Prapremiera za nami.
Ostatnio było logo butów, a dzisiaj pojawiły się również cukierki znanej firmy i Coca-Cola :) W końcu mam co dodać do listy product placement w polskim serialu ;)

Tradycyjnie reszta poniżej.

Jestem miło zaskoczona poziomem odcinka.
Lubię jak u wszystkich Przyjaciółek dzieje się coś, co warto opisać.

Mama Michała rozwala mnie na łopatki. Pani Elżbieto Jarosik - czapki z głów! Kwintesencja upierdliwej teściowej z przaśnych kawałów oddana w 100%
Chociaż dziewczyny mają rację - pomoc w każdej postaci przydaje się młodej mamie, to co wyczynia na ekranie babcia Mikołaja woła o pomstę do nieba ;)
Ziarno w postaci wiertarki zostało zasiane. Nieświadomy Zbysio niebawem odzyska swoją połówkę, bo “rycząca czterdziecha” i białe koszule nie mogą zostać bez stałego nadzoru.

Świetnie, że poruszono również kwestię wyglądu po ciąży. Zakupy z koleżankami były miłą odskocznią, a nowy kombinezon Patrycji rzeczywiście jest bardzo dobry. Czekam jeszcze na włosy ;)
Wstyd, żeby uznana fryzjerka chadzała z takim odrostem.

Inga po raz kolejny została zostawiona w trakcie randki. Tym razem Robert zaprosił ją do swojej siostry, która przygotowała wykwintne mule. Ja nie jestem tak liberalna jak Zuza w kwestiach akcji/obligacji.
Owszem pieniądze i praca są ważne - Ale kilka minut na rozmowę z dziewczyną, wyjaśnienie, być może zamówienie taksówki byłyby wskazane. Nie chciałabym zostać sama u ludzi, których poznałam godzinę temu.

Nie przepadam za postacią Roberta. Inga jest non stop bałamucona, pół dnia zastanawia się czy po raz kolejny dać szansę mężczyźnie (i męczy tym resztę koleżanek), a jak już ją daje to zostaje zlekceważona.
Dziwny układ.

Zuza przespała się z Wojtkiem.
No cóż - tkwi w dziwnym układzie z Jerzym, który nie odbiera od niej telefonu/Skype. Niby dalej kocha Gintera, ale uczucia do Wojtka, plus wino na plaży… BLE BLE BLE.

Pomyślcie sobie. Gdyby jakikolwiek mężczyzna z serialu zrobił to samo co dzisiaj Pani Prezes posłałabym go do wszystkich diabłów wyzywając co najmniej od dupków i idiotów - prawda?

Nie mam nic przeciwko związkowi Zuzy i Wojtka, ale miałam nadzieję, że para spotka się po całkowitym zakończeniu znajomości z Jerzym.
Takie luźne “Nudzę się, siedzę w domu, to mi się seks z kolegą z przeszłości wydarzył” zupełnie nie pasuje mi do postaci, która od zawsze miała cięty język i jawnie gardziła facetami znajomych, którzy mieli podobne “skoki w bok”.

Anka została poproszona o “chodzenie” przez  Leszka.
Nie zdążyła podjąć decyzji, bo u progu jej kawiarni padł Paweł, który najprawdopodobniej po raz kolejny zagości w domu i życiu.
Nie wiem jak wy, ale ja nie czuję żadnej chemii pomiędzy wdowcem i rozwódką. Być może to się zmieni, ale na razie nie trzymam za nich kciuków.

Na deser Dorotka osaczona przez depresję byłej żony Łukasza. Niestety w pierwszym podejściu przegrywa 0:1.
Czekam na dalszą akcję, bo jak wiemy Prezesowa nie podda się bez walki.

Odcinek był ciekawy, być może zabrakło mi wzruszeń - dlatego to nie będzie ocena maksymalna.
Cieszę się jednak, że mam o czym pisać i w końcu coś nowego dzieje się u bohaterek.
Oby tak dalej!

3,5 bobra.

PS. Najprawdopodobniej za tydzień nie będzie prapremiery :( z uwagi na przerwę w emisji odcinków (mecz!)