tą dziewczynką i to jak powstrzymywała łzy. Brawo dla A. Sokołowskiej za tę scenę.

    P.S adminko będzie recenzja Prokuratora? Bo już był 3 odcinek a nic o drugim nie pisałaś?

  2. Prokurator jutro. Nie miałam jak oglądać, bo w domu uparto się na Killera. Nadrobię.
    A 2 odcinek Prokuratora… no cóż szczerze mówiąc przeciętniak. Kryminał jak kryminał, nie byłam szczególnie zaskoczona mordercą, wątki prywatne nijakie. Ale o tym może jutro się rozpiszę. Postaram jeszcze dzisiaj zerknąć online, chociaż pora późna 😉

  3. I Andrzej w końcu pokazał jaja. Inga jest nieznośna, zachowuje się jak niewyżyta nastolatka, a przecież ma córkę i swoje lata. Ona jest tragiczna, jeszcze „stały punkt programu” czyli koszmarna maniera Sochy pt. skrzywione miny…

  4. Odcinek bez takiej rewelacji jak ostatnio, ale ok. Dla mnie trzy bobry spokojnie. Patrycja realna do bólu i dobrze nie ma co kolorować życia tak jest i tyle. Zobaczymy jak będzie z teściową pomysł Zuzy na pralkę uznaję jako plus. Stefa w każdej scenie z nia jest bohaterką. Może marna z niej była matka, ale swoją córkę i kandydatów na zięciów rozszyfrowuje bardzo trafnie. No i Zuza i Wojtek. Myślę, że mają szanse na bycie najjaśniejszym punktem tej serii. Strasznie mi było ich żal w tej scenie z dzieckiem. I prosze Pawełek z zazdrości, to nawet chce pokazać, że potrafi rynny naprawiać. Paweł to menda, ale ja go lubie. I to chyba był faktycznie najmądrzejszy tekst Andrzeja w serialu dzisiaj. Dobrze wygarnął Indze. Dziecko nie może mieć takiej tatusiowej bujawki.

  5. Cieszę, że dziewczyny mogą na siebie liczyć. Młoda mama mogła zasnąć a przyjaciółki zajęły się Mikołajem.

    Kiedyś Inga zbeształa Szymona ze nie zajmuje się Hanią a teraz sama beztrosko wyszła na randkę. Dobrze że Indze ktoś powiedział parę gorzkich słów.

    Szkoda że scenarzyści nie dbają o spójność między sezonami.

  6. Nawet za czasów Brzyduli jakoś specjalnie nie przepadałam z Bobkiem, w porównaniu z Żurkiem jest takim… bobkiem. Podobała mi się akcja w restauracji, Szymonowi się należało.

    Coś mi się wydaje, że powrót Zuzy i Wojtka nie będzie taki prosty, w kolejnych odcinkach ma wrócić Jerzy.

    Ze wszystkich facetów Anki najbardziej lubię… Pawła. Może i był dla niej dupkiem jako mąż, ale najbardziej mi do niej pasuje. Ewentualnie miło by było gdyby scenarzyści sobie przypomnieli o Krzysztofie, ale na to chyba nie ma co liczyć.

    Inga – tak bardzo podobała mi się jej mina gdy Andrzej jej wygarnął prawdę prosto w twarz. Matka dorastającej córki, a za przeproszeniem puszcza się gorzej niż niejedna bezdzietna singielka. Swoją drogą ile ta kobieta ma w swojej szafie sukienek, co impreza to inna.

    I gdzie jest Stempel :((

  7. Nie podoba mi się moda z wprowadzaniem postaci i jej usuwaniem ni z tego ni owego np.Oliwia, Stempel czy Bianka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *